Sorry, this entry is only available in Polski.
Polski model łowiectwa – porozmawiajmy o zaletach i wadach – wprowadzenie
– 12 February 2014Kategorie: Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia, Polecane, Wyróżnione
Sorry, this entry is only available in Polski.

1.
Model lowiectwa w Niemczech nie “zostal zbudowany Pruska Ustawa Lowiecka z 1907 roku” . Zasada PRAWA DO POLOWANIA powiazanego z wlasnoscia gruntow zostala wprowadzona w Niemczech w wyniku rewolucji marcowej w 1848 roku. W drugiej polowie XIX wieku na terenie poszczegolnych landow opracowano szereg zasad dotyczacych wykonywania polowania – tj. wprowadzano sukcesywnie regulacje dotyczace minimalnej powierzchni na ktorej polowanie moglo wykonywane, kwestie odszkodowan lowieckich, uprawnien do polowania. “Preusisches Jagdgesetz z 1907 byl jednym z tych aktow – zastepujac i rozszerzajac obowiazujacy na terenie Prus “Jagdpolizeiliches Gesetz” z 1850 roku. Podwaliny pod WSPOLCZESNY SYSTEM lowiectwa w Niemczech zostaly stworzone wraz z wprowadzeniem ustaw lowieckich w Saksonii i Turyngii w latach 1926 i 1927 i opracowaniem prawa lowieckiego dla Prus w 1932 roku, ktora to regulacja z niewielkimi (ale istotnymi rowniez w kontekscie dzisiejszej roli PZL) zmianami zaczela obowiazywac jako Reichsjagdgesetz w calych Niemczech. I zostala, po oczyszczeniu z ideologicznego balastu przyjeta w latach 50 ub. stulecia w charakterze aktu prawny regulujacy do dzis kwestie wykonywania polowania w Republice Federalnej Niemiec. W kwestii WLASNOSCI zwierzyny lownej – miedzy rokiem 1848 i 1934 zwierzeta mialy status prawny “rzeczy niczyjej” – res nullius . Reichsjagdgesetz – nie naruszajac zasady PRAWA DO POLOWANIA powiazanego z
wlasnoscia ziemska nadawal zwierzynie lownej status prawny “Eigentum des Volkes” czyli “WLASNOSCI NARODOWEJ ” – lub
panstwowej – jak kto woli. W Republice Federalnej Niemiec wrocono ponownie do statusu prawnego zwierzy lownej jako
RES NULLIUS – czyli rzeczy niczyjej.
W kontekscie gdybania nad “modelami” kwestia “wlasnosci zwierzyny” lownej nie jest zasadnicza – to jest raczej problem reperkusji karno – prawnych zwiazanych z zawladnieciem,legalnym – badz nielegalnym wejsciem w posiadanie zwierzyny i kompleksem odpowiedzialnosci za szkody w mieniu czynione przez zwierzeta dzikozyjace.
Przypuszczam, ze wysoka abstrakcja. Zbyt wysoka abstrakcja dla Pana – jak to Pan sam kiedys napisal. Tak samo jak historyczne,
socjalno kulturowe uwarunkowania na ktorych ten czy inny model wyrosl.
2. Pikantnym elementem histori lowiectwa w Polsce jest to, ze w zakresie ORGANIZACJI lowiectwa, kontroli i roli mysliwych
przejete zostaly dla PZL w latach 50 – tych rozwiazania wypracowane w III Rzeszy. Przekazanie odpowiedzialnosci za gospodarke lowiecka “zjednoczonej organizacji mysliwych”, wraz z szeroko idacymi kompetencjami i uprawnieniami w zakresie nadzoru nad indywidualnym mysliwym nie jest ani naszym pomyslem “narodowym” ani nie jestesmy jedynym krajem w Europie gdzie system
organizacji lowiectwa opiera sie na priorytetowej roli organizacji mysliwych.
