Niedawno otrzymałem sierpniowy numer BŁ. Przeczytałem raz, przeczytałem drugi raz … i muszę zamieścić ten tekst. Tym razem problem o którym chcę mówić jest prosty w istocie i ważny ale odnosząc się do treści zawartych w BŁ 8/2012 muszę poruszyć kilka wątków, stąd proszę czytelnika o cierpliwość w przebijaniu się przez tekst. Jakie informacje docierają do czytelnika z ostatniego numeru BŁ? , mam tu na myśli oczywiście informacje dotyczące modelu polskiego łowiectwa (o tym chcę mówić), bo przecież oprócz tego w numerze jest wiele ważnych i praktycznych informacji interesujących, jak sądzę, wszystkich myśliwych. Po pierwsze, na stronie 7 mamy tekst o końcu monopolu Polskiego
Związku Działkowców zainicjowany (ten koniec oczywiście) decyzją Sądu Najwyższego. Z treści artykułu dowiemy się, że zaraz Sąd Najwyższy „weźmie się” za innych monopolistów, w tym oczywiście za PZŁ. Kolejny artykuł to informacja z wyjazdu grupy polskich naukowców zajmujących się łowiectwem, w tym prof. B. Bobka, na sympozjum łowieckie w Rosji ” …w znanym na całym świecie Instytucie Badań Łowieckich w Kirowie”. Z artykułu tego dowiemy się m.in, że łowiectwo w Rosji odznacza się znacznie większym profesjonalizmem niż łowiectwo w Polsce!!, że w ostatnich latach przeprowadzono w nim reformy poddające łowiectwo pod nadzór administracji rządowej oraz podzielono kraj na obwody łowieckie (!?), że nie ma obowiązkowego członkostwa w organizacjach łowieckich a wystarczy zdanie egzaminu państwowego, że wprowadzono metodę liczenia zwierzyny grubej zaproponowaną kiedyś przez prof. B. Bobka a odrzuconą przez PZŁ i na koniec że łowiectwo w Rosji zmierza milowymi krokami do skutecznie realizowanego „w większości krajów Unii Europejskiej” modelu gospodarki łowieckiej. Jest też informacja, że myśliwi rosyjscy zaczęli samorzutnie tworzyć organizacje łowieckie choć nikt im tego nie nakazuje. Ciekawe po co skoro jest super. Powiem szczerze, czytałem i nie wierzyłem, że ktoś może tak myśleć a w każdym razie tak pisać. To niestety nie koniec zaskakujących informacji. Na stronie 21 i 22 znajdujemy
artykuł Miłosza Kościelniak-Marszał, piszącego wcześniej o Związku Działkowców, z którego dowiadujemy się m.in., że propozycja uczynienia z PZŁ organu administracji publicznej i poddanie kół łowieckich pod ścisły nadzór PG Lasów Państwowych to dobre wyjście do merytorycznej a nie emocjonalnej dyskusji o przyszłości polskiego modelu łowiectwa. Uff, będę więc pisał merytorycznie a nie emocjonalnie. Kolejna informacja – „Koniec niemieckiego modelu łowiectwa?”, czyli jednak nie jest tak idealnie w Unii jak niektórzy sądzą? Koniec ten polega na zakwestionowaniu przez Europejski Trybunał Praw Człowieka obowiązkowej przynależności do organizacji łowieckiej w przypadku posiadania powyżej 75 ha ziemi tworzącej „samoistny obwód łowiecki”, zgodnie z niemieckim prawem. Nie wiem jakie do końca mogą być skutki tej decyzji ale może ona złamać utrwalony w niemieckim modelu związek polowania z posiadaniem ziemi lub, co jak sądzę chcą pokazać autorzy, że nie trzeba będzie być członkiem organizacji łowieckiej aby polować. Proszę sobie
wyobrazić, że ogólne zasady niemieckiego modelu łowiectwa, w tym owe 75 ha, zapisane zostały w Pruskiej Ustawie Łowieckiej z 1907 r. !!, której polskie tłumaczenie dla zainteresowanych zamieszczam poniżej. I na koniec dwa teksty jakże różne od siebie a jak jednocześnie sobie bliskie. Pierwszy z nich to kolejny, emocjonalny artykuł Michała Sokołowskiego o roli kultu św. Huberta, broniący tezy, że wszelkie zmiany w tym obszarze motywowane są światopoglądowo a łowiectwo jest tylko spotkaniem myśliwego z nadprzyrodzoną czasem siłą natury i niczym więcej. Kolejny i ostatni już tekst to proste ogłoszenie, że Wszechnica Polska w Warszawie otwiera studia wyższe „Administrowanie zasobami łowieckimi”, kierowane do urzędników administracji samorządowej, leśników, policji i zarządów kół łowieckich.
Co z tych wszystkich informacji może wynikać dla uważnego czytelnika? Ano po pierwsze jesteśmy daleko za Rosją jak chodzi o model gospodarki łowieckiej, monopol PZŁ jest szkodliwy i co więcej jego trwanie dobiega kresu po decyzji Sądu Najwyższego wobec czego trzeba zacząć szkolić kadry dla administracji samorządowej i innych instytucji, które sprawy łowieckie wezmą w swoje ręce.
