Odpowiadając ostatnio na artykuł „Przyjemność zabijania” zamieszczony w lipcowym numerze BŁ przez spółkę autorską Daniel A. Kałużycki & Wojciech Bołoz, i czytając przy okazji wynurzenia Zenona Kruczyńskiego (tego od „Farba znaczy krew”) uświadomiłem sobie nagle, że przecież cała dyskusja o miejscu łowiectwa we współczesnym świecie postawiona została na głowie. Żyjemy co prawda coraz bardziej w świecie w którym normalność zdaje się być przestępstwem, a w każdym razie trzeba się z niej usilnie tłumaczyć ale czy sprawa z propagandą anty łowiecką nie poszła zbyt daleko? Dlaczego musimy tłumaczyć się z normalności? Dlaczego musimy odpowiadać na ciągłe zarzuty ludzi, którzy z tworzenia tych, zwykle absurdalnych zarzutów zrobili sobie sposób na życie i to całkiem chyba niezłe? Czy nie jest tak, że przez bierność i intelektualne lenistwo daliśmy się wpędzić w kozi róg ludziom nie mającym tak naprawdę, poza głośnym krzykiem i możnymi sponsorami żadnego poważnego argumentu przeciw nam?
Spójrzmy na proste fakty. W Europie poluje ponad 7 milionów ludzi i ilość ich stale rośnie, w Północnej Ameryce polujących jest trzykrotnie więcej i ich ilość również stale rośnie. Polska też nie pozostaje w tyle i w ostatnim roku przybyło ponad 4 tysiące myśliwych. Rośnie ilość kobiet uprawiających łowiectwo, w Niemczech stanowią już 20% zgłaszających się na kursy łowieckie.
Co więcej, rośnie stale ilość większości gatunków zwierzyny łownej i to zarówno w Europie jak i w Ameryce Północnej. W Europie przemysł związany z obsługą myśliwych i polowań daje zatrudnienie tysiącom ludzi. Myśliwi przeznaczają na zadania związane z zagospodarowaniem łowisk miliony godzin pracy rocznie i wielkie kwoty ze swojej kieszeni, opłacają szkody łowieckie, zabezpieczają uprawy przed presją zwierzyny, odbudowują rodzime a gatunki zwierząt itd., itd.
Z drugiej strony zapytajmy adwersarzy, owych bojowników o święte życie świata zwierząt i roślin cóż oni realnie dla tego życia robią? Czy skakanie na linach po wieżowcach miast, ataki na wieże wiertnicze, taranowanie statków rybackich, tworzenie agresywnych i prymitywnie redagowanych stron internetowych tworzy nową jakość w ekologii? Przypominam sobie fimik internetowy na którym, z wielką pompą spuszczano na specjalnej macie młodą, uratowaną po śmierci matki młodą foczkę do jej naturalnego środowiska czyli do oceanu. Na wybrzeżu zgromadziły się setki widzów, panowała podniosła atmosfera ekologicznego święta. Gdy foczka znalazła się nad samą wodą z głębiny wyskoczyła orka i pożarła niewinne zwierzę na oczach setek zdumionych i przerażonych widzów. To jest właśnie kwintesencja współczesnej ekologii. Zabawa ludzkimi emocjami bez realnego odniesienia do nieubłaganych reguł świata zwierząt wśród których żyjemy. O drugim taki spektakularnym wydarzeniu pseudo ekologicznym już pisałem na stronie ale w skrócie przypomnę. Na kilku tysiącach hektarów ostatniego normalnego kawałka przyrody terenu dzisiejszej Holandii, stanowiącego Park Narodowy Oostvaardersplassen postanowiono wprowadzić w życie, za europejskie pieniądze plan stworzenia świata idealnego, zgodnego z wyobrażeniem planujących całość ekologów. Wypuszczono tam sarny, jelenie i inną zwierzynę która znalazła idealne warunki do rozwoju, rozwoju którego miała nie zakłócać żadna interwencja ludzi. Było pięknie, populacje rozwijały się bez owej ingerencji wspaniale aż do pierwszej cięższej zimy, która doprowadziła do prawdziwej hekatomby. W męczarniach głodowej śmierci zginęło setki zwierząt których trupy uprzątały, zapewne również za europejskie pieniądze, służby sanitarne Holandii. Padłe sarny i jelenie wywożono załadowanymi po burty ciężarówkami. Tak skończył się sen o samoregulacji populacji widzianej oczyma infantylnych pseudoekologów, który ciągle zapominają, że śmierć jest naturalnym elementem życia na naszej planecie.
Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy garbaci, nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy krwiożerczymi mordercami i sadystami, zapytajmy ekologów o konkretne zadania które realizują, o przeznaczenie pieniędzy które dostają do dyspozycji, o wymierne efekty ich działań.


Przeszanowny Panie Zbigniewie…..
W imieniu spolki autorskiej pragniemy Pana uspokic. Dyskusja o lowiectwie nie jest postawiona glowie – jest najnormalniejsza normalnoscia wpisujaca sie we wspolczesne trendy w spoleczenstwie zwanym postindustrialnym . Jest zreszta tylko marginalnym
elementem szerszej dysputy, ktora trwa od dobrych kilkudziesieciu lat i dotyczy zdefiniowania podejscia do przyrody, zwierzat.
Dysputy, ktora uchodzi zreszta uwadze wiekszosci nosicieli zielonych kapelusikow z piorkami – przypuszczalnie z tego powodu, iz
te nakrycia glowy nasuniete sa zbyt gleboko na czolka. Przywiazania do tradycji. Moznaby tez napisac.
Jak Pan zaczynal czterdziesci lat temu polowac to zapewne sie Panu nie snilo, ze bedzie Pan kiedys uzeral sie z przeciwnikami
norowania czy tez dywagowal nad zakazem plowan na ptactwo – o ile sobie dobrze przypominam to nie bylo przedmiotem
wykladanym na kursach dla nosicieli dwururek w peerelu. Ale tez zapewnie nie snilo sie Panu, ze po Sejmie beda spacerowac
Biedron z Grodzka pod pache. Dzisaj to jest “normalnosc”. To drugie przynajmniej. Z tym pierwszym doswiadczenia zbieral
Pan na swoim blogu.
Pare uwag z prosba o zweryfikowanie podanych faktow:
“Spójrzmy na proste fakty. W Europie poluje ponad 7 milionów ludzi i ilość ich stale rośnie, ”
Ile osob polowalo we Wloszech w 1974 – 1975 roku ? a ile poluje dzis ?
Ile osob polowala we Francji w tym okresie ? a ile poluje dzis
“w Północnej Ameryce polujących jest trzykrotnie więcej i ich ilość również stale rośnie.”
A o blizsze dane mozna prosic ?
“Polska też nie pozostaje w tyle i w ostatnim roku przybyło ponad 4 tysiące myśliwych.”
Czy przedostatnie miejsce ( jedno z ostatnich) pod wzgledem liczby polujacych w Europie nie oznacza ze ciagle pozostajemy
w tyle – i to dosc znacznie ?
Jakie sa przyczyny i jakie (moga byc) skutki ?
Jaka jest srednia wieku osob z upranieniami w Polsce ?
Jaka jest srednia wieku europejskiego mysliwego ?
“Rośnie ilość kobiet uprawiających łowiectwo, w Niemczech stanowią już 20% zgłaszających się na kursy łowieckie.”
Dlaczego dopiero teraz a nie 100 czy 200 lat temu ?. Kobiet bylo wtedy mniej ?
“Co więcej, rośnie stale ilość większości gatunków zwierzyny łownej i to zarówno w Europie jak i w Ameryce Północnej. ”
A jak wyglada ilosc gatunkow lownych ?. Ile gatunkow bylo na liscie zwierzat lownych w Polsce, jak Pan zaczynal polowac,
a ile jest dzis ?
