Kaczki w Dankowicach – spotkanie zaprzyjaźnionych kół

Po moim powrocie ze Starzawy przyszło miłe zaproszenie na kaczki w znanym mi łowisku w Dankowicach. Polowałem tam przed laty na kaczki właśnie ale też na koguty i zające. Koło Łowieckie „Żbik” w Dankowicach znane jest ze znakomitego, prawdziwie po gospodarsku, prowadzonego obwodu z dominującą zwierzyną drobną. Ostatnio koledzy zauważyli wyraźny wzrost stanu zająca co z pewności dobrze świadczy o jakości ich pracy. Polowanie w którym miałem wziąć udział było dedykowane kolegom z zaprzyjaźnionego KŁ „Bór” w Prudniku na Opolszczyźnie. Wzajemne spotkania obu kół na polowaniach zbiorowych odbywają się corocznie już od 11 lat i, jak miałem okazję zobaczyć, przebiegają w naprawdę wspaniałej atmosferze budowanej przez obie strony. Na polowanie wziąłem tym razem Florę i Pufę z myślą o kolejnym etapie rozwoju edukacji łowieckiej młodej labradorki. Na zbiórce stawiło się 24 myśliwych z licznymi i, jak się wkrótce okazało, w większości dobrze pracującymi psami, wśród których były 3 labradory oraz wyżły niemieckie krótko-, szorstko- i długowłose. Jednym słowem dobrze zorganizowane polowanie na kaczki co niestety jest rzadkością w dzisiejszej łowieckiej rzeczywistości. Było super. Na jednym ze stawów niektórym naprawdę zagrzały się lufy. Padło prawie 60 krzyżówek i kilka łysek i, co ważne, na stawach praktycznie nie zostawały postrzałki, dzięki dobrej pracy wyżłów i labradorów. Piękną oprawę muzyczną zapewniło 3 kolegów tworzących spontanicznie zebrany zespół, był nawet hymn kynologiczny o istnieniu którego, szczerze mówiąc, nie wiedziałem. Było też pasowanie 2 młodych myśliwych mających pierwsze w życiu kaczki na rozkładzie. Jednym słowem, było wszystko co daje spotkaniu myśliwych prawdziwy szlif, o którym wszyscy marzymy. Po pokocie i ogłoszeniu króla i wicekróla polowania ruszyliśmy na przeloty, które też okazały się atrakcyjnym przeżyciem łowieckim dając przy okazji dobry trening naszym psom.