Przez ostatnie parę dni sporo się działo i dopiero wczoraj pojechałem zobaczyć co nowego w łowisku. Wygląda nieźle. Na polach parkoty zajęcy, sporo bażantów wokół miejsc dokarmiania. Aktywność lisów niewielka, a ich pozyskanie zbliża się do 100 sztuk. Czekamy spokojnie na wiosnę.
Końcówka stycznia w łowisku
– 31 January 2019Kategorie: Gallery, Łowiectwo, Polecane, Wyróżnione



Zbigniew zobacz co piszą ekoidioci i terroryści. Podeślę Ci namiary to może im wytłumaczysz o co chodzi w ochronie przyrody. Jak będziesz pisał i jeśli podejmiesz to wyzwanie w co głęboko wierzę to załóż gumofilce i naładuj pukawkę. Wrzucam cudzysłów abyś wiedział gdzie idioci i terroryści przemawiają. ps. To gdzie chowasz Zbigniewie ptaki chronione ?
,,Oprócz ran postrzałowych nagminne jest zatrucie ołowiem. – Drapieżniki, jak myszołowy, rybołowy, wrony czy bieliki już rutynowo prześwietlamy na obecność śrutu w żołądku, nawet jeśli zabieg dotyczy czegoś innego. Zatrucia są nagminne. Drapieżniki żerują na padlinie zastrzelonej, ale nie podjętej przez myśliwych. Wystarczy kilka śrucin, żeby zatruć ptaka – mówi szefowa Azylu. Rutynowe prześwietlenia dotyczą też łabędzi. – One z kolej zatruwają się ciężarkami wędkarzy, które zaplątują się w wodorosty i są połykane podczas żerowania. Normalne, że w przewodzie pokarmowym znajdujemy haczyk, żyłkę i ołowiany ciężarek – opowiada.”
Kolega czym się tym razem zatruł? Nawet nie mam odwagi się domyślać!