“W Europie przemysł związany z obsługą myśliwych i polowań daje zatrudnienie tysiącom ludzi.”
A jak to wyglada na tle srodkow wydawanych na ochrone srodowiska/ochrone gatunkowa/ochrone przyrody ?
No i moze jeszcze to:
“Tak skończył się sen o samoregulacji populacji widzianej oczyma infantylnych pseudoekologów, który ciągle zapominają, że śmierć jest naturalnym elementem życia na naszej planecie.”
Czy orientuje sie Pan jak to dzis jest uregulowane ?
pozdr.
daka
Szanowny panie,
to, że świat oszalał a właściwie daje się wpędzać w szaleństwo którego posłowie Grodzka i Biedroń są jednym i wcale nie najjaskrawszym przykładem nie oznacza, że nie ma świata normalnego czy, że świat normalny zniknął. Jeżeli awanturujący się na drzewach i na wieżach wiertniczych ekoterroryści mają nadawać ton publicznej debacie o ekologii to naprawdę źle świadczy o normalnych ekologach nie potrafiących przebić się ze swoim przekazem do mediów, no i oczywiście pokazuje stan upadku mediów gdzie nie jest ważne co i kto mówi, jedynie ważne jest ilu ludzi chce to oglądać płacąc za towary kupowane po obejrzeniu hojnie serwowanych reklam. Ja osobiście uważam, że wejście w tory dyskusji proponowane przez niekompetentnych awanturników jest laniem wody na ich młyn. Jeżeli Szanowny Kolega posłucha czasem szokujących wypowiedzi jednego z czołowych ostatnio polityków (JKM) to łatwo zauważyć, że niedługi już czas, kiedy szokowały będą opinię publiczną opisy normalności i wyłaniająca się z tych opisów bolesna prawda o nienormalności świata w którą stopniowo zabrnęliśmy.
Co do różnych faktów dotyczących łowiectwa parę adresów poniżej. Liczba myśliwych rośnie, rośnie liczba kobiet i rośnie liczba zwierząt łownych. To, że zmniejsza się jednocześnie bioróżnorodność za sprawą wymierania wielu gatunków to nie dzieło myśliwych ale grzech zaniechania ze strony ludzi. Jeżeli masowo niszczymy chemicznie i mechanicznie świat roślin i zwierząt uznany przez nas (przed producentów żywności) za niepożądany, to nie dziwmy się, że stopniowo i coraz wyraźniej widać tego skutki. Przecież spadek populacji zająca i kuropatwy w Polsce nie wynika z aktywności myśliwych tylko z presji dzikiego rolnictwa, co więcej jeżeli ekoterroryści doprowadzą do usunięcia tych gatunków z listy łownych to gatunki te zniknął szybko ze środowiska ponieważ żaden zielony palcem nie kiwnie żeby się tak nie stało.
Co do statystyk uprawiających łowiectwo – już ten przykład przywoływałem, jeżeli w Hiszpanii jest 3x więcej myśliwych niż w Niemczech czy to oznacza, że w Niemczech jest gorszy dostęp do łowiectwa i gorzej prowadzona gospodarka łowiecka niż w Hiszpanii? To jest bałamutne wykorzystywanie liczb przed nie rozumiejącymi rzeczy odbiorcami.
Dlaczego poluje coraz więcej kobiet? Sam jestem ciekawy – może po prostu coraz więcej mężczyzn patrzy z zazdrością i podziwem na posłankę Grodzką?
Co do skutków holenderskiej ekologii naprawdę zapraszam do obejrzenia jej skutków pod wskazanym linkiem. Co tutaj regulować? Wymyślanie zasad rządzących światem na nowo skończyć się musi tak jak skończyło się urządzanie społeczeństw na nowo w ostatnich dziesięcioleciach.
Jak zawsze serdecznie pozdrawiam.
