Kynologia – dlaczego amatorska i dlaczego klubowa?

§ 5 Statutu Związku Kynologicznego w Polsce
Związek, jako stowarzyszenie osób zainteresowanych amatorską hodowlą psów rasowych oraz amatorskim szkoleniem psów w celach użytkowych lub sportowych, opiera swoją działalność na pracy społecznej ogółu członków.

Statut FCI – szczególnie polecam zapisy paragrafu 3 pkt. 3b,  i oczywiście wiele innych pokazujących zadania organizacji i jej ducha.

Dlaczego w podstawowych dokumentach wielkich, działających od lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego stulecia organizacji kynologicznych, zapisano z takim naciskiem słowa – amatorski, amatorska? Dlaczego dla ojców założycieli, dla ówczesnych kynologów te słowa były takie ważne?

Mam narastające wrażenie, i chciałbym się nie mylić, że w ostatnich paru latach zaczyna rosnąć świadomość niezbędności zmian zarówno w polskiej kynologii, jaki w polskim łowiectwie. Drugim elementem owego wrażenia jest niestety rozczarowanie widocznym brakiem zdolności do rozmowy o fundamentach i kierunkach tych zmian. Trzeba to zrozumieć, gdyż żadna, a szczególnie istotna, zmiana ukształtowanej przez pokolenia codzienności nie jest łatwa. Zacznę więc po swojemu.

Żeby pozostać w zgodzie z definicjami  zajrzałem jeszcze do Słownika Języka Polskiego PWN i z pewnym zdziwieniem zobaczyłem następujący opis słowa “amatorski”: 

1. «wykonany przez amatora, uprawiany przez amatorów»
2. «nieudolny, niefachowy»
3. «taki, który może się podobać»

• amatorsko • amatorskość

po amatorsku «bez fachowego przygotowania, nieudolnie».
Zawiedziony tym co znalazłem sięgnąłem po znaczenie słowa “bezinteresowny” – i oto co znalazłem;
1. «działający ze szlachetnych pobudek»
2.  «będący wyrazem takich pobudek»
Trochę się uśmiałem patrząc na to co znalazłem, tym bardziej, że przecież w statutach obu organizacji zapisano też wyraźnie naukową bazę prowadzonej działalności kynologicznej. Wyjaśnienie tej zagadki kryje się w angielskim tekście statutu FCI, gdzie zapisano, że organizacja ma character “strictly non-profit”, co już wyraźnie wyjaśnia, o co naprawdę chodzi – jednoznacznie nie dla zysku. Wierząc głęboko, że założyciele powojennych struktur Związku Kynologicznego w Polsce, nie chcieli działać nieudolnie na rzecz kynologii, a jedynie “trochę” pogubili się w języku polskim i prawdziwie chodziło im o działanie na rzecz polskiej kynologii ze szlachetnych pobudek, a więc właśnie – nie dla zysku.
Wrócę do pytania – dlaczego działanie ze szlachetnych pobudek, nie nastawione na zysk, jest takie ważne dla hodowli psów rasowych? Odpowiedź jest prosta i oczywista – gdyż jedynym celem działających w dobrej woli hodowców i organizacji kynologicznych powinno być doskonalenie ras w każdym ich wymiarze, a pragnę zauważyć, że użytkowość w cytowanych dokumentach jest jednym z celów priorytetowych. Działanie wymagające od hodowcy zaangażowania własnego czasu, własnych pieniędzy, i do tego oparte o zgromadzoną wiedzę i niezbędne doświadczenie, zakłada z góry, w sposób oczywisty, aktywność o charakterze elitarnym, to znaczy prowadzoną w gronie ludzi mających potencjał do niezbędnych nakładów. Mało tego, oczywiste jest też, że posiadanie niezbędnych zasobów łączyć się musi ze świadomym oddaniem ich części na rzecz podjętego zadania. Proste. Elitarności się nie deklaruje, elitarność się realizuje, elitarnym się jest.
Wszystkie nieprawidłowości polskiej i międzynarodowej kynologii, wszystkie jej grzechy i współczesne wynaturzenia, mają swój prapoczątek w złamaniu owej zasady – strictly non-profit – czyli w istocie w złamaniu zasady elitarności kadry hodowców i sposobu ich działania. Jednym z niewielu miejsc, a może nawet miejscem jedynym, gdzie elementy zasady elitarności dotrwały do naszych czasów, są kluby ras/grup ras, grupujące ludzi dobrej woli, pasjonatów uparcie i bezinteresownie trwających na pozycjach statutowych zapisanych przed prawie 100 laty.