Wczesnym popołudniem, w świąteczny a przy tym słoneczny dzień 11 listopada wybrałem się do Lasu Baranowickiego, gdzie dawno nie zaglądałem na krótkie polowanie z nadzieją spotkania daniela. Na wszelki wypadek zabrałem ze sobą aparat fotograficzny i jak to zwykle bywa z polowania zrobiła się trochę sentymentalna włóczęga po lesie, w którym przed wielu laty zdobywałem łowieckie szlify. Wracałem już ciemną nocą a obrazy z wyjazdu i garść wspomnień postanowiłem zapisać w tym krótkim fotograficznym reportażu.



Dodaj komentarz