Minął trudny czas wyborów w kole i wróciło normalne życie. Majówka w łowisku powoli staje się żelaznym punktem naszego kalendarza. Poniżej garść zdjęć z sobotniego spotkania w skromnym jeszcze, ale pięknym miejscu naszego żorskiego obwodu.
- Urokliwy zakątek naszego łowiska zwany od pewnego czasu Weekendem
- Pamiątkowe zdjęcie wersja 1
- Pamiątkowe zdjęcie wersja 2
- Pamiątkowe zdjęcie wersja 3
- Pamiątkowe zdjęcie wersja 4
- Prezes ze swoim dworem
- Wręczanie Brązowego Medalu Zasługi Łowieckiej Zwycięzcy Konkursu Lisiarza – Stefanowi
- Rozpoczynają się gratulacje
- Kolejka coraz dłuższa …
- Na razie na sznurkach ale realizacja była dosłownie na ostatnią chwilę
- Baaardzo ciężko jest unieść zakończenie stażu i zdanie łowieckiego egzaminu
- Wokół kiełbasek z dzika produkcji Marka
- Kolejne pokolenie chłonie łowieckie klimaty
- Błogosławiony pomiędzy niewiastami
- cd. błogosławienia
- Najpierw dwóch synów a teraz córeczka w drodze do łowieckiej braci.
- Szczęśliwy Gienek
- Po drugiej stronie stołu trochę spokojniej
- Zaczynają się śpiewy …..



Witam Panie Zbigniewie,
slyszalem, ze na Slasku zaczynacie sie zaopatrywac w sprzet wedkarski ?. Kolejka przed sklepem wedkarskim w Katowicach byla ostanio niesamowita. Sami mysliwi. Jak teraz nie bedzie mozna z dzieciakiem na polowanie to niektorzy chyba planuja chodzenie z malolatami na ryby ?
“Jerzy Żagiell, przewodniczący zarządu okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Katowicach, przyznaje, że trzeba wyjść naprzeciwko nowym realiom. – Rzeczywiści w tradycji łowieckiej zawsze było tak, że dzieci trzeba było wychować na swoich następców. Choć ja mojej córki nigdy nie zabierałem na polowanie, bo sobie tego nie życzyła. Czasy się zmieniły, nie mamy nic przeciwko temu, żeby z tej tradycji zrezygnować. Podobnie jak z używania ołowianej amunicji. Nie mamy przecież nic wspólnego z fabrykami, które ją produkują – mówi Żagiell. ”
Szef – jak widac zwinal zagle, wyrazil skruche, obiecuje ze pozegnacie sie ze zla tradycja zabierania dzieci na polowanie. Wypada sie Panu chyba podporzadkowac ?. Na rybki z dzieckiem ?.Zeby sie zaburzen psychicznych – tak jak kiedys – nie nabawilo ?
Preferuje Pan, przeszanowny Panie Zbigniewie spining czy na jakiegos karpika z wnuczkiem ?. Czy tez tak bardziej kameralnie wspolnie sobie na kanapie posiedziec i filmy przyrodnicze poogladac ?.
Z ciekawosci sie tylko pytam.
Serdecznie pozdrawiajac
daka
Ciekawa wypowiedź. Jeżeli wolno spytać na jakim forum? W ostatniej BŁ są dobre teksty o polowaniu przy dzieciach i myślę, że taka jest wykładnia prezentowana przez środowisko, a w każdym razie tą jego część która ma olej w głowie i ja …. a. Kolejny raz gratuluję dobrego tekstu o ekoterroryźmie. Mam parę uwag i jak przewalę bieżące sprawy to siądę do ich zapisania. W kwestii spinningowania, nie wiem czy etyczne jest brutalne wyciąganie żywej rybki z wody przy dziecku. Obawiam się, że to może prowadzić do depresji albo agresji u młodocianych. Wybieram się na Zjazd Okręgowy i ciekawy jestem rzeczywistej sytuacji mentalnej w środowisku. Złośliwi mówią, że obecny Prezes mający 85 lat, planuje kolejną kadencję.
Na forum publicznym :
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,18089311,Polowania_zle_wplywaja_na_dzieci__Naukowcy_przestrzegaja.html
Nie wiadomo czy z blogoslawienstwem i wytycznymi z Komitetu Centralnego w Warszawie czy tylko pod wplywem wypowiedzi Naczelnego Psychologa i specjalisty od spraw psychiki dziecej przy ZG PZL (jeszcze nie doktora) Bartlomieja Popczyka w audycji radia TOK RFM kilka dni temu. Pan Popczyk pelni zdaje sie na drugim etacie funkcje kierownika Dzialu Hodowli (zwierzat) przy Nowym Swiecie.
pozdr
daka
Dzięki za informację. Niestety zasadą jest, że “na złodzieju czapka gore”. Panowie w różnych zarządach rozumieją łowiectwo tak jak je realizują i w związku z tym nie są zdolni do żadnej dyskusji merytorycznej albo, jeżeli się za nią biorą, to lepiej tego nie słuchać. Szkoda.
