Listopadowo-grudniowe migawki z łowiska

Przełom listopada i grudnia przyniósł w naszych stronach fatalną pogodę skutecznie zniechęcającą do wypadów w teren. Były jednak też piękne dni i ciekawe zdarzenia dlatego postanowiłem pokazać kilka obrazów z tego okresu.

Obraz pierwszy – obrzeże stawu o powierzchni około 4 ha leżącego na cieku wodnym wzdłuż którego znajduje się jeszcze kilka niewielkich stawów oraz pasy nieużytków, wspaniałe siedlisko dla bażantów. Okolica niestety mocno „porasta” domami w ostatnich latach dlatego jej łowiecka przyszłość nie rysuje się dobrze. Bażantom to niewiele przeszkadza ale do tego pojawił się gość nigdy w tych stronach nie widziany. Bóbr albo raczej bobry, jeżeli ich ilość mierzyć skalą zniszczeń pasa drzew wokół stawu, zadomowiły się na stawie w ostatnich tygodniach nic sobie nie robiąc z ludzkiej aktywności. Na zdjęciu Maciek ogląda fragment zniszczeń, dalej powywracane na groblę drzewa.

Obraz drugi – polujemy wzdłuż cieku wodnego którego brzegi porasta prawdziwy, trudny do przejścia busz wieloletniej roślinności. Maciek z jednej strony, ja z drugiej. Goran, Gapa i Hera pracują ciężko między nami. Podrywa się daleki kogut, strzelam skutecznie ale widać, że nie do końca precyzyjnie. Kilkadziesiąt metrów dalej psy stają w twardej stójce, a potem rozpoczyna się gra wśród chaszczy. Ostatecznie najmłodsza i najszybsza Hera wynurza się z zarośli z kogutem w kufie.

Obraz trzeci – dzisiejsze rozwożenie karmy do bażancich posypów. Na polu  niedaleko zabudowań i jeżdżących samochodów, w same południe, chyba ze 30 bażantów wykopuje spod śniegu karmę pozostawioną po żniwach. Dorzucam i ja 2 worki kukurydzy i w dobrym humorze wracam do domu.