No ale to tez zapewne abstrakcja, choc wystarcza odwiedziny w zbiorach Wielkoposkiej Biblioteki Cyfrowej by przekonac sie,
ze przeszlosc nie byla wcale taka abstrakcyjna……a i wspolczesnie nie jestesmy tez “narodem wybranym” z jakims
wyjatkowym pomyslem na lowiectwo. I jego organizacje.
Generalnie wydaje mi sie, ze inicjujac ten temat splyca Pan tez niesamowicie problematyke operujac w duzej mierze w sferze stetreotypow, nie majac wlasciwie pomyslu na jakas strukture tego gdybania…
pozdr
Szanowny Panie,
bardzo się cieszę, że podjął Pan trud polemiki z moim tekstem. Trochę smucą mnie różne złośliwości ale dla dobra dyskusji spuszczam na nie zasłonę. Co do meritum – pisząc o fundamencie prawnym niemieckiego systemu łowieckiego i podając Pruską Ustawę Łowiecką nie neguję w najmniejszym nawet stopniu złożoności niemieckiej drogi do obecnego systemu, pragnąłem tylko wskazać fundament tego systemu – po pierwsze owe 75 ha a po wtóre sposób myślenia o roli łowiectwa i myśliwych który z tej ustawy wynika. Żeby nie być gołosłownym i dać szansę czytelnikowi na konfrontację z tekstem ustawy przywołałem jej niezłe, jak sądzę tłumaczenie. Niezależnie od kolejnych form ustaw nadal w niemieckim prawie łowieckim uparcie funkcjonuje owe 75 ha które, co by o tym nie powiedzieć, wiele mówi o postawie ustawodawcy w stosunku do zadań myśliwych i łowiectwa w ogóle. Dla mnie status “rzeczy niczyjej” zwierząt żyjących na wspólnej przestrzeni jest nie do przyjęcia z każdego możliwego punktu widzenia. Z mojego punktu widzenia ta sprawa jest właśnie kluczowa dla rozumienia sposobu myślenia w Polsce i Niemczech. Ale co kraj to obyczaj.
Szczerze mówiąc jeszcze się nie spotkałem z informacją jakoby Polskie Prawo Łowieckie miało swoje źródło w rozwiązaniach wypracowanych w III Rzeszy!! Naprawdę podając takie informacje w przestrzeni publicznej warto podać jakiekolwiek źródła na których Szanowny Pan się opiera.
Co do ciągle wracającego wątku “narodu wybranego” – rozumiem, że dla Szanownego Pana jedynym prawdziwie wybranym narodem są nasi zachodni sąsiedzi?
Na koniec co do spłycania tematu – jeżeli chcemy rozmawiać w taki sposób żeby pokazywać syntezę sprawy a nie zabijać czytelnika tysiącami szczegółów, które nie prowadzą do żadnego wniosku, to ma Pan rację – spłycam świadomie sprawę.
Na koniec byłbym wdzięczny – właśnie w ramach syntezy tego o czym mówimy, jakie jest Pana zdanie o polskim prawie łowieckim?
3.
cytat:
——————————————————————————————————————————————————————-
“Jednym słowem ustawa ta stworzyła system obwodów łowieckich o minimalnej powierzchni 75 ha na których prowadzi się gospodarkę łowiecką zakładając jednocześnie, że każdy właściciel tej powierzchni musi tą gospodarkę prowadzić. Tak się składa, że ten właśnie obowiązek został ostatnio zakwestionowany przez Trybunał Europejski w Strasburgu co postawiło niemieckie łowiectwo w bardzo trudnej sytuacji prawnej.”
Jednym slowem autor podaje informacje niescisla – swiadomie lub nieswiadomie – ?.
Przed ETPCz toczyly sie w ostatniej dekadzie trzy rozprawy dotyczace lowiectwa w Europie Zachodniej. Na wokandzie trybunalu stanely regulacje prawa lowieckiego we Francji, Luxemburgu i w Niemczech (Herrmann przrzeciw Republice Federalnej Niemiec).
