Wczoraj wieczorem ściągnąłem internetową wersję BŁ 11/2014 i dzisiaj siadłem do napisania paru słów na temat artykułu znanej pary felietonistów W. Bołoz/D.A. Kałużycki. Tytuł wciąga w dyskusję o zupełnie nie kosmicznym problemie a mianowicie o umiejętności komunikowania się środowiska myśliwych z tzw. „resztą społeczeństwa”.
Autorzy felietonu przechodzą różne wątki tej sprawy, od wykazanej w badaniach sondażowych niewiedzy o łowiectwie, poprzez różnego rodzaju „marketingowe” działania PZŁ zamknięte właściwie w skutkach do promila potencjalnych odbiorców, aż do wniosku o konieczności profesjonalizacji przekazu. Tekst dobrze napisany, zwięzły i w moim pojęciu prawdziwie pokazujący rzeczywistość. Co więcej, tekst brzmiący pozytywnie, tekst z którego wypływa myślenie z troską o naszym wspólnym gospodarstwie jakim jest polskie łowiectwo.
Co warto na tle tego felietonu jeszcze powiedzieć a co po części wypływa z przekazu Kolegów Bołoza i Kałużyckiego. Przyjęta w PZŁ zasada „złotego milczenia” w kontakcie ze światem zewnętrznym w dużym stopniu wynika z odczuwanej słabości własnej w budowaniu tego przekazu. Oglądane czasem przeze mnie wypowiedzi prominentnych działaczy czy tzw. „starych myśliwych” są prawdziwym nieszczęściem i jedyne co robią to psują wizerunek myśliwych coraz bardziej. Prezentowane w internecie „sukcesy” łowieckie niektórych kolegów po prostu powalają na ziemię i są świadectwem całkowitego braku zrozumienia tego, co jest w dzisiejszych czasach istotą łowiectwa, jakie są nieprzekraczalne granice zachowań i jak o łowiectwie powinno się rozmawiać. Jednym słowem PZŁ nie ma zupełnie stworzonych zasad polityki medialnej i wizerunkowej. Nie wystarczy docierać do najwyższych kręgów władzy, bo jak wiadomo „Łaska Pańska na pstrym koniu jeździ”.
Prawdziwym fundamentem łowiectwa, jak i modelu w którym w Polsce łowiectwo jest realizowane, powinien być skuteczny przekaz do zwykłego obywatela, w tym również do „zwykłego” myśliwego. Muszę się nie zgodzić z Autorami felietonu, że polskie społeczeństwo jako całość ma małą wiedzę o łowiectwie. Jestem pewien, że ludzie żyjący na wsi czy w małych miejscowościach znacznie lepiej rozumieją przekaz o praktycznym budowaniu przez myśliwych relacji ze światem zwierząt niż typowe mieszczuchy. Warto zapewne wzmocnić przekaz płynący do tych środowisk.
Na koniec ostatnia rzecz, o której zresztą kilkakrotnie pisałem na stronie. Nadchodzą wybory w PZŁ, nadchodzi też czas budowania kadry merytorycznej, zawodowej Związku. Jest, w moim pojęciu rzeczą niezwykle ważną i pilną zbudowanie katalogu zasad naboru tej kadry, opartego o rzeczywistą wiedzę i dorobek łowiecki i przyrodniczy. Takich ludzi w Polsce jest wielu, trzeba tylko dać im szansę.


Dodaj komentarz