Sorry, this entry is only available in Polski.
Ekologiczne zadania kół łowieckich – wróćmy do tego tematu
– 25 March 2014Kategorie: Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia, Polecane, Wyróżnione
Sorry, this entry is only available in Polski.

Pomysl jest dobry aczkolwiek cwierc wieku spozniony. Co najmniej.
Zawiera zreszta tez sporo “poboznozyczeniowosci” z czasow zaprzeszlych – wedle zasady chciec zjesc ciastko i chciec miec ciastko.
Niezaleznie od tego – jak kiedys ktos powiedzial : “kadry towarzysze. Kadry rozstrzygaja o wszystkim”. A z “kadrami” do realizacji
owego pomyslu wyglada zle.
Gdyby ktokolwiek powaznie myslal, czy pomyslal o jakims wcieleniu w zycie tej ideii, to praktyczna okazja byla kilka tygodni temu. Monitoring bobra w Polsce. Nawet nie za darmo. I co ?. Nic.
Realia i trendy socjalno – demograficzne wskazuja na to, ze prawdopodobniejszym niz “ekologizacja myslistwa” jest scenariusz o 180° odmienny. Podporzadkowanie lowiectwa ochronie przyrody. Redukcja hobby – mysliwego do roli tepiciela szkodnikow. Ewentualnie wspolfinansujacego te czy inne dzialania w zamian za korzystanie z prawa do polowania. I czy te role ow hobbysta bedzie spelnial w ramach tego czy innego “modelu”. To jest dosc obojetnym. Wystarczy tylko odrobine trzezwiej zerknac na realia. Niestety bedace abstrakcja. Zbyt wysoka abstrakcja.
Ciekawy i prawdziwie europejski punkt widzenie. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym ćwierćwieczem – czyżby pomysł był już dawno zrealizowany? Jeżeli chodzi o kadry to zgadzam się całkowicie – z tym jest problem ale nie jest to tylko problem łowiectwa i myśliwych. Proszę zgadnąć ile ekologicznych programów, z możliwych do zrobienia za unijne pieniądze, zrealizowali polscy rolnicy (proszę podać wynik w procentach)? Proszę też pomyśleć ilu ma Pan do dyspozycji “prawdziwych ekologów” zdolnych zrealizować choć jedno zadanie pozytywne zamiast awantur na drogach? Wymienione przez Szanownego Kolegę bobry są tego wspaniałym przykładem. Ilu Pan zna urzędników zdolnych do realizacji prawdziwych czyli nie papierowych zadań proekologicznych itd. W tekście wyraźnie pisałem, że zadanie to ma wielką skalę i potrzebna jest mobilizacja wielu środowisk do zgodnego działania. Paradoksalnie może być tak, że łatwiej będzie znaleźć pieniądze niż odpowiednią ilość ludzi (jestem przekonany że z myśliwymi będzie najmniejszy problem). Na koniec jeszcze jedna uwaga – myślenie kto jest komu podporządkowany, łowiectwo ochronie przyrody czy odwrotnie jest myśleniem typu radzieckiego właśnie. Łowiectwo po prostu JEST elementem ochrony przyrody i zamiast go kopać w imię obsesji eko-terrorystów trzeba się zastanowić jak wykorzystać jego potencjał dla realizacji rzeczywistych zadań, bo tych jest całe mnóstwo.
Psze Pana, cwiercwiecze, z tego wzgledu, iz juz cwierc wieku temu nalezalo zaczac wymagac od adeptow do noszenia zielonych
kapelusikow z piorkami mniej umiejetnosci recytowania legendy o Swietym Hubercie a wiecej znajomosci ustawy o ochronie przyrody.
Wcale by tym adeptom nie zaszkodzilo gdyby na kursach nauczali nie tylko kapelani ale tez weterynarze czy botanicy.
Nie jest specjalna tajemnica, ze srodowisko cierpi na spory deficyt wiedzy. Podstawowej zreszta. Wystarczy sobie uswiadomic ilu
“ekologow” w zielonych kapelusikach z piorkami potrafi odroznic zyto od jeczmienia. Choc wiekszosc doskonale zna roznice miedzy
zytniowka i whisky. Roznica zas miedzy debem szypulkowym a bezszypulkowym jest juz wiedza tajemna z pogranicza magii dla
przecietnego nosiciela dwururki. Ktory doskonale zna wyzszosc (albo nizszosc) 30.06 nad 7x 64 ktore mu sluza do przewrocenia
kozla pod drzewem, ktorego gatuneku juz zidentyfikowac raczej nie potrafi. .
Psze Pana jesli ktos inauguracje “roku trznadla” ilustruje obrazkiem czyzyka to
warto sobie w tym kontekscie postawic pare pytan. O ile calosc nie jest abstrakcja. Zbyt wysoka abstrakcja.
Operowanie argumentem – a u nich “njegrow bijut” – czyli pociecha faktem, iz podobne lub wieksze deficyty cechuja rowniez
srodowiska zwace sie “proekologicznymi” jest raczej swiadectwem ubostwa niz wyrazem ambicji przyrodniczych.