We wszystkich trzech przypadkach skarzacymi byly osoby prywatne – wlasciciele gruntow. Przedmiotem skargi byly regulacje
praw lowieckich polegajace na tym, ze wlasciciele gruntow ponizej okreslonych arealow (we Francji ponizej 20 hektarow,
w Niemczech ponizej 75 hektarow ) nie moga swobodnie decydowac PRAWEM do polowania. Poniewaz ich grunty scalane
sa w obwody lowieckie, o minimalnej powierzchni, gdzie o wykonywaniu polowania (badz niewykonywaniu ) nie decyduje
sam wlasciciel.
Trybunal uznal, ze we wszystkich trzech przypadkach nastepowalo naruszenie zasady rownosci wszystkich obywateli wobec prawa,
gdyz w odroznieniu do posiadaczy gruntow o powierzchni powyzej owych 20/75 hektarow, – stanowiacych samodzielne obwody – wlasciciele mniejszych arealow nie maja mozliwosci bezposredniego dysponowania swoja wlasnoscia – czyli PRAWEM DO
POLOWANIA.
Motywem skarzacych byla w kazdym z tych trzech przypadkow chec skorzystania z PRAWA DO POLOWANIA w formie…..”niepolowania”. Te mozliwosc – tj. rezygnacje z polowania na obszarze wlasnych gruntow mial np. w Niemczech
KAZDY posiadac arealu powyzej 75 hektarow.
(z grubsza, bo materia zawiera wiele innych niuansow).
Jesli ktos sie ludzi, ze najlepszy model lowiectwa w Europie wolny jest od elementow, budzacych podobne jak na zachodzie
watpliwosci, powinien zerknac na wokande TRYBUNALU KONSTYTUCYJNEGO:
http://trybunal.gov.pl/sprawy-w-trybunale/art/1997-prawo-lowieckie-utworzenie-obwodu-lowieckiego-obejmujacego-nieruchomosc-prywatna-wbrew-woli-w/
“Sprawy w Trybunale :
Prawo łowieckie; utworzenie obwodu łowieckiego obejmującego nieruchomość prywatną wbrew woli właściciela nieruchomości.”
“Podmiot inicjujący postępowanie: Naczelny Sąd Administracyjny
Czy przepisy art. 26 i art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1995 roku – Prawo łowieckie – w zakresie, w jakim dopuszczają utworzenie obwodu łowieckiego obejmującego nieruchomość prywatną wbrew woli właściciela nieruchomości – są zgodne z:
– art. 64 ust. 1 w związku z art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP przez to, że wprowadzają nieproporcjonalne ograniczenie prawa własności;
– art. 64 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP przez to, że naruszają istotę prawa własności;”
Mozliwe reperkusje orzeczenia – ?
Nad tym autor sie najprawdopodobiej nie zastanawial. Zbyt wysoka abstrakcja ?
Szanowny Panie,
jeżeli ustawodawca kurczowo trzyma się zasady, że własność gruntu daje też prawo do zwierzyny dzikiej na niej bytującej to co chwila nastąpi taka czy inna wpadka. Tego się po prostu nie da pogodzić z logiką, ekologią, gospodarowaniem majątkiem wspólnym, wspólną odpowiedzialnością za środowisko w którym wszyscy żyjemy itp. bzdury. Pisałem w tekście, czego Szanowny Pan łaskaw był nie zauważyć (przypadek przy tak dogłębnej znajomości rzeczy?), że prawo własności ziemi podlega różnym i do tego logicznym ograniczeniom na rzecz wspólnoty w której właściciel żyje. Nie żyjemy w feudalnej Europie.
Co do Trybunału Konstytucyjnego – należy się cieszyć z tego, że bada on tą sprawę. Skończą się wreszcie takie dyskusje jak nasza czyli dyskusje o niczym, motywowane chęcią rozwalenia obecnego prawa łowieckiego w Polsce. Nie od dzisiaj wiadomo, że jak nie wiadomo o co chodzi rozwalającemu to chodzi o kasę a w tym przypadku jeszcze o kolejny etap zawłaszczania przez urzędników świata w którym żyjemy.
