Początek sezonu na kaczki w oświęcimskiej „Cyrance”

Dojrzałe lato to dla mnie, od zawsze, czas polowań. Zaczynają się kaczki, zaraz potem rykowisko – i tak od lat. W tym roku pierwszy weekend sezonu na kaczki spędziłem na klubowym szkoleniu w Czempiniu, z tym większą więc ochotą jechałem wczoraj na kaczki do oświęcimskiej „Cyranki”.

Rozległe stawy pod Oświęcimiem zawsze obfitowały w kaczki, a w ostatnich latach wyraźnie powiększa się też populacja gęsi, lęgnącej się tutaj z coraz większą ochotą. Na zbiórce stawiło się 27 myśliwych, również Koledzy z Czech i Niemiec zwabieniu sławą tutejszego łowiska i znakomitą zawsze organizacją polowań. Nie zabrakło psów – pod nogami kręciło się sporo wyżłów niemieckich krótko- i szorstkowłosych, weimary a nawet jeden płochacz niemiecki. Plan polowania był prosty – stawy – posiłek – kolejne stawy – pieczony dzik, będący zawsze ozdobą tutejszych polowań – wieczorne wyjście na przeloty. Jednym słowem cały dzień wśród myśliwych, psów i kaczek. Myślę, że nikt nie zawiódł się w swoich oczekiwaniach. Pogoda dopisała, organizatorzy, jak zwykle, też a co może najważniejsze – padło ponad 150 kaczek i łysek, nie licząc sztuk padłych w czasie przelotów. Szymon, król polowania, na pierwszym stanowisku strzelił 13 krzyżówek – czy można było narzekać?

Tym razem, ze względu na kontuzję Gapy i Flory wziąłem ze sobą prawie 11-letnią „matkę rodu” Jagę i młodą labradorkę Pufę. Nie żałowałem tej decyzji ponieważ obie pięknie pracowały a daleki aport łyski we wspólnym wykonaniu suk, omal ze środka stawu pokrytego kłującą roślinnością, dał mi naprawdę wiele satysfakcji. Zapraszam do galerii poniżej.