PS.
Jeżeli Redakcja BŁ będzie łaskawa to moja odpowiedź na “Przyjemność z zabijania” powinna ujrzeć światło dzienne w którymś z następnych numerów
http://www.petersenshunting.com/2012/08/16/number-of-hunters-in-us-rises-for-first-time-in-decades/
http://www.face.eu/sites/default/files/attachments/data_hunters-region_sept_2010.pdf
http://face.eu.apache21.hostbasket.com/about-us/members/european-hunters
http://www.bowhunter.pl/forum/20-o-czym-sie-mowi/3605-myslistwo-na-swiecie.html
Przeszanowny Panie Zbigniewie,
W tym “szalejacym” – jak to Pan okresla swiecie przyszlo nam polowac i tego nie zmienimy. Nie da sie rowniez uciec do rezerwatu gdzie obowiazuja normy sprzed 40 lat. Te “normy” ksztaltowane sa na biezaco w wyniku “przewartosciowan” zachodzacych w spoleczenswie – spoleczenstwach wlasciwie. Naturalna kolej rzeczy. Czasami pelna sprzecznosci , irracjonalna, jawiaca sie “nienormalna”. Wiele rzeczy ewoluje, tez lowiectwo. Wiele “dogmatow” stoi do debaty. I wypada te debate podjac – poniewaz nieobecni nie maja racji.
Jesli druga strona operuje absurdalnymi argumentami, to wypada absurdalnosc – irracjonalnosc – tej argumentacji wykazac. W czym
problem ?. Media ?. Sa ogolnodostepne. Stoja tez mysliwym do dyspozycji. Problem z mojego – naszego – punktu widzenia
polega bardziej na pasywnosci srodowiska polujacych niz na “nienormalnosci”.
Tez kwestia otwartosci.
Jesli Pan np. pisze o zwiekszajacej sie liczbie mysliwych w Europie, to warto wiedziec, ze ze we wspomnianych Wloszech liczby
polujacych zmniejszyla sie z 1,5 miliona w 1974 roku do niecalych 700 000 obecnie. We Francji mial miejsce podobny regres.
Nie znam danych z Hiszpanii – przypuszczam, ze tam rowniez mialy miejsce “ubytki”.
Co to oznacza ? I co jest przyczyna ?
Z koleii w innych regionach liczba polujacych wzrasta…… Dlaczego ?. Jakie procesy maja tam miejsce ?
Pisze Pan:
“Co do statystyk uprawiających łowiectwo – już ten przykład przywoływałem, jeżeli w Hiszpanii jest 3x więcej myśliwych niż w Niemczech czy to oznacza, że w Niemczech jest gorszy dostęp do łowiectwa i gorzej prowadzona gospodarka łowiecka niż w Hiszpanii? To jest bałamutne wykorzystywanie liczb przed nie rozumiejącymi rzeczy odbiorcami. ”
To oznacza ze chodzi o kraje o odmiennej tradycji, organizacji lowiectwa. Wynika (tez) z tego, ze wymagania zwiazane z uzyskaniem
uprawnien sa w Niemczech wyzsze. Naklad czasu i srodkow na ich uzyskanie wiekszy. Struktura socjalna polujacych wykazuje rowniez istotne roznice. Czy pisanie i mowienie o tym jest “balamuceniem” ?
Ale wracajac nad Wisle…..
Czy “balamuceniem” jest napisanie prawdy o Polskim lowiectwie ?. O tym, ze w odniesieniu do innych krajow poluje u nas bardzo
malo obywateli, ze lowiectwo charakteryzuje sie taka a nie inna struktura socjalna z “nadwyzkami” mysliwych z niektorych sropdowisk
i “niedoborem” z innych ?. Pomijajac juz strukture wiekowa. Ze ta sytuacja pociagnie (moze pociagnac) za soba okreslone reperkusje ?. O tym sie np. nosiciele zielonych kapelusikow z piorkami nad Wisla boja wrecz dyskutowac…..