Szanowny Panie Zbigniewie, postaram sie bez zlosliwosci, aczkolwiek nie wiem czy mi sie to uda.
W Panskim tekscie wstepnym odczytalem zapytanie
– ktory “model” lowiectwa w Europie/ ktore rozwiazania prawne sa najlepsze i dlaczego polskie ?.
Poparte formulka – wyznaniem wiary:
Nie ma Boga nad Allaha (czyli polski “model”) a Mahomet ( czyli PZL) jego prorokiem….
Ok. dlaczego nie ?. Ale powyzsze implikuje istnienie dogmatow. Dogmatow ktore w rzeczywistosci nie maja racji bytu.
Ale to jest inna sprawa.
W tekscie P. Danilowicza, ktory znam wylacznie z fragmentow umieszczonych w internecie, ma miejsce pare …hmm….naduzyc. P. Danilowicz pisze m.in. ze ETPCz :
Cytuje:
————–
“Tymczasem całkiem niedawno Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w kilku orzeczeniach układających się w jednolitą linię orzeczniczą stwierdził, że prawo do polowania stanowi nieodłączny element prawa własności.”
Z czego mozna wnioskowac, iz orzeczenie (a) mowi(a) o koniecznosci powiazania prawa do polowania z prawem wlasnosci. Tymczasem w zadnym z orzeczen i komentarzy ( znam francuskie i niemieckie) nie ma o tym mowy. Trybunal po prostu orzekl
ze prawo do polowania JEST forma wlasnosci i jego naruszenie (poza przypadkami kiedy dzieje sie to w interesie publicznym) przedstawia ingerencje w prawa czlowieka, do ktorych nalezy swobodne dysponowanie wlasnoscia. Czy obywatel posiadajacy
kawalek pola i lasu musi/powinien rownczesnie korzystac z PRAWA do polowania na tym terenie – o tym nie bylo
mowy w Strasburgu.
Druga niescisloscia w tekscie P. Danilowicza jest powolywanie sie na standarty europejskie.
cytat:
________
“Warto przy tym odnotować fakt, że pełnienie przez Związek funkcji administracji publicznej w zakresie łowiectwa odbiega od standardów europejskich. Zauważył to Rzecznik Praw 0bywatelskich w piśmie z 26 lipca 2013 r., skierowanym do Ministra Środowiska, w którym podkreśIił, że we wszystkich krajach europejskich »państwo wydaje zezwolenie na polowanie, a organizacje łowieckie zrzeszają osoby posiadające takie zezwolenie«.”
Po pierwsze nie ma takich “standartow”, po drugie Polska nie jest jedynym krajem, gdzie organizacja mysliwych pelni funkcje
administracji publicznej – wystarczy sie dokladniej przyjrzec rozwiazaniom w niektorych krajach zwiazkowych Austrii,
gdzie – jako swoista pamiatka po funkcjonowaniu Reichjagdgesetz po Anschlussie – stosowane sa rozwiazania zblizone do
naszych ( w gestii roli organizacji mysliwych)
Pomijajac powyzsze generalnie zgadzam sie z autorem tekstu w Braci lowieckiej, iz nalezy sie dokladniej i krytycznie przyjrzec poszczegolnym rozwiazaniom – nawet tym o charakterze fundamentalnym dla “modelu”, by uniknac sytuacji, kiedy jego funkcjonowanie moze zostac calkowicie zaburzonym. I nie chodzi tutaj absolutnie o powielenie jakichs obcych rozwiazan,
lecz o konfrontacje istniejacych z realiami…….
Bez dogmatow.
Zacznijmy od prostych rzeczy :
Co Pan rozumie pod wlasnoscia zwierzyny bazujacej na zasadzie “res nullius” – rzeczy niczyjej. Jak Pan to sobie wyobraza ?
Jakie reperkusje zwiazane sa z tym statusem zwierzat – nie tylko lownych ?
Czy Pan sie kiedys zastanawial nad tym, czy neguje Pan a`priori to rozwiazanie ? Nie bo nie ?
