Już w połowie października, wracając z IKP wiedziałem, że muszę przelać „na papier” wrażenia z tego wyjazdu. Przebieg samych zawodów opisałem oczywiście zaraz po przyjeździe mając jeszcze w pamięci wszystkie szczegóły i emocje występu, ale wrażenia z wyjazdu miały też „drugie dno”, które musiało poczekać na swoją kolejkę. W Niemczech spotkałem tak różną od naszej kynologiczną rzeczywistość, że potrzebowałem czasu do namysłu, rozmowy z kolegami jednym słowem musiałem do końca zrozumieć to, co zobaczyłem. Dla przypomnienia w konkursie eksterieru oraz pracy polowej uczestniczyło w tym roku 167 wyżłów krótkowłosych z 14 krajów Europy i Ameryki Północnej, sędziowało 130 sędziów. W zawodach uczestniczyły psy z ponad 40 klubów wyżła krótkowłosego z całego świata. Tak wyglądała skala zawodów, ale nie w niej przecież jest podstawowa różnica pomiędzy nami a światem, w którym praktycznie nas nie ma. Problem właśnie w tym, że wyżły z Polski w tych zawodach rozgrywanych od 50 lat prawie nie uczestniczą. W minionych 50 latach dyplom zdobyły tylko 3 psy z Polski a chyba niewiele więcej startowało. Nawet nie ma statystyki tych występów. Dla porównania warto się zapoznać ze statystyką startów na IKP czeskich wyżłów krótkowłosych pięknie przedstawioną na stronie Czeskiego Klubu Wyżła Krótkowłosego (http://www.klubkratkosrstyohar.cz/?page=aktuality&sekce=1&id=171). Od 1965 r. w IKP brały udział 73 wyżły krótkowłose z czeskich klubów wyżła, w tym 51 uzyskało dyplom. Co ważniejsze w imprezie tej uczestniczą regularnie, jako przewodnicy psów czołowi czescy sędziowie i hodowcy nie bojąc się wystawić na hazard opinii o swojej sprawności. Dlaczego będąc dużym krajem w Środkowej Europie, krajem chętnie pokazującym swoją łowiecką tradycję i kulturę nie bierzemy udziału w zawodach będących największą na świecie imprezą dla najliczniejszej rasy wyżłów kontynentalnych? Dlaczego nie pokazujemy swoich psów, nie rywalizujemy i nie uczymy się zarazem? Dlaczego Polak na tej imprezie jest zjawiskiem egzotycznym, co jest czasem niezbyt przyjemnym doświadczeniem? Dlaczego nie ma nas tam gdzie od lat przyjeżdżają Czesi, Słowacy, Rosjanie, Węgrzy, Skandynawowie i wielu innych? Dlaczego środowisko hodowców i kynologów łowieckich tak mało wie o tej imprezie a co więcej często zajmuje stanowisko, „… po co nam to?”. Dlaczego wszystkie polskie wyżły występujące w tym roku, występowały w barwach klubów niemieckich? Pytań jest wiele, ale jak to zwykle bywa żeby nie zabłądzić trzeba popatrzeć na niewidoczny, ale strategicznie ważny dla każdej budowli fundament. Jak wspomniałem wyżej zawody te obok wymiaru rywalizacji indywidualnej są rywalizacją klubów wyżła i sprawdzianem ich wieloletniej pracy. W czasie tego trudnego konkursu dokonuje się oceny stanu hodowli rasy a w szczególności rzeczy dla niej najważniejszej – predyspozycji łowieckich psów. Cała praca hodowlana i szkoleniowa odbywa się w lokalnych klubach wyżła, które są miejscem podstawowych decyzji hodowlanych a więc oceny eksterieru i użytkowości a weryfikacją tej pracy są coroczne trudne konkursy konfrontujące osiągnięcia klubowe, a więc wspomniane IKP i jeszcze bardziej wymagający, naprzemiennie z nim rozgrywany Konkurs im. Dr Kleemanna. System ten powstawał w Niemczech przez prawie 100 lat i jest niezwykle skuteczny, o czym niech świadczy pozycja, jaką dzisiaj wśród wyżłów kontynentalnych zajmuje wyżeł niemiecki