Jesli Pan chce reformy “ekologicznej” lowiectwa to prosze najpierw zaczac od uczciwej analizy stanu faktycznego – wlasnych, a nie
cudzych deficytow. I zaczac edukowac narybek w dziedzinie w ktorej chce Pan zablysnac kompetecja. A to sie raczej nie uda uprawiajac z uporem godnym lepszej sprawy kolejne orgie kultury mysliwskiej….Powaznie.
A kola lowieckie maja tutaj wlasnie ogromne pole do popisu……Jesli zechca.
Moze Pan naturalnie potraktowac powyzsze uwagi jako ekoterrorystyczne dokopywanie lowiectwu …….:))))). Ale w gruncie rzeczy chodzi nam o to samo.
Co do deficytu wiedzy muszę się z Panem zgodzić – problem w tym, czy aby na pewno jest to jedynie kłopot myśliwych. Czy zdarzyło się Panu czasem sondować wiedzę przyrodniczą szeregowego ekologa, nie mówiąc już o rasowym ekoterroryście? Zachęcam i zapewniam, że dozna Pan szoku. Na szczęście jest tak, że rozkazy wydają oficerowie a nie szeregowcy i w nich trzeba inwestować – również u ekologów. To, że trzeba było inwestować w wiedzę już 25 lat temu, też zgoda ale czy aby tylko w środowisku myśliwych? Z pewnością nie. Co do reszty Pana wypowiedzi, powiem tak – jeżeli w dyskusji merytorycznej zaczyna się używać określeń i argumentów wynikających z niechęci czy nienawiści do rozmówcy lub do jego środowiska a pomija się argumenty w sprawie, to natychmiast traci się wiarygodność. Wiarygodność intencji w takiej rozmowie jest podstawą możliwości uzyskania pozytywnego efektu argumenty emocjonalne prowadzą jedynie do awantury. Zachęcam do rozmowy a nie do awantury. Jeżeli jeszcze raz użyje Pan argumentu typu buce w zielonych kapeluszach to odwzajemnię się podobnymi opisami Pana kolegów ekoterrorystów i rozmowa przestaniem mieć sens.
Pozdrawiam
Na poczatek pozwole sobie jeszcze raz polecic te lekture:
http://bucewzielonych.blogspot.de/2013/06/dlaczego-buce-w-zielonych-kapelusikach_16.html
Czyli abstrakcje. Wysoka abstrakcje.
Musze przyznac, ze Panu troche wspolczuje. Sam poluje i mam do czynienia z lowiectwem, lasem, zwierzyna lowna chyba dluzej niz
Pan. Siedzimy w gruncie rzeczy w jednej szalupie o nazwie “lowiectwo”. Wyobrazam sobie, ze Pan moze czuc sie nieswojo w
towarzystwie bez dystansu i bez respektu czy “nabozenstwa” odnoszacym sie do czegos co Pan traktuje z powaga , co stanowi
dla Pana zyciowa pasje. Towarzystwie , ktore operuje brzydkimi okresleniami i potrafi bez skrupulow podeptac “wartosci” i
wyszydzic dogmaty. Take it easy powiedzialbym. Ten stan rzeczy sie tez nie zmieni jesli sie Pan nadasa i bedzie w kacie tej szalupy
stroic fochy.
Odnoszac sie do Pana uwag:
Psze Pana, absolutnie nic nam nie pomoze jesli bedziemy w celu ukrycia przed samym soba pokazywac ciagle palcami na
innych – tych “ekologow” – ze tez maja deficyty, a nawet wieksze. I przez to jest wszystko ok.
Pisze Pan :
“Czy zdarzyło się Panu czasem sondować wiedzę przyrodniczą szeregowego ekologa, nie mówiąc już o rasowym ekoterroryście?”
Akurat mam z tym srodowiskiem na codzien do czynienia…..i wydaje mi sie ze widze rowniez to czego Pan (wiekszosc mysliwych zreszta tez ) nie chce dostrzec.
Wystarczy, ze spytam Pana KTO to jest ten ekolog/ekoterrorysta ?
Sprzataczka w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Srodowiska ? Student wydzialu nauk przyrodniczych w wyzszej uczelni ?
Pracownik terenowy urzedu ochrony srodowiska ? fotograf przyrody ?, Czlonek organizacji ochrony ptakow ?, dzialacz katolickiegu
stowarzyszenia ekologicznego?, aktywista radykalnego ruchu na rzecz praw zwierzat? czlonek lokalnej inicjatywy przeciw
budowie biogazowni ? wyznawca New Age z jakiejs sekty ? pracownik parku narodowego, internauta protestujacy przeciw
wycieciu drzew w parku miejskim w jego miejscowosci ?zadeklarowany weganin ? naukowiec zajmujacy sie gentyka zwierzat?
mlody czlowiek z jakichs struktur alternatywnach ?…….
No kto ? Kto jest tym “ekologiem” a kto jest “ekoterrorysta” ? Wszyscy ? Niektorzy ? Jedni calkiem a inni tylko troszeczke ?Jakie motywy kieruja tymi ludzmi ?. Jak ksztaltuja sie ich poglady? Jakie ideologie tkwia w tle ?. Czy to jest spojne ?. Kiedy mamy do czynienia z kompetencja ? A kiedy z emocjami ?