Witam Panie Zbigniewie,
Wie Pan, to dobrze, ze wybiera sie Pan na Zjazd Okregowy. Byc moze bedzie Pan mial okazje przekazac Panu Przewodniczacemu tresc ponizszego listu,
Albo go podczas zjazdu – gdy bedzie Pan mial swoje 5 minut – odczytac z trybuny zjazdowej. Nie wiadomo bowiem czy to pismo do Pana przewodniczacego dotrze innymi drogami i nie wiadomo czy adresat w ferworze codziennych zajec na rzecz ksztaltowania wizerunku polskiego lowiectwa – rowniez Panskego – to pismo zarejestruje. A jest w tle i tresci kilka kwestii, ktore wypadaloby sobie wspolnie, jednoznacznie i publicznie wyjasnic. Zeby nie bylo niedomowien i watpliwosci. W naszym wspolnym interesie. Serdecznie pozdrawiajac.daka
Zarząd Okręgowy PZŁ Katowice
Przewodniczący, łowczy okręgowy
Pan Jerzy Żagiell
ul. Zwycięstwa 2
41-103 Siemianowice Śląskie
Szanowny Panie przewodniczący!
W lokalnym wydaniu Gazety Wyborczej z 9 czerwca bieżącego roku cytowana jest Pańska wypowiedź w artykule „Polowania źle wpływają na dzieci. Naukowcy przestrzegają”:
“Jerzy Żagiell, przewodniczący zarządu okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Katowicach, przyznaje, że trzeba wyjść naprzeciwko nowym realiom. – Rzeczywiście w tradycji łowieckiej zawsze było tak, że dzieci trzeba było wychować na swoich następców. Choć ja mojej córki nigdy nie zabierałem na polowanie, bo sobie tego nie życzyła. Czasy się zmieniły, nie mamy nic przeciwko temu, żeby z tej tradycji zrezygnować. Podobnie jak z używania ołowianej amunicji. Nie mamy przecież nic wspólnego z fabrykami, które ją produkują – mówi Żagiell.”
Nie wiemy kogo ma Pan na myśli wypowiadając się, iż „nie mamy nic przeciwko temu“ w odniesieniu do zakazu udziału dzieci w polowaniach i forsowanego w obecnej formie zakazu użycia amunicji ołowianej. Nie wiemy w czyim imieniu się Pan wypowiada. Wiemy, że na pewno nie w naszym. Szeregowych członków PZŁ. My mamy mianowicie bardzo dużo przeciw kampanii mającej na celu wprowadzenie zakazu pobytu nieletnich w przestrzeni zwanej polowaniem. Mamy bardzo dużo przeciw irracjonalnej, pseudonaukowej argumentacji, która jest używana przez inicjatorów tej kampanii i przeciw ewidentnemu nadużyciu uniwersalnej wartości, którą jest dobro dzieci, przez garstkę manipulatorów popartych „autorytetami“.
Nie zgadzamy się z tym zakazem, stawiającym łowiectwo w jednym rzędzie z pedofilią i posłusznie – zgodnie z opinią oderwanego od rzeczywistości marginesu – inklinującym absolutną amoralność tej formy użytkowania przyrody.
Nie zgadzamy się na wprowadzenie w Polsce, jako jedynym kraju na świecie tego rodzaju regulacji, odbierającej wyłącznie myśliwym PRAWO do wychowania własnych dzieci. Ona nigdy nie uzyska naszej akceptacji. Jeśli Pan, jako przewodniczący Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego taką zgodę i akceptację wyraża „nie mając nic przeciwko temu“, to prosimy o unikanie w przyszłości słowa MY. Proszę się wypowiadać we WŁASNYM i WŁASNEJ CÓRKI imieniu. Pańska funkcja absolutnie nie upoważnia Pana do formułowania takiej opinii w naszym i wielu innych Kolegów imieniu.
Mamy też wiele przeciw bezrefleksyjnej ucieczce przed amunicją ołowianą, po wielu zmarnowanych bezczynnie latach, gdy był czas na zainicjowanie racjonalnych, alternatywnych rozwiązań. Nie dlatego, że mamy coś do czynienia z fabrykami, które ją produkują, lecz dlatego, że WIEMY, iż bezmyślny, paniczny pęd stada ubranych na zielono baranów wystraszonych naraz trującym ołowiem w amunicji prowadzi do problemów natury etycznej i ekologicznej. O identycznym wymiarze jak ołów w środowisku. I również z tego względu prosimy Pana przewodniczącego o wypowiadanie się we własnym imieniu.