krótkowłosy. Ważnym zjawiskiem, świadczącym o żywotności systemu jest też to, iż stale powstają nowe kluby wyżła, czego wyrazem jest 10 lecie istnienia (dopiero) Klubu Voran z Weser-Ems, organizatora tegorocznego IKP. Polska jest jedynym krajem w naszej części Europy, który nie ma klubu wyżła krótkowłosego funkcjonującego według opisanych wyżej zasad. Nie ma więc w Polsce porównywalnych z pozostałymi krajami naszego regionu Europy i nie tylko Europy struktur organizacyjnych, z wszystkimi tego negatywnymi skutkami zarówno dla jakości szkolenia psów jak i dla udziału w całym europejskim środowisku. Myślę, że potrzebna jest nam reforma systemu trochę na wzór reformy samorządowej która pozwoli przenieść decyzje, jak również odpowiedzialność za nie do struktur lokalnych (klubów), co nie oznacza oczywiście zniesienie nadzoru nad prawidłowością ich działania. Jest tylko wielkie pytanie czy środowisko hodowców, sędziów i myśliwych zainteresowanych tą rasą jest w Polsce dostatecznie liczne, aktywne i sprawne, aby unieść na sobie prowadzenie tak rozumianej działalności klubowej? W tej sprawie nie ma niestety, w moim pojęciu jednoznacznej odpowiedzi. Związek Kynologiczny w Polsce ma w swoich przepisach możliwość tworzenia klubów rasy niebędących komisjami Zarządu Głównego, jednak zapisy tego regulaminu z góry ograniczają możliwości samodzielnego działania takiej struktury (odsyłam do paragrafów 2 i 3 regulaminu). Według mojej wiedzy nie ma też formalnej możliwości, aby kluby powstałe w oparciu o ten regulamin mogły prowadzić ocenę użytkowości psów, do czego niezbędne są uzgodnienia z Polskim Związkiem Łowieckim. To, co jest niezbędnym warunkiem aby uruchomić aktywność środowisk kynologów łowieckich a jednocześnie dać im szansę na odniesienie praktycznego sukcesu i zadowolenia z przyjętych na siebie zobowiązań, jest więc zmiana zapisów regulaminowych. Powszechnie chwalone Polskie Prawo Łowieckie swoją praktyczną skuteczność zawdzięcza przecież osobowości prawnej kół łowieckich i ich aktywności a nie aktywności centralnych władz PZŁ. Osobną sprawą jest zainteresowanie naczelnych władz PZŁ kynologią łowiecką. Zawsze przytaczam, jako wspaniały przykład tego zainteresowania, zapis na oficjalnej stronie internetowej PZŁ pod hasłem „Kynologia łowiecka>zadania PZŁ”. Dla leniwych informacja – zapis liczy 8 linijek tekstu, z których wynika, że w Polsce mamy 30 tysięcy ułożonych do polowania psów myśliwskich, „… których ilość stale rośnie”. Strach pomyśleć ile jest ich obecnie bo treść wpisu pokazuje, że dokonano jego korekty ostatnio w 2000 roku!! Jak jest z użytkowością naszych „ułożonych do polowania psów myśliwskich” też niech świadczą liczby – w 2010 Klub Wyżłów w Polsce wydał dla wszystkich ras wyżła łącznie 25 certyfikatów użytkowości a w 2011, 28 certyfikatów. Taki jest świat realny w Polsce w temacie kynologia łowiecka jakże różny od obrazu wirtualnego, który niestety trochę sami tworzymy. Dodam jeszcze, że do tej pory nie ma zapisu definiującego w jednoznaczny sposób psa użytkowego, co jest standardem w całej Europie, a w każdym razie w naszej jej części. Takie oto myśli błądzą mi ostatnio po głowie, ale najgorsze w tym błądzeniu jest to, że jakoś nie widać realnej i skutecznej recepty na szeroki powrót naszych wyżłów do Europy.
Z IKP (2011) w tle
– 28 listopada 2011Kategorie: Kynologia, Kynologia - przemyślenia, Polecane, Wyróżnione



Dodaj komentarz