Jednak ta czy podobne dyskusje – o aspektach ekologigcznych, ekonomicznych i spoleczno kulturowych naszego, lowieckiego
podworka beda mialy miejsce……
“Dlaczego poluje coraz więcej kobiet? ”
Bo, uzywajac Panskich slow: “świat oszalał a właściwie daje się wpędzać w szaleństwo” – czyli w sferze kulturowej nastapilo pewne
przewartosciowanie – z Pania na stanowiskiu Ministra Wojny czyli obrony narodowej oraz dwururka – w cywilnym wydaniu.
Czy to ” szalenstwo” polujacej malzonki jest w tym kontekscie “nienormalnoscia” ?.
“Co do skutków holenderskiej ekologii naprawdę zapraszam do obejrzenia jej skutków pod wskazanym linkiem. ”
Skutkow w tym linku nie widac. Skutki polegaja na tym, ze obecnie czesc zwierzat – slabsze, mlode – jest odstrzeliwana w
okresie jesiennym. Jednak pozostawiane sa one jako zer dla padlinozercow. Zeby zgnily. Bo choc pod wplywem protestow
ze strony opinii publicznej ten perwersyjny w gruncie rzeczy eksperyment z ” naturalna samoregulacja” zostal przerwany, to
w tym punkcie “ekolodzy” ( wlasciwie nie ekolodzy, tylko instytucja publiczna , ktora tam eksperymentowala) postawili
na swoim – uzytkowanie jest “grzechem”.
Notabene identyczna sytuacje mamy u nas w Polsce – tyle, ze na skale nieco mniejsza i z innymi aktorami.
I co mozna poradzic ?
pozdr
Szanowny Kolego,
przede wszystkim, co już sygnalizowałem wspólnikowi, cieszę się, że przechodzimy na język polski – to bardzo ułatwia rozmowę. Co do szczegółów – w jednym z tych linków jest informacja, że liczba myśliwych we Francji, w ostatnich latach wzrosła – ale to bez większego znaczenia. Liczba myśliwych tu czy tam, teraz i za jakiś czas, nie ma żadnego znaczenia to tak jak fakt, że liczba rolników dramatycznie spadła w krajach cywilizowanych co wskazuje jedynie na zmiany społeczne, zmiany potencjału technicznego itp. Przy okazji spadek ludzi pracujących w rolnictwie znacznie zmniejszył rozumienie spraw przyrody w społeczeństwach Zachodu i stworzył pole do działania dla pseudoekologów. Nie jest ani lepiej ani gorzej w zależności od ilości polujących.
Łowiectwo w takich krajach jak Włochy czy Francja jest dla mnie patologicznie zorganizowane i jest czystą emanacją chęci zabijania za wszelką cenę, co jest po pierwsze bez sensu, a po drugie, nie jest akceptowane (i słusznie).
Tu się kłania model łowiectwa – w Polsce zapisane są jednoznacznie w prawie zadania ekologiczne a organizacja systemu jest temu podporządkowana (czym innym jest jakość realizacji). We Włoszech, Francji, Anglii nad łowiectwem wisi smród typowo Zachodniej zachłanności, chciwości, pazerności czy jeszcze inaczej jak kto woli. To Zachodnie łowiectwo ugina się pod ciężarem słusznych zarzutów, w Polsce banda niby ekologów opłacanych z kieszenie zachodnich fanatyków czy mąciwodów powiela jedynie bezmyślnie powstałe tam schematy ataku.
To co powinniśmy robić to właśnie rozmawiać o polskim łowiectwie ale nie broniąc go przed bandą prymitywów tylko pokazując myślącym ludziom jego rolę, zadania i zalety. O słabościach powinniśmy przeprowadzić uczciwą i twardą debatę we własnym gronie nie wylewając jej na zewnątrz bo zostanie jedynie wykorzystana przeciw nam.
