Zaduszki na ambonie w moim kole

W dniach 1 i 2 listopada, tradycyjnie już, nie poluję ale niedziela przyniosła tak piękną pogodę, że nie wytrzymałem i ruszyłem do lasu zrobić trochę zdjęć. Siadłem w rejonie który znam od ponad 50 lat (nie do wiary ale to prawda), na ambonie wysoko wzniesionej nad szeroką przecinką pomiędzy rozległymi, sosnowymi drągowinami. Jest to jedno z miejsc gdzie jest wykładana karma dla płowego i czarnego zwierza. Na polach, wokół kompleksu lasów gdzie znajduje się nasz obwód, ciągle jeszcze stoi dużo kukurydzy, stąd warto zatrzymać potencjalnych szkodników w lesie. Pod amboną leżała spora jeszcze ilość buraków cukrowych. Po drodze zrobiłem kilka zdjęć pokazujących aktywność naszego koła i trochę po 15.00 dotarłem pod ambonę. Na karmisku spokojnie żerowała łania daniela z cielakiem, które zeszły do młodnika kiedy zacząłem wspinaczkę na drabinę. Co było potem na zdjęciach poniżej – warto na to rzucić okiem!