„Ekologiczne” eksperymenty w Holandii – popatrzmy co z tego wynikło

Ekologiczny eksperyment w Holandii

Ekologiczny eksperyment w Holandii

Jest taki obszar na północ od Amsterdamu gdzie pozostał fragment naturalnego środowiska jakiego nie ma już w innych częściach Holandii. Teren nazywa się Oostvaardersplassen i jest własnością holenderskich Lasów Państwowych. Obszar ten ma powierzchnię 5600 ha, z czego połowę stanowi woda. Za europejskie pieniądze postanowiono tam udowodnić, że natura potrafi regulować się sama. Na terenie tym znajduje się liczna populacja sarny, jelenia oraz wpuszczonych tam pierwotnych ras koni i bydła Hecka (patrz tłumaczenie angielskiego wpisu w Wikipedii) – dla ułatwienia powiem, że bydło to jest próbą fenotypowego odtworzenia wymarłego tura, zrealizowaną na zlecenie władz faszystowskich Niemiec w latach 30-tych. Ot takie zabawy prawdziwych ekologów!! Na zamkniętym ale bogatym w żywność terenie populacje rozwijały się wspaniale aż tu przyszła ciężka zima (ciężka oczywiście jak na holenderskie warunki), co doprowadziło do głodowej śmierci prawie 70%!!! żyjącej tam populacji. Śmiercią głodową zginęły setki żyjących tam zwierząt!! Warto zobaczyć dostępny w internecie film ze sprzątania po „genialnych” pomysłach dyletantów (obrazy tylko dla osób o zdrowych nerwach i oczywiście prawdziwych ekologów). Zapraszam do oglądania bezpośrednio na stronie holenderskiej,  lub na stronie Niemieckiego Związku Łowieckiego z ich komentarzem http://www.jagdnetz.de/news?meta_id=3114. Gdyby nie dociekliwi dziennikarze, twórcy tego wspaniałego projektu nie przyznaliby się do nawet części hekatomby której byli sprawcami. Jakie wnioski z całej sprawy? Po pierwsze, nasza organizacja łowiecka nie skorzystała ze wspaniałego materiału do rozważań pod tytułem, czy łowiectwo i myśliwi są w dzisiejszym świecie potrzebni czy pozostali reliktem przeszłości? Odpowiedź jest prosta i oczywista ale jak wiemy dla bardzo niewielu. Po drugie warto, w oparciu o tą sprawę,  popatrzeć jak tworzony jest przekaz do społeczeństwa z zagadnień dotyczących ekologii. Czy możemy sobie wyobrazić jak wyglądałyby czołówki największych gazet na świecie gdyby podobne zdarzenie powstało na skutek działalności myśliwych w jakimkolwiek kraju? Myślę, że byłby to temat na długie miesiące kopania naszego środowiska. W tej sprawie prawdziwy spokój – pytanie dlaczego? Po trzecie wreszcie bardzo jestem ciekawy jak wygląda proces decyzyjny przy wyborze tego rodzaju projektów do programów unijnych. Jestem pewien, że nikomu do głowy nie przyszło aby zapytać myśliwych, choć prawdę mówiąc nie trzeba było dużej wyobraźni aby przewidzieć efekt tego co zaplanowano. Wreszcie ciekaw jestem opinii środowisk ekologicznych i ich wniosków z całego zdarzenia. I już naprawdę na koniec, sprawa pokazuje najmocniej jak się da, że gospodarowanie populacjami dziko żyjących zwierząt na małych powierzchniach jest nieporozumieniem z definicji – to pod rozwagę „reformatorom” polskiego modelu łowiectwa.