Demokracja – system rządów (reżim polityczny, ustrój polityczny) i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli).
Taki oto wpis znalazłem w internetowej Wikipedii pod hasłem demokracja – definicja. Niby definicja jest oczywista – ale czy na pewno? Jak to jest – czy słowo demokracja opisuje tylko źródło władzy, czyli fakt, że wolą większości wybiera się rządzących, oddając w ich ręce decyzje o sposobie prowadzenia spraw bieżących i strategicznych wspólnoty? Czy może demokracja oznacza, że władza musi podejmować wszystkie decyzje zgodnie z bieżącą wolą większości (sondaże, referenda itp.) a jej codzienną i jedyną rolą jest proste administrowanie bieżącą realizacją przyjętych przez większość wspólnoty rozwiązań? Niby różnica niewielka ale jakże ważąca dla działania systemu władzy. Wracam do niedawnych wyborów do Parlamentu Europejskiego, które dały w wielu krajach, również w pewnym stopniu w Polsce, zaskakujące wyniki komentowane wielokrotnie jako przysłowiowa żółta kartka dla obecnych elit politycznych. Dlaczego głosy w Wielkiej Brytanii, Francji czy Polsce tak się rozłożyły i dlaczego wyborcy dali zielone światło partiom czy ruchom o diametralnie innych poglądach na współczesną Europę niż przyzwyczaiła nas codziennie obserwowana praktyka polityczna? Jest, i będzie to z pewnością jeszcze wielokrotnie dyskutowane. Jednego nie sposób nie zauważyć – owej żółtej kartki.
Dla mnie osobiście, jednym z możliwych wyjaśnień decyzji znacznej części współczesnych europejskich wyborców jest właśnie różne, od praktycznie realizowanego we współczesnej Europie, postrzeganie demokracji. Problem dotyczy różnego widzenia powinności wybranej władzy względem wyborców. Niemała część wyborców, i to w krajach o dojrzałej demokracji zauważyła, że wygodna dla rządzących wersja demokracji, polegająca jedynie na bezideowym administrowaniu przez rządzących życiem wspólnoty, administrowaniu opartym głównie o bieżący sondaż opinii publicznej, prowadzi na manowce wątłego rozwoju, braku konkurencyjności, kupowania głosów większości za wspólne pieniądze ale przecież głównie za pieniądze sprawnych, lepiej wykształconych, zaradnych, kreatywnych i pracowitych obywateli. Co więcej wreszcie, ta radośnie praktykowana wersja demokracji musi pozostawić w końcu zadanie zdjęcia z mielizny dryfującego okrętu, następnej ekipie władzy i to zawsze kosztem całej wspólnoty. Część wyborców odkryła prostą prawdę, że oparcie decyzji władzy o codzienne sondowanie opinii większości, skazuje wszystkich na decyzje mniej wykształconych, mniej zaradnych, leniwych i mniej zamożnych członków wspólnoty, których jest zawsze znaczna większość. Uznano, że od władzy należy oczekiwać nie wygodnego administrowania ale znacznie mniej wygodnego, wręcz trudnego i czasem ryzykownego, aktywnego zarządzania – wymagającego wiedzy, wyobraźni, odpowiedzialności. Uznano, że przyszłość polityczną powinno się budować własnymi dokonaniami a nie kupować za wspólne pieniądze.
Jeżeli ktokolwiek dotarł do tego miejsca to na końcu języka musi mieć pytanie – jaki to ma związek z kynologią łowiecką? Ano ma. Kontestowane przez europejskich wyborców postawy rządzących nie dotyczą przecież jedynie szczytów władzy, takie postawy dotyczą każdego jej segmentu i to w każdym, nawet najdrobniejszym (czytaj kynologicznym czy łowieckim), obszarze ludzkiej aktywności. Czy nie powinniśmy, w miejsce prostego i wygodnego administrowania bieżącą rzeczywistością kynologiczną czy łowiecką, oczekiwać aktywnego kreowania przyszłości, wychodzenia w kierunku nadchodzących problemów i wyzwań? Pomyślmy o tym.


