Sylwestrowy wieczór 2014 w terenie

W Sylwestrowy wieczór staram się, choć na chwilę, zajrzeć do łowiska. W tym roku postanowiłem spróbować zawabić lisy na rozległym terenie pól warszowickich. Od 2 dni przyszła prawdziwa zima i choć śniegu było niewiele to mróz w nocy sięgnął 13 stopni. Niestety po południu, przed wyjazdem do łowiska, temperatura wzrosła do minus 3-4 stopni i zaczął wiać mocny, nieprzyjemny wiatr południowo-zachodni.
Zostawiłem samochód na śródpolnej drodze, zajrzałem do posypów dla bażantów żeby zobaczyć czy jest w nich karma, potem powędrowałem po różnych zakamarkach łowiska aby na końcu stanąć w zaplanowanym miejscu i spróbować wabienia. Zimny wiatr prawie “urywał głowę” tak, że na skuteczne wabienie wielkiej szansy nie widziałem. W pewnym momencie na około 150 metrów zobaczyłem dyndującego w moją stronę sporego lisiurę. Spokojnie przygotowałem się do strzału, nawet naciągnąłem przyspiesznik. Niestety lis nagle skręcił w nieodległe zarośla i … tyle go widziałem. Cóż, trudno. Czas wracać.