Przeszanowny Panie Zbigniewie,
Wie Pan, wypadaloby bucowym zwyczajem napisac ze pierdl….isz Pan glupty, ale zdopingowany pochwala napisze moze, ze obraca
sie Pan w sferze stereotypow, nie majac pojecia o wielu sprawach, o ktorych Pan z wielkim przekonaniem pisze.
Zabawny jest ten kontrast pazernego chciwego mordercy sarenek rodem ze gnilego Zachodu z niepokalanoscia rycerza Swietego Huberta znad Wisly. Dobry dowcip aczkolwiek niezbyt dobrze swiadczacy o poczuciu i znajomosci realiow.
Cieszy w kazdym badz razie takiego starego cynika jak ja.
W gruncie rzeczy ten buc w zielonym kapelusiku z piorkiem znad Ebro, Sekwany, Renu, Wisly, Niemna czy ze Skandynwii badz
Nowego Swiata to jest ten sam model z identycznymi, podstawowymi parametrami. Panski i moj , smierdzacy zachłannościa, chciwościa, pazernościa, Kolega ze zgnilego Zachodu, jest tak jak Pan obywatelem, ktory w czasie wolnym od pracy realizuje identyczna forme kontaktu z przyroda – relacje ze srodowiskiem naturalnym , jak to Pan okresla. Regulujac stany zwierzyny lownej w imie interesow gospodarczych, ochrony gatunkowej, uzytkujac odnawialne zasoby srodowiska naturalnego – wszystko “po godzinach”, w ramach uprawiania hobby, realizowania pasji – czy jak kto woli. W kazdym badz razie “niezawodowo” – poniewaz to juz jest inna kategoria. Cala reszta , to rzecz tradycji, uwarunkowan prawnych, lokalnych. Indywidualnych “narodowych” czy regionalnych akcentow polegajacych na drobnych roznicach w zakresie wartosciwania celow polowania jako takiego czy tez preferowania jakiejs jego formy.
Ze swoim poczuciem misyjnosci najlepszego modelu lowiectwa nie jest Pan zreszta osamotniony. Ta kontemplacja wlasnego pepka
czyli preferowanie wlasnego “modelu uprawiania lowiectwa” jest reprezentowana w calej Europie. Na pocieche mozna dodac, ze buce w zielonych kapelusikach z piorkami WSZEDZIE maja podobne problemy. Tyle tylko, ze ich skala jest rozna.
Natomiast jesli Pan pisze:
“To co powinniśmy robić to właśnie rozmawiać o polskim łowiectwie ale nie broniąc go przed bandą prymitywów tylko pokazując myślącym ludziom jego rolę, zadania i zalety.”
to nasuwa sie pytanie – co Pan i Koledzy robil przez te 40 czy prawie 40 lat lowieckiego zywota, ze publiczka dzis kupuje
lepiej argumenty ekoterrorystycznych oszolomow niz rycerzy swietego Huberta walczacych z dwururkami w ochronie
ojczystej przyrody ?
Problem tkwi w argumentach, czy argumentujacych ?
Na pewno ma Pan racje, ze bezsensownym jest masochistyczna, publiczna samokrytyka , ale tez tak samo, albo bardziej krytyczna
jest dulszczyzna zmiatania problemow dotyczacych samego srodowiska mysliwych pod dywanik. Czyli debata “we wlasnym gronie”.
Bez dystansu do okreslonych zjawisk, w oparciu o dogmaty i z ciaglym ogladaniem sie wstecz.
P. Bombik (?) w ostatnim Lowcu Polskim poszczul Pana aportujacym bokserem – totalnie inna wizja psa mysliwskiego.
Otwarta dyskusja “na wolnym powietrzu”. Czy cos sie stalo ?.
Czy rycerze Sw. Huberta znad Wisly przerzuca sie z rodowodowych gonczych albo wyzlow na owczarki alzackie lub
inne rotweilery ? Bez papierow ?. W skutek lektury artykulu P. Bombika ? Wydaje mi sie ze nie.