Jakie zalety i wady ma to rozwiazanie w stosunku do znanej Panu – i praktykowanej – zasdy wlasnosci zwierzat jako dobra
ogolnospolecznego – panstwowego ?
pozdr
Widzę wyraźnie, że znowu wchodzimy na poziom abstrakcji dla mnie nieosiągalny. Proste pytanie na które staram się odpowiedzieć brzmi – “w jaki sposób, najlepiej dla sprawy organizować łowiectwo w Polsce?” Nie będę ukrywał, że mam problem z wyłuskaniem z Pana tekstów odpowiedzi na to pytanie. Zachęcam do prostej wykładni swoich poglądów – na pewno będzie łatwiej je zrozumieć i do nich się odnieść. W debacie naukowej zasada jest prosta – jeżeli nie potrafisz w 5 minutach streścić tego co chcesz powiedzieć, to tak naprawdę nie masz nic do powiedzenia. Mało tego, w tej 5 minutowej wypowiedzi jest jeszcze końcówka która z angielska brzmi “take message at home”, co oznacza naprawdę ważną do zapamiętania myśl z owych 5 minut.
Jaką Szanowny Kolega pragnie zostawić krótką wiadomość, wartą wzięcia do domu dla czytelników tej dyskusji?
Psze Pana, postawil Pan kompleksowa kwestie – “w jaki sposób, najlepiej dla sprawy organizować łowiectwo w Polsce?”
i domaga sie najwyrazniej prostej odpowiedzi na to nieslychanie zlozone pytanie. To mialem wlasnie na mysli, piszac ze splyca Pan problem.
Prosilem o Panska wykladnie relacji “panstwowa, spoleczna wlasnosc zwierzat dzikozyjacych” a “zwierze dzikozyjace jako “rzecz niczyja- res nullius”. Zalety i wady obu obu rozwiazan w odniesnieniu do naszych – lokalnych/krajowych uwarunkowan.
Nie chce sie Pan na ten temat wypowiedziec. Albo nie ma zdania. Nie wiem.
Ta tego samego porownania wypodaloby dokonac w kwestii “spoleczne prawo do polowania” kontra “prawo do polowania powiazane z wlasnoscia gruntow” – zalety i wady obu rozwiazan. Czy bedzie Pan w stanie cos na ten temat napisac ?
Bez rozebrania tego kompleksu pod nazwa “polski model lowiectwa” na drobne nie da sie udzielic jednoznaczej odpowiedzi.
– w jaki sposób, najlepiej dla sprawy organizować łowiectwo w Polsce. Moim zdaniem przynajmniej.
Zeby te zbyt abstrakcyjna dyskusje zakonczyc, napisze Panu, ze polski model lowiectwa , polskie regulacje sa the best.
Powtorze za Przewodniczacym ZG Panem Blochem, ze mamy najlepszy “model w Europie” . Ktory bedzie trwac wiecznie.
Sadze ze to Pana powinno zadowolic. Bo z tego co zrozumialem takie sa panskie oczekiwania.
Nad reszta sie kiedys abstrakcyjnie na blogu poznecam…
pozdr
Proszę cierpliwie zaglądać na stronę a wkrótce znajdzie Pan moje przemyślenia dotyczące słabości polskiego łowiectwa – nie modelu i konstrukcji prawnej, bo te uważam za dobre ale realizacji, wypełniania treścią zapisów polskiego prawa łowieckiego. Jeszcze na koniec jedna uwaga – nie wiem dlaczego ciągle wraca Pan do myśli (nie mojej przecież), że polskie prawo łowieckie jest “the best”. Tego nigdy i nigdzie nie mówiłem po prostu dlatego, że nie jest to konkurs na Miss World. Nasze prawo jest po prostu dobre, wynika z naszej tradycji i doświadczeń i daje dobrą podstawę dla realizacji celów postawionych łowiectwu przez ustawodawcę – tyle. Jeżeli Niemcy, Francuzi, Chińczycy i inne wspaniałe narody mają inny pomysł to jest OK i myślę, że tam nikt nie krytykuje swojego prawa mówiąc “popatrzcie jak ci Polacy dobrze wymyślili”. U nas chorobliwie i ciągle kopie się swoje pomysły własnymi nogami, na zasadzie “obce jest the best, bo jest obce” – nie wiem do końca z czego to wynika ale dla mnie jest to wyraz niepojętego kompleksu i zaściankowej postawy owych kopiących.