po dopiero co zakończonych wyborach do Parlamentu Europejskiego, a więc po okresie gorących dyskusji i polemik a także , co tu dużo mówić , zaskakujących wyników tych wyborów w Europie i Polsce , miałem ochotę trochę odpocząć od tej tematyki i pomyślałem ,że zajrzę na ulubioną stronę , zorientuję się co słychać w interesującym mnie świecie a tu … ? oprócz innych ciekawych informacji dalej o polityce . No cóż , nie da się pewnie uciec od aktualnych wydarzeń i refleksji z nimi związanych kiedy myśli się o łowiectwie i kynologii łowieckiej zwłaszcza jeśli wymieniamy słowo ” demokracja ” Nie wdając się w szczegółowe rozważania na temat demokracji, jej form i różnego pojmowania przez ludzi , warto zaznaczyć, że obecnie żyjemy w demokratycznym państwie prawa ( z grubsza biorąc ) i że podnoszone przez autora prawdy na temat różnorakiego funkcjonowania demokracji mogą pobudzać do skojarzeń z różnymi postawami myśliwych wobec problemów współczesnego łowiectwa. Wprawdzie na pytanie : jaki istnieje związek miedzy wyborami do PE a kynologią autor już częściowo odpowiedział i można się z tym poglądem zgodzić.Można do tego dodać ,że Parlament Europejski współdziała w tworzeniu prawa i z tego punktu widzenia ważnym jest kto w tym parlamencie zasiada.Dużo jednak ważniejszym jest aby aktywnie kreować przyszłość tu w kraju. Faktycznie warto o tym pomyśleć.Kreować przyszłość to nie znaczy wychodzić z projektami które nie znajdują poparcia w szerszych kręgach a więc u większości Jeśli projekt jest słuszny( tylko kto to ma ocenić ) to trzeba przekonać tę większość. W państwie, na straży interesów większości stoi konstytucja a w Kołach Łowieckich – Statut PZŁ. Oba te akty można zmieniać w sposób praworządny Chodzi wszak o to, by owej ” aktywnej „postawy nie mylić ze zwykłym warcholstwem , przekonaniem o własnej nieomylności a czasami po prostu z megalomanią i.t.p.zachowaniami .Kontestowanie dla samego kontestowania, zwykła negacja i chęć ” przyłożenia ” komuś albo rasizm czy nietolerancja nie mogą wzbudzać fascynacji. A czy tak akurat nie było choćby w przypadku ugrupowań które zrobiły polityczną karierę we Francji czy w mniejszym stopniu także w Polsce ? Mam nadzieję że chodziło ci Zbyszku o większą aktywność i asertywność w promowaniu dobrych rozwiązań dla łowiectwa i kynologii przy uwzględnieniu demokratycznych metod postępowania a zatem przy akceptacji takich pomysłów przez większość ( która jest po prostu uboższa i nadal jednak mniej wykształcona )
Irku,
dziękuję za ten głos. Szczerze mówiąc byłem bardzo ciekaw czy moje pisanie sprowokuje rozmowę – widzę, że tak i bardzo się tego cieszę. Co do meritum. Przykład koła łowieckiego jest znakomitym narzędziem aby pokazać co miałem na myśli. Wariant nr. 1 – zarząd marzący o wieczystym w kole panowaniu uważnie nasłuchuje głosu większości, hojnie sponsoruje wszelkie biesiady a na niedoskonałości w zimowym dokarmianiu bażantów spuszcza zasłonę milczenia ….. i trwa!, wariant nr. 2 – zarząd przygotowuje plan rozwoju zwierzyny drobnej w łowisku, hojnie inwestuje w introdukcje i dokarmianie, zmusza kolegów do pracy, strzelania drapieżników i …… walczy o przetrwanie lub pada pod naporem niezadowolonej, leniwej i interesownej większości. To tak w dużym skrócie. Demokracja może oznaczać swobodny spływ na fali opinii większości, bez odpowiedzialności za cokolwiek (bo wiadomo – większość tak uchwaliła to ma) albo twardą walkę o przekonanie większości do sensu swoich pomysłów, pracy w imię przyszłych (zwykle słabo widzianych przez większość) efektów. Dla mnie demokracja powinna oznaczać tylko to, że podejmujemy większościową decyzję kto ma nami dowodzić w oparciu o to jakie nam plany przedstawi i na ile jest wiarygodny. Realizacja planów – oczywiście podlega nadzorowi ale jest w gestii rządzących. Rozliczenie na koniec kadencji. To też w bardzo dużym skrócie. Bardzo wiele zależy od ludzi, członków koła, wyborców jednym słowem. Jeżeli jakość wyborców jest duża to ich decyzje zawsze zbliżają się do wariantu nr. 2 w przeciwnym razie toniemy w wariancie nr. 1