Ale dobrze, ze tego rodzaju prazentacja roznych pogladow ma miejsce.
Co bedzie w rezultacie ?. Co z tego wynikie ?. Z jakimi psami bedziemy polowac za 10 – 20 lat ?.
Zobaczymy.
Szanowny Kolego,
muszę się zgodzić, że struktura myślenia szeregowego myśliwego z Zachodu i w Polsce nie różni się zbyt wiele lub wcale. Wszędzie jest to samo, pod cienką warstwą kultury drzemie zwierzę i dlatego tak ważny jest właśnie system, ów nieszczęsny model łowiectwa.
Polski masochizm polega na tym, że ponieważ w Polsce przez ostatnie 1000 lat nie wymyślono niczego szczególnie nowego, atrakcyjnego czy posuwającego cywilizację do przodu (dlaczego to temat na osobną dyskusję), istnieje powszechne przekonanie, że wszystko co pochodzi z Zachodu, gdzie tworzy się postęp czy jak kto chce cywilizacja, jest najlepsze. Zresztą na Zachodzie też istnieje takie przekonanie tylko w odwrotnym kierunku. Pojęcie nadczłowieka nie powstało przecież w Polsce. Najlepszym przykładem są wspominani wielokrotnie pseudoekolodzy holenderscy, którzy po zniszczeniu swojego środowiska naturalnego w imię kasy, za promile owej kasy chcą uszczęśliwiać innych swoją wiedzą ekologiczną, wyszarpując kolejną kasę mającą zwielokrotnić tą pierwszą. To zakrawa na paranoję.
Każdy system łowiecki zakładający ekologiczne cele łowiectwa jest dobry byle mógł te cele skutecznie realizować. Tutaj trzeba wrócić do teorii Bombizmu czy Bombiczyzmu czyli do postawy modo Redaktor Sekretarz ŁP. Sam ma wyżła angielskiego, z którym podobno poluje, a jednocześnie uważa, że trzeba pozwolić mieć każdemu to co chce, bo owo chcenie jest ważniejsza niż jakość realizacji zadania przed którym stoi Związek którego ŁP jest tubą wyborczą.
Problem jest, jak zawsze, w ludziach. Należy mówić rzeczy oczywiste, nawet jeżeli są one z różnych powodów niewygodne, nasłuchiwać uważnie opinii innych ale przede wszystkim szukać dobrych rozwiązań a nie rozwiązań wygodnych czy politycznie poprawnych. Jednym słowem zasada fair play jako podstawa myślenia i działania.
Jeszcze na koniec – jeżeli Szanowny Kolega uważa, że poruszam się w sferze stereotypów to dlaczego prowadzę tą stereotypową stronę?
I jeszcze jedna sprawa – w ostatnim numerze ŁP Redaktor Naczelny komentuje dyskusję o certyfikację psów poruszony burzą na ten temat w internecie. Coś się jednak dzieje i zamierzam na tego wstępniaka odpowiedzieć. Może jednak będziemy mieli wpływ na to z jakimi psami będziemy polowali za 10-20 lat?
Zeszlismy zdaje sie na psy ?
W gestii stereotypow – jesli Pan bedzie odpowiadal Gduli Mlodszemu to moze przy okazji male sprostowanko ?
SPROSTOWANIE:
Nieprawda jest sugerowany przez Zbigniewa Ciemniewskiego w artylkule w LP ……/2014 fakt, iz w Niemczech do polowania jako psy uzytkowe dopuszczane sa wylacznie psy ras mysliwskich z rodowodem. Obowiazek uzycia (nie posiadania) psow mysliwskich regulowany jest w Niemczech przez Federalne Prawo Lowieckie i Krajowe Prawa Lowieckie. W tych aktach prawnych definiowane
sa wymogi dotyczace uzycia psow myslwskich i sankcje z tytulu nie spelnienia tych wymogow. Sankcjonowane jest zaniechanie (brak) dochodzenia postrzalkow z psami spelniajacymi wymog “uzytkowosci lowieckiej” i polowanie na ptactwo bez tych psow.