Wie Pan, kazdy model jest “dobry” – faktycznie popada sie czesto w skrajnosci w dyskusjach w naszym gronie, formulujac
opinie od calkowicie negatywnych po “the best” wlasnie. Ten model – system wlasciwie jest tak samo dobry albo tak samo zly
jak inne. Tak jak Pan pisze – Kwestia tego jak funkcjonuje…….
Prosze zerknac na ten przyklad.
Zalozenie teoretyczne:
– Polski “model” lowiectwa ma spoleczny charakter i gwarantuje powszechna dostepnosc do uprawiania polowania dla
wszystkich obywateli kraju…….itd. (poszukac orginalnych cytatow ? ….)
Praktyka/realia:
– Liczba mysliwych w Polsce, w stosunku do ogolnej liczby obywateli jest jedna z najnizszych w Europie – druga czy trzecia pozycja
“od konca”.
Rezultat “gwarancji” powszechnej dostepnosci do lowiectwa powinien wygladac chyba inaczej. Nieprawdaz ?
Dlaczego tak jest ?. Dlaczego teza o “powszechnej” dostepnosci nabiera charakteru frazesu w konfrontacji ze suchymi faktami i liczbami ?
Czy powyzsze jest sprzecznoscia ?
Czy ta “sprzecznosc” wynika z tego ze “sluszne” zalozenie (powszechna dostepnosc) nie funkcjonuje, choc powinno ?. Czy tez to zalozenie NIE MOZE funkcjonowac ? A my sobie mydlimy tylko oczy ?
(moim zdaniem to drugie…..ale czy to oznacza, ze caly model jest “zly” ?)
pozdrawiam i
ciekaw jestem Panskich rozwazan
Po prostu ręce opadają – czy Szanowny Pan uważa, że powszechna dostępność oznacza, że wszyscy muszą polować, nawet jeżeli nie mają ochoty?!
Ilość myśliwych w stosunku do liczby mieszkańców w Niemczech jest 8-krotnie mniejsza niż w Hiszpanii – czy to oznacza, że dostępność łowiectwa dla obywatela Niemiec jest 8-krotnie mniejsza niż dla obywatela Hiszpanii!!!!!!! Naprawdę nie można pisać bzdur!
No widzi Pan…..:))) ucieka Pan od zasadniczej “modelowo – fundamentalnej” kwestii “modelu” lowiectwa o spolecznm charakterze i gwarantujacego powszechna dostepnosc do uprawiania polowania dla wszystkich obywateli kraju”……Najpierw do Niemiec a potem
do Hiszpanii…..do odrazajacych modeli opartych o “pywatne prawo do polowania na swoim”.
Porownujac gruszki z bananami zreszta, w odniesieniu do roznic kulturowych i systemu wydawania uprawnien do polowania w obu krajach. Powszechnosc dostepu do polowania nie oznacza, ze kazdy/ wiekszosc MUSI polowac, lecz iz wiekszosc ktora CHCE polowac, (chcialaby polowac) MOZE polowac, stac ja na to i ma mozliwosc WYKONYWANIA polowania.
I mam nadzieje, ze Pan jest na tyle inteligentny, zeby to pojac a nie – za przeproszeniem – udaje tylko kogos kim Pan nie jest.
Mamy w Europie bardzo duze regionalne roznice historyczno – kulturowe w zakrsie ksztaltowania sie “lowiectwa” i podejscia do polowania , ktore istotnie rzutuja na ilosc/udzial polujacych w danych krajach – czy to w rejonie Skandynawii, czy to poludniowej Europy, wysp Brytyjskich, badz w “kregu”, do ktorego zaliczyc wypada nasz kraj, czyli Europie Srodkowej. Jestesmy jednak na szarym koncu – zarowno w skali europejskiej, jak i regionalnie. Gdzie indziej , w krajach o podobnych tradycjach i przy zblizonych warunkach uzyskiwania uprawnien do polowania jest kilkakrotnie wiecej nosicieli dwururek.
