Sorry, this entry is only available in Polski.
Czy polowanie psuje wyżła przygotowanego do konkursu?
– 25 November 2013Kategorie: Competitions, Kynologia, Kynologia - przemyślenia, Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia, Polecane
Sorry, this entry is only available in Polski.

Pana wspomnienia z przeszłości przedstawiające myśliwych z psami w stosunku 1 do 1 dotyczą chyba myśliwych , którzy postanowili przedłużyć konkurs . Rzeczywistość jest wręcz odmienna. Stosunek 3 do 1 jest sporadyczna więc praca psa tylko dla właściciela byłaby nie na miejscu, chociaż znam taki przypadek. Z tego też powodu mój pies obsługuje wszystkich myśliwych a często pracuje na kilka strzelb więc musi biegać szeroko . Jeżeli pies ma twardą stójkę to rzadko się zdarza skok na zdrowego bażanta . Odskok psa od podrywającego bażanta może być wynikiem szkolenia z teletaktem. Dla mnie priorytetem jest pozyskanie wszystkich strzelonych bażantów. Pozwalam swojemu psu na start za strzelonym bażantem podając jednocześnie komendę jeżeli widzę jego daleki lot a teren jest bardzo trudny. Niestety takie sytuacje psują psa ale po to są właśnie konkursy. Po sezonie polowań przychodzi okres konkursów do których trzeba psa przygotować i skorygować jego pracę. Pies z doświadczenie jak człowiek , odróżnia po strzale trafionego od nie trafionego a nawet kurę od koguta.
Uważam , że dobry pies użytkowy to pies szkolony do konkursów a bardzo dobry pies konkursowy to pies opolowany. Jest to nierozerwalne jeśli chcemy mieć na prawdę dobrego psa użytkowego.
Szanowny Kolego,
wspominając czasy gdzie polował 1 pies z 1 myśliwym wspominałem czasy polowań na kuropatwy – lata 70-te (!!). W owych czasach po prostu większość myśliwych polujących na kuropatwy miała swoje psy a nie “żerowała” na pracy i wydatkach kolegów. Teraz rzeczywistość jest oczywiście odmienna i z tym musze się zgodzić. Z ostatnim stwierdzeniem zgadzam się w zupełności, jest tylko jedna sprawa – konkursy muszą być tak prowadzone żeby można było oceniać rzeczywistą wartość psa a nie tylko jego zachowanie w przypadkowych sytuacjach. Pozdrawiam i zapraszam na stronę.
Dziękuję za akceptację . Korzystam od dłuższego czasu z pana portalu z którego można się wiele dowiedzieć . Co najważniejsze bez stresu. Lata 70-te były zasobne w zwierzynę łowną . Na pewno było mniej myśliwych więc ten stosunek ( człowiek – pies ) wyglądał inaczej. Ja chętnie służę pomocą w łowisku , korzyści są obustronne , pies zdobywa doświadczenie, ja mam satysfakcję , poza tym w chwili obecnej na bażanty polujemy wyłącznie zbiorowo. Koszty utrzymania wyżła są olbrzymie więc nie każdego stać na jego posiadanie. Pies użytkowy wymaga nie tylko poświęcenia , czasu ale przede wszystkim, kosztownej diety . Odnośnie konkursów to myślę, że się rozumiemy. Znane są mi konkursy zarówno FT jak i wielostronne czy wszechstronne dla wyżłów , konkursy tropowców i dzikarzy z areny krajowej. Moim skromnym zdaniem, wymagania wchodzące w skład konkursu wszechstronnego w zupełności wystarczą na zrobienie psa w pełni użytkowego. Odnośnie samej oceny to jedynie duże pole daje sędziemu duże możliwości co do oceny , sporadycznie subiektywnej.