Sorry, this entry is only available in Polski.
Wybory do Parlamentu Europejskiego a kynologia łowiecka w Polsce – czy to może mieć ze sobą związek?
– 28 May 2014Kategorie: Kynologia, Kynologia - przemyślenia, Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia, Polecane, Wyróżnione


po dopiero co zakończonych wyborach do Parlamentu Europejskiego, a więc po okresie gorących dyskusji i polemik a także , co tu dużo mówić , zaskakujących wyników tych wyborów w Europie i Polsce , miałem ochotę trochę odpocząć od tej tematyki i pomyślałem ,że zajrzę na ulubioną stronę , zorientuję się co słychać w interesującym mnie świecie a tu … ? oprócz innych ciekawych informacji dalej o polityce . No cóż , nie da się pewnie uciec od aktualnych wydarzeń i refleksji z nimi związanych kiedy myśli się o łowiectwie i kynologii łowieckiej zwłaszcza jeśli wymieniamy słowo ” demokracja ” Nie wdając się w szczegółowe rozważania na temat demokracji, jej form i różnego pojmowania przez ludzi , warto zaznaczyć, że obecnie żyjemy w demokratycznym państwie prawa ( z grubsza biorąc ) i że podnoszone przez autora prawdy na temat różnorakiego funkcjonowania demokracji mogą pobudzać do skojarzeń z różnymi postawami myśliwych wobec problemów współczesnego łowiectwa. Wprawdzie na pytanie : jaki istnieje związek miedzy wyborami do PE a kynologią autor już częściowo odpowiedział i można się z tym poglądem zgodzić.Można do tego dodać ,że Parlament Europejski współdziała w tworzeniu prawa i z tego punktu widzenia ważnym jest kto w tym parlamencie zasiada.Dużo jednak ważniejszym jest aby aktywnie kreować przyszłość tu w kraju. Faktycznie warto o tym pomyśleć.Kreować przyszłość to nie znaczy wychodzić z projektami które nie znajdują poparcia w szerszych kręgach a więc u większości Jeśli projekt jest słuszny( tylko kto to ma ocenić ) to trzeba przekonać tę większość. W państwie, na straży interesów większości stoi konstytucja a w Kołach Łowieckich – Statut PZŁ. Oba te akty można zmieniać w sposób praworządny Chodzi wszak o to, by owej ” aktywnej “postawy nie mylić ze zwykłym warcholstwem , przekonaniem o własnej nieomylności a czasami po prostu z megalomanią i.t.p.zachowaniami .Kontestowanie dla samego kontestowania, zwykła negacja i chęć ” przyłożenia ” komuś albo rasizm czy nietolerancja nie mogą wzbudzać fascynacji. A czy tak akurat nie było choćby w przypadku ugrupowań które zrobiły polityczną karierę we Francji czy w mniejszym stopniu także w Polsce ? Mam nadzieję że chodziło ci Zbyszku o większą aktywność i asertywność w promowaniu dobrych rozwiązań dla łowiectwa i kynologii przy uwzględnieniu demokratycznych metod postępowania a zatem przy akceptacji takich pomysłów przez większość ( która jest po prostu uboższa i nadal jednak mniej wykształcona )
Irku,
dziękuję za ten głos. Szczerze mówiąc byłem bardzo ciekaw czy moje pisanie sprowokuje rozmowę – widzę, że tak i bardzo się tego cieszę. Co do meritum. Przykład koła łowieckiego jest znakomitym narzędziem aby pokazać co miałem na myśli. Wariant nr. 1 – zarząd marzący o wieczystym w kole panowaniu uważnie nasłuchuje głosu większości, hojnie sponsoruje wszelkie biesiady a na niedoskonałości w zimowym dokarmianiu bażantów spuszcza zasłonę milczenia ….. i trwa!, wariant nr. 2 – zarząd przygotowuje plan rozwoju zwierzyny drobnej w łowisku, hojnie inwestuje w introdukcje i dokarmianie, zmusza kolegów do pracy, strzelania drapieżników i …… walczy o przetrwanie lub pada pod naporem niezadowolonej, leniwej i interesownej większości. To tak w dużym skrócie. Demokracja może oznaczać swobodny spływ na fali opinii większości, bez odpowiedzialności za cokolwiek (bo wiadomo – większość tak uchwaliła to ma) albo twardą walkę o przekonanie większości do sensu swoich pomysłów, pracy w imię przyszłych (zwykle słabo widzianych przez większość) efektów. Dla mnie demokracja powinna oznaczać tylko to, że podejmujemy większościową decyzję kto ma nami dowodzić w oparciu o to jakie nam plany przedstawi i na ile jest wiarygodny. Realizacja planów – oczywiście podlega nadzorowi ale jest w gestii rządzących. Rozliczenie na koniec kadencji. To też w bardzo dużym skrócie. Bardzo wiele zależy od ludzi, członków koła, wyborców jednym słowem. Jeżeli jakość wyborców jest duża to ich decyzje zawsze zbliżają się do wariantu nr. 2 w przeciwnym razie toniemy w wariancie nr. 1