Dlaczego tak jest ? Grzecznie sie zapytalem , wskazujac jednoczesnie na deklaracje “powszechnej dostepnosci itd. …….
I ewentualna sprzecznosc miedzy tymi deklaracjami a realiami.
Procent polujacych jest w gruncie rzeczy tylko i az “indykatorem” – MOZE wynikac z tego, ze :
– nalezymy do regionu gdzie udzial mysliwych w spoleczenstwie nigdy w przeszlosci nie byl zbyt duzy – tak duzy, jak w Skandynawii
czy Poludniowej Europie
– dlugi okres scislego reglementowania uprawnien do polowania w okresie PRL, rezultujacy z obaw wladzy ludowej prze oddaniem
zbyt duzej ilosci broni planej w rece ludu ludowej ojczyzny dodatkowo negatywnie odbil sie na popularnosci polowania.
– wysokie wymagania w stosunku adeptow – chetnych do zdobycia uprawnien – w postaci koniecznosci odbycia dlugiego stazu,
zdobycia wiedzy z wielu dziedzin, zdania egzaminow stanowia pewna bariere dla czesci zainteresowanych lowiectwem.
“wyzsza” niz gdzie indziej.
– na to sie naklada biurokratyczna procedura zwiazana z uzyskaniem zezwelnia na bron, przejsciem testow psychologicznych
– itd……
I to byloby z mojego punktu widzenia RZECZOWA i merytoryczna proba wyjasnienia faktycznej badz pozornej sprzecznosci
miedzy “indykatorem” w postaci bardzo malej liczby polujacych w Polsce a teza o spolecznym, gwarantujacym powszechny dostep do uprawiania polowania polskim modelu lowiectwa……
A Pan zes sie zapienil, ze radosc byla poczytac….lepiej niz reformatory
PG i SG razem wzieci……tak samo merytorycznie mniej wiecej. Rzucajac hiszpanskimi pomaranczymi i niemieckimi
gruszkami……fajnie.
Modelowy fundament w postaci tezy o ” spolecznym, gwarantujacym powszechny dostep do uprawiania polowania polskim modelu lowiectwa ” zawiera duzo wiecej niuansow, ktore do Pana najwyraznie nie docieraja….Zbyt wysoki poziom abstrakcji ?
Ale ja Panu GWARANTUJE, ze ten fundament stanie sie predzej czy pozniej nie tylko przedmiotem luznego gdybania miedzy
bucami w zielonych kapelusikach z piorkami, ktore tutaj uprawiamy ale trescia demagogicznej debaty publicznej. Jest dostatecznie duzo srodowisk zainteresowanych wywolaniem takiej debaty a monopol na “doradzanie” Pani Agnieszce Sowie ma nie tylko
ta jedna grupa “ekspertow od PZL”. Ktora ja inspirowala przy wysylaniu “strzelcow w las”.
Czy kontrofesywa w postaci serwowania hiszpanskich pomaranczy i niemieckich gruszek w wykonaniu Pana Matyska pomoze .
Nie wiem.
Ubaw bedzie na pewno swietny. Niestety.
I tym optymistycznym akcentem konczac, zycze dalszego, pogodnego gdybania wokol zalet i wad modelowych.
pozdr
Boze chron Najlepszy Model Lowiectwa w Europie.
Szanowny Panie, jeżeli wracamy do retoryki typu “buce w zielonych kapeluszach” to ja kończę. Serdecznie pozdrawiam i jak zawsze zachęcam do krótkiego, zwięzłego podania swoich poglądów na temat “jaki powinien być model łowiectwa w Polsce i Europie żeby można go było z dumą i spokojem zarazem nazwać najlepszym”. Niecierpliwie wyglądam odpowiedzi.