Co na to odpowie szeregowy buc w zielonym kapelusiku z piorkiem ? A co odpowie kadra kierujaca ta lajba o nazwie “lowiectwo”,
w ktorej przeciez obaj siedzimy ?. Jakie zdanie ma na ten temat Bloch nasz Wszechmogacy i jego 49 pretorian ?????
Do przemyslania…..
Moze sie Pan dasac o tego “buca w zielonym kapelusiku z piorkiem”, ktory jest pojeciem swiadomie i z premedytaja uzywanym.
Z ktorym szczegolnie nasza generacja ma problemy – czuje sie obrazona i dasa sie. I bardzo dobrze. Bo wcale nie chodzi o
nas……….czy o nasza generacje.
Szanowny Panie,
zbliżamy się jak widzę do końca “rozmowy”, to jest do takiego momentu kiedy przestaję rozumieć o co Szanownemu Panu chodzi.
Zacznę od pytania z cytatem – A kto to jest myśliwy (buc w kapeluszu z zielonym piórkiem wg nomenklatury Szanownego Kolegi)? – “może Sprzataczka w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Srodowiska ? Student wydzialu nauk przyrodniczych w wyzszej uczelni ?
Pracownik terenowy urzedu ochrony srodowiska ? fotograf przyrody ?, Czlonek organizacji ochrony ptakow ?, dzialacz katolickiegu
stowarzyszenia ekologicznego?, aktywista radykalnego ruchu na rzecz praw zwierzat? czlonek lokalnej inicjatywy przeciw
budowie biogazowni ? wyznawca New Age z jakiejs sekty ? pracownik parku narodowego, internauta protestujacy przeciw
wycieciu drzew w parku miejskim w jego miejscowosci ?zadeklarowany weganin ? naukowiec zajmujacy sie gentyka zwierzat?
mlody czlowiek z jakichs struktur alternatywnach ?”……. Świat nie dzieli się na tych co są dobrzy i mądrzy – czyli ekologów, i tych co są głupi i źli – czyli myśliwych. Ten świat dzieli się po prostu na mądrych i głupich i dobrych i złych, bez żadnych dodatków.
To po pierwsze. Po drugie, raz zajrzałem na stronę którą Pan uparcie pokazuje i to jest dosyć. Jeżeli tam ma być źródło mądrości i prawdziwej, opartej o wiedzy ekologii to gratuluję gustu!!
Jeszcze na chwilę wrócę do ekoterrorystów, tego sobie nie potrafię odmówić – to są faceci i nie tylko faceci, którzy za np. 300 PLN/dzień wiszą na drzewach, wdrapują się na platformy wiertnicze itp.. a uzyskane w ten sposób pieniądze przepijają w swoim gronie narzekając na buców w zielonych kapeluszach. I jeszcze w ramach złośliwości (taki mam dzień) – czy Szanowny Pan też zalicza się do sławnego grona “buców w zielonym kapeluszu z piórkami?”. Po tylu latach polowania to chyba raczej nie może być inaczej. Czy się mylę?
Serdecznie pozdrawiam
Psze Pana, mysliwy w naszych szerokosciach to jest aptekarz, posel na Sejm RP, szewc, sklepikarz, radny, minister,
ktory w ramach spedzania wolnego czasu – tak jak Pan czy ja – idzie do lasu uprawiac gospodarke lowiecka.
Jesli Pan o definicje pytasz.
W przypadku ekoterrorystow naszego modela mysliwskiego, to ja raczej widzialbym organizacje dazace do tego, zeby psy, rasy
ktora sie Pan pasjonuje zajely miejsca na kanapie. Bo wobec ograniczenia czy zakazow polowan na okreslone gatunki zwierzyny
w lowisku nie beda mialy wlaciwie nic do szukania. Ale to jest znowu abstrakcja. Zbyt wysoka abstrakcja.
Czyli bez myśliwych zabijających zwierzęta wzrośnie liczba kuropatw, bażantów, łosi itp. ??? Tak Pan naprawdę sądzi?
Szanowny Panie Zbysiu,
chcialbym zareczyc prosze ja Szanownego Pana, iz niejaki Daka prosze ja Pana, jest – podobnie jak autor tych prosze ja Pana slow – stu procentowym prosze ja Pana bucem w zielonym kapelusiku prosze ja Pana z piorkiem. Niestety wrodzona skromnosc prosze ja Pana tego pana Szanowny Panie Zbysiu nie pozwala mu chelpic sie swoim bucostwem (robi to tylko prosze ja Pana po kilku glebszych nalewkach).
Pozdrawiam Pana, Szanowny Panie Zbyszku Daż Bur!
Jak to dobrze spotkać prawdziwego Rodaka w sieci!!!!
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do rozmowy.
PS. Dobrze mi się z Kolegą rozmawia, bo wreszcie przekaz stał się prosty i w pełni dla mnie zrozumiały. Nie to co skomplikowane problemy Pana Kolegi.