Myśliwi widzą łowiectwo jedynie sentymentalnie (patrz artykuł M. Sokołowskiego) i w związku z tym nie mogą realizować nowoczesnej gospodarki łowieckiej a jedynie wykonywać polowanie. Czy ja aby nie przesadzam?, chciałbym aby tak było.
Polski model łowiectwa – na czym on w skrócie polega, jakie są jego mocne i słabe strony? Ano właśnie, wróćmy do rzeczy podstawowych. Po pierwsze podstawową cechą naszego modelu łowiectwa jest oddzielenie od siebie własności ziemi i władzy nad zwierzyną na tej ziemi bytującą. Jestem przekonany, że dla pozytywnie myślących, ten kardynalny zapis musi być uznany za wielką wartość naszego prawodawstwa łowieckiego. Oddzielenie tych dwóch elementów oznacza po prostu, że zwierzyna dziko żyjąca nie może być źródłem pożytku tak jak jest nim gospodarowanie rolnicze. Zachęcam do przeczytania zamieszczonej poniżej Pruskiej Ustawy Łowieckiej żeby zrozumieć jaki sposób myślenia legł u podstaw systemu niemieckiego. Dla twórców tego prawa zwierzyna stanowiła źródło dochodu lub źródło zagrożenia (szkody). Wymiaru dobra wspólnego czy śladów ekologii w tym myśleniu się nie doszukamy. Czy w dzisiejszych czasach, przy wiedzy którą obecnie dysponujemy i wreszcie w warunkach w jakich obecnie żyjemy wartościując oba te podejścia do łowiectwa zagłosujemy za modelem niemieckim? Ja nigdy! Dla twórców prawa niemieckiego nie miała, przy takim podejściu jakie prezentowali, większego znaczenia powierzchnia łowiska bo o gospodarowaniu w skali populacji nikt nie myślał. Warto porozmawiać z czeskimi myśliwymi na temat skutków praktycznych zmniejszenia powierzchni obwodów i innych działań podjętych w ramach reformy
czeskiego prawa łowieckiego, aby zrozumieć zalety systemu polskiego. Co jest kolejną, strategicznie ważną cechą polskiego prawa łowieckiego?, jest nią stworzenie systemu kół łowieckich, którym dano osobowość prawną (a więc realną niezależność i samorządność) i którym przekazano w zarząd obwody łowieckie. Stworzono więc system samorządnych i niezależnych, w większości decyzji praktycznych, instytucji którym powierzono gospodarkę łowiecką. Sprawność kół łowieckich w tym systemie będzie zawsze zależna od jakości ludzi te koła tworzących a więc ich aktywności, wykształcenia i wiedzy, w tym szczególnie wiedzy przyrodniczej i łowieckiej, uczciwości, kultury i wielu innych cech pozwalających działać wspólnie. Jaka wspólnota lokalna takie koło łowieckie z niej się wywodzące, innej możliwości nie ma. Trzecim elementem polskiego prawa łowieckiego jest system stworzony ponad kołami łowieckimi mający prowadzić nadzór merytoryczny i formalny oraz realizować szereg zadań, których skala przekracza możliwości lokalne. I tutaj dochodzimy do pięty Achillesowej całej konstrukcji zwanej polskim modelem łowiectwa. Podobnie, jak wszystkie inne systemy będące w dzisiejszych czasach „nakładką” na obszar rzeczywistej ludzkiej aktywności, tak i ten system ulegał i nadal ulega stopniowemu zwyrodnieniu. Ostatecznie stał się pasożytem na obszarze, który powinien wzmacniać przez potencjał finansowy, organizacyjny i kadrowy którym dysponuje. Można by podawać wiele szczegółów ale nie to jest ważne. Pytanie podstawowe brzmi bowiem co dodał i dodaje na co dzień, do aktywności polskich myśliwych, ten kosztujący nas dziesiątki milionów złotych rocznie element systemu? Na co te pieniądze zostały wydane i co z tego wynikło. Prawda jest taka, że system ten sam „zjada” wszystkie te środki i w miarę upływających dziesięcioleci coraz ma mniejszy związek z realną rzeczywistością kół łowieckich i łowisk w Polsce. Czyja w tym wina? Ano nas wszystkich, ale może największa tych urzędów, które nad całym systemem sprawują nadzór i od których zależy jakość pracy centralnych władz PZŁ. Wracam do początku. Nieszczęściem polskiego modelu łowiectwa jest to, że cały wysiłek różnych reformatorów skierowany jest przeciwko całemu systemowi a nie przeciwko tkwiącej w nim patologii jaką jest funkcjonowanie centralnych władz i instytucji PZŁ. Zniszczenie dobrze zaprojektowanego i funkcjonującego systemu polskiego łowiectwa tylko dlatego aby przeprowadzić zmiany na jego szczycie jest nonsensem. Reformujmy polski model łowiectwa, dyskutujmy o tym ale nie niszczmy, szczególnie w oparciu o egoistyczne interesy tego co jest naszą wspólną wartością.



Dodaj komentarz