Kaczki i gęsi w Wiślicy – 25 wrzesień 2011 r.

Wstający na stawach piękny wrześniowy dzień

Wstający na stawach piękny wrześniowy dzień

Pod koniec tygodnia pojawił się plan wyjazdu na kaczki na rozległe stawy koło historycznej Wiślicy w dolinie Nidy. Umówiłem się na spotkanie w Nagłowicach na 5.30 rano, z kolegami których poznałem w czasie polowania na stawach nadleśnictwa Oksa . Ponieważ do przejechania miałem spory odcinek drogi pobudkę zaplanowałem na 2.00 tak, aby nie ryzykować spóźnienia tym bardziej, że jeszcze spory kawał drogi dzielił miejsce spotkania od łowiska. Przybyłem na czas i razem ruszyliśmy na spotkanie łowieckiej przygody. Droga prowadziła przez piękne zakątki województwo świętokrzyskiego, wokół stopniowo z mroku wyłaniały się rozległe pola jak na obrazach Chełmońskiego zamknięte na nieodległym horyzoncie łagodnymi wzniesieniami pokrytymi lasem. W dolinkach unosiły się jeszcze poranne, wrześniowe mgły. Było naprawdę pięknie. Potem wjechaliśmy w dolinę Nidy i wkrótce dotarliśmy na miejsce zbiórki. Wokół nas, widoczny na zdjęciach załączonej galerii rozpościerał się obraz jesiennych stawów, z których część stała już bez wody a na ich dnie żerowały liczne czaple szare i białe ledwie widoczne w unoszących się mgłach. Stopniowo przybywało myśliwych i w końcu po krótkiej odprawie ruszyliśmy na groble.  Sceniarisz polowania dawał nam dużą swobodę w podejmowaniu decyzji gdzie będziemy polowali w ramach kompleksu liczącego ponad 350 ha stawów.

Flora -piękny aport wielkiego gąsiora

Flora -piękny aport wielkiego gąsiora

Zdałem się na wybór kolegów i po chwili stanęliśmy na stanowiskach. Na staw organizatorzy polowania przywieźli łódkę, która służyła do płoszenia kaczek z wielkich trzcinowisk na środku wody. Łódka ruszyła na staw a my rozpoczęliśmy polowanie. Emocje rosły ponieważ z szuwarów wyraźnie dochodziły głosy siedzących tam dzikich gęsi. Niestety jak to zwykle gęsi były sprytniejsze i nam pozostały kaczki, głównie grążyce i dosyć liczne łyski. Ja nie miałem zbyt wielu okazji do strzału natomiast cieszyłem się naprawdę pięknymi obrazami otaczającej przyrody, których część próbowałem zapisać na dysku aparatu. Po zakończeniu tego miotu przenieśliśmy się na inne stawy gdzie postanowiłem pobuszować z Florą po sąsiadujących z pędzonymi stawami groblach otoczonych głębokimi trzcinowiskami, dając szansę psu na zagrzanie się (rano było zimno, momentami nawet 2 stopnie) a przy okazji udało się pięknie wypracować krzyżówkę, którą strąciłem dalekim strzałem a Flora zaaportowała prawdziwie po mistrzowsku. Zdjęcia załączonej galerii ilustrują część zdarzeń tego dnia, w tym wspaniałą pracę suki za postrzałkiem łyski. Ostatni miot tego dnia okazał się wydarzeniem, które zagrzało serca wszystkich uczestników. Po wejściu na groblę  zobaczyliśmy na stawie masę ptactwa w tym całkiem sporą gromadę dzikich gęsi, które były prawdziwym marzeniem wszystkich uczestników i przedmiotem licznych rozmów w ciągu całego dnia. Szybko podzielono role i myśliwi rozeszli się i rozjechali na stanowiska wokół stawów (pędzenie obejmowało 2 rozległe stawy).  Załączone zdjęcia dokumentują nieźle przebieg zdarzeń. Rozpoczęło sie pędzenie. Gęsi ruszyły na sąsiadów i po chwili widziałem, że kilka z nich będzie na rozkładzie. Na mnie natomiast ruszyło wielkie stado łabędzi pomieszane z łyskami. Strąciłem 2 łyski a potem juz tylko przyglądałem się kanonadzie kolegów.

Flora - klasyczny aport wielkiej gęsi

Flora - klasyczny aport wielkiej gęsi

Po pędzeniu rozpoczęła się praca psów. Flora przyniosła leżącą na samym środku stawu wielką gęś i podała mi ją w klasycznym aporcie. Trzeba wiedzieć, że był to jej pierwszy kontakt z gęsią w życiu. Przyjmowałem z przyjemnością gratulacje kolegów obserwujących pracę suki z obu grobli jak w amfiteatrze. Po tym miocie postanowiłem wracać do domu, miałem do przejechania 200 km a Flora padała już ze zmęczenia. Po drodze odwiedziłem tylko znajomego sędziego pracy psów będącego właścicielem pięknej 3-miesięcznej suczki córki brata Flory, Figaro urodzonej w znanej czeskiej hodowli „ze Stipek”. Wróciłem do domu pełen dobrych wspomnień i z mocnym postanowieniem powrotu na piękną ziemię świętokrzyską w możliwie niedalekiej przyszłości.

Tak zakończył się ostatni miot tego dnia

Tak zakończył się ostatni miot tego dnia, w środku król polowania Tomek