Pozdrawiam
Myślę ,że dobrze zrozumiałem sens Twojej wypowiedzi .Chodzi o to , by wybierać właściwych ludzi na odpowiednie stanowiska .O ile w kole jest to możliwe, bo wszyscy dobrze się znają o tyle w szerszych gremiach takiej możliwości już nie ma ( np wybory posłów, europosłów ) Zostańmy jednak przy kołach łowieckich i kynologii.Podane przez ciebie dwa warianty oczywiście mają uwydatnić problem i tak je należy traktować. Przypuszczam ,że nie znasz takiego koła w którym pierwszy wariant zaistniał .Po prostu nie ma takich zarządów , bo nawet gdyby taki przypadek się zdarzył, to nie sądzę by taki zarząd utrzymał się dłużej niż rok. Walne Zgromadzenie ma narzędzia by go odwołać przed upływem kadencji , nie mówiąc o tym ,że istnieje nadzór ze strony Zarządu Okręgowego ( który chyba czyta protokoły z Walnego Zgromadzenia ) Zapewne są ludzie leniwi, interesowni i przypadkowi myśliwi ,ale to na zasadzie wyjątku potwierdzającego regułę. Takich ludzi do Zarządu się nie wybiera. Zresztą kiedy czytam co piszesz na temat polowań i pracy członków kół łowieckich w których bywasz na polowaniach to można uznać ,że wariant nr 1 to taki akademicki przykład co mogłoby się zdarzyć gdyby …? Taki wariant dzisiaj nie przejdzie w żadnym kole, bo trudno uwierzyć ,że większość koła to nieroby i ludzie których nie pociąga idea łowiectwa . Nie ma zatem obawy ,że utoniemy w wariancie nr 1. bo ..? właśnie jest ta większość, która jest normalna . Wariant 2 to rzecz jasna przykład wyidealizowany bo ludzie też się zmieniają ale zgadzam się, że tak byłoby najlepiej. Zwrócić trzeba jednak uwagę na fakt ,że ktoś te osoby z wariantu 2 musi wybrać Kto zatem ma to zrobić, w sytuacji kiedy w kole są powiedzmy , tylko ludzie z wariantu 1-go. Demokracja to demokracja ma też swoje wady , ale nic na to poradzić nie można .Trzeba ufać, że mądrość jest w większości. Zadaniem tych z wariantu 2 jest przekonanie pozostałych do ich projektów , wizji , pomysłów i.t.p. Przekonać można nawet ludzi leniwych ,, bezideowych i ” biesiadników ” Siła większości polega też na tym ,że jeśli się ich nie da, mimo podejmowanych wysiłków przekonać( ale trzeba próbować ) to można się z nimi pożegnać.Sens Twojej wypowiedzi sprowadza się do hasła : dobierajmy na kolegów myśliwych odpowiednich ludzi i ja się do niego przyłączam. Darz Bór !
Co do większości zgoda. Kół realizujących wariant 1 widziałem niestety sporo a i z tym nadzorem bywało różnie ale na szczęście rzeczywiście w łowiectwie są w dużym stopniu ludzie po dokonaniu wstępnej „selekcji”. To jest ważne. Masz rację – podstawowym przesłaniem tego co napisałem jest zwrócenie uwagi na konieczność szukania i promowania ludzi proponujących rozwiązania i potrafiących realizować swoje propozycje. Bez tego nie ma postępu, jest tylko nieuchronny dryf w kierunku takiej czy innej mielizny. Popatrz jak w sumie ludzie potrzebują normalnej, pozytywnej rozmowy – nawet jeżeli nie ze wszystkim się zgadzają. Ważny jest pewien „ferment” intelektualny mobilizujący do aktywności. Na moją stronę i na stronę Klubu Wyżłów PZŁ jest teraz ponad 5000 wejść miesięcznie. Możesz sobie to wyobrazić? – przecież środowisko do którego te treści są adresowane wcale nie jest duże.
Pozdrawiam
Zbyszek