Kilka dni po Pańskiej wypowiedzi dla Gazety Wyborczej ukazał się w Rzeczypospolitej artykuł pana Witolda Daniłowicza, dotyczący obecności dzieci na polowaniu, którego myśl przewodnią autor zawarł w zdaniu:
“Dzieci należy uczyć polować. Po to, abyśmy mieli normalne, zdrowe i silne pokolenia młodzieży, które wyrosną na świadomych obywateli.”
Pan, Panie przewodniczący tak samo publicznie, w odniesieniu do tej samej kwestii deklaruje w innym tytule prasowym:
“Czasy się zmieniły, nie mamy nic przeciwko temu, żeby z tej tradycji zrezygnować.”
Czy to jest wspólny język? Czyżby nie chodziło o ten sam temat ? Nie o to samo łowiectwo i nie o tych samych myśliwych?
Świadomie zdecydowaliśmy się zwrócić do Pana publicznie, tak samo jak Pan z pozycji pełnionej przez siebie funkcji, publicznie formułuje opinie sugerujące mediom i ich odbiorcom, iż są one naszymi. Bylibyśmy, tak jak wiele naszych Koleżanek i Kolegów – również z Pańskiego okręgu – bardzo wdzięczni za tak samo publiczne kilka słów komentarza do poruszonych powyżej kwestii.
Doskonale rozumiemy złożoność tematyki i tak samo złożone aktualne medialne klimaty. Bylibyśmy jednak bardzo zobowiązani za jednoznaczne określenie czy reprezentowane przez Pana poglądy są Pańskimi osobistymi poglądami na obecność dzieci na polowaniu, czy też odzwierciedlają stanowisko Zarządu Okręgowego w Katowicach bądź stanowisko obecnego kierownictwa Polskiego Związku Łowieckiego w tej kwestii. Pańska odpowiedź do dnia 23 czerwca, kiedy odbędzie się następne posiedzenie sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, debatującej nad zmianami w prawie, pozwoli być może wyjaśnić nam oraz innym Koleżankom i Kolegom wiele rzeczy w powyższym kontekście. W interesie łowiectwa, PZŁ, rodziców i dzieci oraz ich wychowania zgodnie z otaczającymi nas realiami – ekologicznymi i społecznymi.
Z góry serdecznie dziękując za kilka słów komentarza, w imieniu kolektywu autorskiego blogu bucewzielonych.blogspot.com,
Wojciech Bołoz
(bolozzo1@gmail.com)
Darz Bór!
Do wiadomości:
1) ZG PZŁ Warszawa,
2) Redakcja Łowca Polskiego,
3) Redakcja Magazynu Sezon,
4) Redakcja Gazety Wyborczej,
5) Pan Witold Daniłowicz.
Dzien dobry Panie Zbigniewie,
Byłoby super, gdyby zdecydowal sie Pan poswiecic swoj czas na zjezdzie delegatow i odczytac powyzsze pismo przy wszystkich. A już absolutnym hitem byloby, gdyby zdecydowal sie Pan cale przedstawienie, wlacznie z mina Jerzego Zagiella nagrac smartfonem czy innym ustrojstwem.
Dlatego zwracam sie do Pana z prosba o powazne rozwazenie nakreslonego scenariusza. Czy mozemy liczyc na Panska przychylnosc przynajmniej w tej pierwszej kwestii?
Pozdrawiam jak zwykle serdecznie.
P.S. Pisemko moge Panu w kazdej chwili podeslac na adres mailowy.
A może warto publicznie zapytać, na tym samym zjeździe i także nagrać, dlaczego zielona menda w filcogumowcach może bez przeszkód posiadać i używać broń ? Naukowcy tego samego sortu co Ci, którzy uważają że dzieci nie powinny uczestniczyć w polowaniach, twierdzą że w przyszłości co czwarty z was zachoruje psychicznie. Co czwarty myśliwy chory psychicznie. I to z pukawką. Ale to bullshit. Myśliwy to snajper, wiadomo. Za to tokarczuk i wajrak to nr 4 i 8 albo inny 36 i 40. Chamstwo i wulgaryzmy bucozielonamendo mogą być pierwszymi objawami zaburzeń, jak twierdzą niektórzy naparzanie do zwierzaków też. Albo inaczej. Wklejasz na stronę o psachtwoich która jest de facto o naparzaniu, artykuł o leśniczym degeneracie co to własne gniazdo kala. A potem wklejasz zdjęcia z dzieciakiem na polowaniu. Może to także jakiś objaw ? Ale czego cholera ?
Ale ja im tam wszystkim nie wierzę. Daj pan spokój. I jak tu wejść do lasu ? Przez zaplecze ?
Szanowny Danielu,
przeczytaj uważnie swój tekst i zastanów się czy przypadkiem nie jesteś jedną z mniejszości. Dla pocieszenia powiem, że w dzisiejszych czasach to nawet dobrze.
Na razie dałem Wasz list na stronie, ciekawy jestem rezonansu. Na zjeździe warto podjąć zabiegi o większe tematy ale może i na dzieci znajdzie się czas.
Pozdrawiam