Ostatnie koguty w tym sezonie z Grześkiem i Hamakiem

HAMAK ze Skolnitego, brat mojej Hery, znalazł prawdziwie łowiecki dom niedaleko Częstochowy. Łowiska w których razem z Grześkiem, swoim właścicielem polują, to ciekawe połączenie przestrzeni łowieckiej z licznie występującą zwierzyną grubą, głównie dzikiem, oraz rozległymi polami, dającymi szansę na spotkanie z bażantem oraz kuropatwą i zającem. Dość powiedzieć, że w macierzystym obwodzie, liczącym około 5000 ha, w tym nieco ponad 1000 ha lasu, strzelanych jest około 250 dzików rocznie oraz trochę jeleni i saren. Po sąsiedzku znajduje się OHZ Lasów Państwowych z bardzo dobrym stanem jeleni oraz dzików. W łowisku Grześka jest też sporo przestrzeni dla bażantów, których stan wydaje się być lepszy niż pozyskanie, ale koledzy z koła dopiero niedawno zaczęli doceniać walory polowania z wyżłem. Poza bażantem jest trochę zajęcy i kuropatw, kiedyś bardzo licznie występujących w tym obwodzie. Siłą rzeczy, Hamak dużo poluje na zwierzynę grubą. Pies doskonale sprawdza się w tej pracy, i dobrze prowadzony przez Grześka, podniósł już ponad 20 sztuk zarówno w macierzystym obwodzie, jak i w OHZ-ecie. Na koguty poluje nieco mniej ale, jak mogłem się osobiście przekonać, radzi sobie w tej pracy bardzo dobrze. Ma twardą stójkę i bardzo dobry wiatr. Trzeba powiedzieć, że obecnie Hamak jest już wszechstronnie wyszkolonym wyżłem czego, jak sądzę, dowiedzie również w czasie planowanego wyjazdu na jesienne VGP. W ubiegłym roku Hamak wypełnił kryteria dla uzyskania Championatu Polski i niewiele mu brakuje do zakończenia Championatu Słowacji. Tyle tytułem wstępu do krótkiego sprawozdania z ostatnich łowów w towarzystwie Grześka i Hamaka.

W tym sezonie polowaliśmy wspólnie dwukrotnie, przy czym każdorazowo, obok polowania na koguty, próbowaliśmy Herę na ułożonej przez Grześka ścieżce tropowej. Jestem zadowolony z tego co suczka pokazała, bo choć ścieżki liczyły tylko odpowiednio 200 i 250 metrów, to druga z nich położona była jedynie rapetami dziczymi bez farby, a suczka poszła na trop po 20 godzinach. Bażantów spotkaliśmy wystarczająco dużo dla przyjemnego spędzenia czasu przez  nas i nasze wyżły. W czasie ostatniego polowania Hamak miał też okazję do aportu lisa strzelonego dzień wcześniej przez kolegę z koła. Z zadania wywiązał się bardzo dobrze, pomimo iż sztuka była całkiem spora i wystudzona. Zapraszam do krótkiej galerii poniżej.