Pozdrawiam
Myślę ,że dobrze zrozumiałem sens Twojej wypowiedzi .Chodzi o to , by wybierać właściwych ludzi na odpowiednie stanowiska .O ile w kole jest to możliwe, bo wszyscy dobrze się znają o tyle w szerszych gremiach takiej możliwości już nie ma ( np wybory posłów, europosłów ) Zostańmy jednak przy kołach łowieckich i kynologii.Podane przez ciebie dwa warianty oczywiście mają uwydatnić problem i tak je należy traktować. Przypuszczam ,że nie znasz takiego koła w którym pierwszy wariant zaistniał .Po prostu nie ma takich zarządów , bo nawet gdyby taki przypadek się zdarzył, to nie sądzę by taki zarząd utrzymał się dłużej niż rok. Walne Zgromadzenie ma narzędzia by go odwołać przed upływem kadencji , nie mówiąc o tym ,że istnieje nadzór ze strony Zarządu Okręgowego ( który chyba czyta protokoły z Walnego Zgromadzenia ) Zapewne są ludzie leniwi, interesowni i przypadkowi myśliwi ,ale to na zasadzie wyjątku potwierdzającego regułę. Takich ludzi do Zarządu się nie wybiera. Zresztą kiedy czytam co piszesz na temat polowań i pracy członków kół łowieckich w których bywasz na polowaniach to można uznać ,że wariant nr 1 to taki akademicki przykład co mogłoby się zdarzyć gdyby …? Taki wariant dzisiaj nie przejdzie w żadnym kole, bo trudno uwierzyć ,że większość koła to nieroby i ludzie których nie pociąga idea łowiectwa . Nie ma zatem obawy ,że utoniemy w wariancie nr 1. bo ..? właśnie jest ta większość, która jest normalna . Wariant 2 to rzecz jasna przykład wyidealizowany bo ludzie też się zmieniają ale zgadzam się, że tak byłoby najlepiej. Zwrócić trzeba jednak uwagę na fakt ,że ktoś te osoby z wariantu 2 musi wybrać Kto zatem ma to zrobić, w sytuacji kiedy w kole są powiedzmy , tylko ludzie z wariantu 1-go. Demokracja to demokracja ma też swoje wady , ale nic na to poradzić nie można .Trzeba ufać, że mądrość jest w większości. Zadaniem tych z wariantu 2 jest przekonanie pozostałych do ich projektów , wizji , pomysłów i.t.p. Przekonać można nawet ludzi leniwych ,, bezideowych i ” biesiadników ” Siła większości polega też na tym ,że jeśli się ich nie da, mimo podejmowanych wysiłków przekonać( ale trzeba próbować ) to można się z nimi pożegnać.Sens Twojej wypowiedzi sprowadza się do hasła : dobierajmy na kolegów myśliwych odpowiednich ludzi i ja się do niego przyłączam. Darz Bór !
Co do większości zgoda. Kół realizujących wariant 1 widziałem niestety sporo a i z tym nadzorem bywało różnie ale na szczęście rzeczywiście w łowiectwie są w dużym stopniu ludzie po dokonaniu wstępnej “selekcji”. To jest ważne. Masz rację – podstawowym przesłaniem tego co napisałem jest zwrócenie uwagi na konieczność szukania i promowania ludzi proponujących rozwiązania i potrafiących realizować swoje propozycje. Bez tego nie ma postępu, jest tylko nieuchronny dryf w kierunku takiej czy innej mielizny. Popatrz jak w sumie ludzie potrzebują normalnej, pozytywnej rozmowy – nawet jeżeli nie ze wszystkim się zgadzają. Ważny jest pewien “ferment” intelektualny mobilizujący do aktywności. Na moją stronę i na stronę Klubu Wyżłów PZŁ jest teraz ponad 5000 wejść miesięcznie. Możesz sobie to wyobrazić? – przecież środowisko do którego te treści są adresowane wcale nie jest duże.
Pozdrawiam
Zbyszek