Kazdy dzierzawca/wlasciciel obwodu lowieckiego musi miec do dyspozycji psa uzytkowego. Nie jest to zwiazane z posiadaniem
takiego psa przez ten krag osob, lecz zagwarantowaniem, ze taki pies (psy) stoi permanentnie do dyspozycji .
Uzyskanie “certyfikatu” uzytkowosci reguluja rozporzadzenia do Krajowych Ustaw Lowieckich. (w liczbie okolo 16 bodajze).
Plus dodatkowe rozporzadzenia/regulaminy. Uzyskanie certyfikatu uzytkownosci mozliwe jest w szeregu landow rowniez przez
psy nie posiadajace rodowodu . Dotyczy to np. Meklemburgii, Szlezwiku i Dolnej Saksonii. (Brandenburgii). Z psami certyfikowanymi w w/w landach mozna polowac w calych Niemczech. Jako psy uzytkowe uznawane sa w niektorych
landach (Saksonia) rowniez psy posiadajace status “uzytkowych” w innych krajach Unii Europejskiej – obojetnie czy z rodowodem,
czy bez.
Prywatnie – poza protokolem – to jest psio uzytkowy bajzel regulacyjny, gdzie scieraja sie interesy rozmaitych lobby – VDH (Zwiazku Psow Rasowych) VJGH ( zwiazku klubow psow ras mysliwskich) indywidualnych hodowcow i pojedynczych mysliwych. “Przeregulowanie” na tym tle powoduje ze niemieckia “kynologia mysliwska” zajmuje sie “sama soba”, produkujac papiery, ktorych wyegzekwanie jest niemozliwe. Spada ilosc psow mysliwskich generalnie. Posiadacze psow rezygnuja z uzyskiwania certyfikatow
uzykownosci. Administracja nie jest sklonna sankcjonowac uzycie psow bez certyfikatow. / wyroki sadow w Turyngii i Bawarii/.
Na polowanie mozna chodzic z ulozonym kotem. Jak potrafi znalezc postrzalka, to ustawodawca nie chce sie do tego wtracac.
To jet mniej wiecej scenariusz ktory bedzie efektem spelnienia sie Panskich staran o “paragrafowa certyfikacje” –
osobiscie nie zycze Panu powodzenia, ale niech sie Pan dalej stara. Papier wszystko “strzymie”, a zycie jest zyciem.
Problemy z pieskami widzialbym zupelnie gdzie indziej. Ale to dla Pana zapewne zbyt wysoka abstrakcja – przypuszczam.
Moze Pan sprobowac w tym kontekscie odpowiedziec na pytanie (a):
Ktory pies najlepiej sie nadaje w PROFESJONALNIE przeprowadzonym polowaniu zbiorowym na sarny i dlaczego jamnik ?
powodzenia
pozdr
daka
Czy mogę Szanownego Kolegę prosić o przelanie swojej wiedzy na temat niemieckich wymagań w sprawie jakości psów używanych do polowania na papier i opublikowanie tego w dowolnym, ogólnie dostępnym dla myśliwych miejscu? Służę stroną Klubu Wyżłów PZŁ lub swoją.
Pozdrawiam
Witam
Dla poszerzenia horyzontów polecam artykuł powiązany z poniższym linkiem
Pozdrawiam
G
http://www.dziennik.pl/amp/552469,wywiad-z-zenonem-kruczynskim-na-temat-mysliwych-polowan-i-lowiectwa.html
“Podręczniki” fanatycznych anty myśliwych czytuję rzadko i zazwyczaj z obrzydzeniem. Wolę teksty oparte o pozytywne myślenie i prawdziwe zainteresowanie. Pozdrawiam