Zamówiłem pod koniec roku i już wczoraj otrzymałem pierwszy numer Łowca. W treści, trochę inaczej niż zwykle, zaczyna być wyczuwalny nastrój przedwyborczej gorączki. I dobrze, bo przecież gdzie, jak nie w Łowcu i innych łowieckich mediach, ma się toczyć dyskusja o przeszłości i przyszłości naszego Związku. Podano termin Zjazdu Krajowego i dynamikę procesu wyborczego, opowiedziano o wizycie dużej grupy reprezentantów środowiska w Sejmie wprowadzając Czytelnika w klimat “sprawozdawczo-wyborczego” artykułu Redaktora Naczelnego pod, jednak trochę zagadkowym tytułem, “Łowieckie mity”.
Z ciekawością siadłem do lektury tekstu Naczelnego. W treści – historia, dorobek, “Ożywić pola”, praca z młodzieżą, więcej myśliwych, aktywne koła łowieckie a więc przekaz niezmienny od lat. Parę słów o własnych grzechach, widzianych jako grzechy pojedynczych osób źle kształtujących wizerunek wspólnoty, błędy w zasadach inwentaryzacji (?), trochę o jakości środowisk naukowych pracujących w obszarze nam bliskim, trochę o ludziach próbujących psuć łowiectwo. Całość, choć mająca pokazać łowiectwo jako część systemu ochrony środowiska, ubarwiona zdjęciami z polowań i wolna od obrazów dokonań ekologicznych, być może z powodu małej ich, dla odbiorców, atrakcyjności.
Jak to widać z mojego punktu widzenia? Duże spotkanie w Sejmie pod hasłem “Łowiectwo elementem ochrony przyrody” i późniejsze do tego odniesienia super! Tak powinniśmy budować nasz przekaz. Piszę o tym od lat i cieszę się z tego, iż pojawiła się taka narracja w działaniach Związku. Potem ważna informacja o tym, że jest nas prawie 120 tysięcy, że Związek dysponuje majątkiem trwałym o wartości 140 milionów złotych a myślę, że gdyby dodać do tej liczby wartość zasobów kół łowieckich można by tą kwotę zwielokrotnić. To wszystko mówi o naszej pozycji i możliwej skali działania. Dla wszystkich jest to z pewnością ważny przekaz o tym, jak dużym partnerem jesteśmy.
Pytanie jednak brzmi i zapewne wielu zadaje sobie to pytanie, co realnie z naszej wielkości i potencjału wynika? Czy ten potencjał skierowany jest na realizację zadań wspólnych, publicznych, czy też, jest w znaczącej części skierowany do wewnątrz Związku. Pisałem ostatnio o zadaniach przed którymi Statut PZŁ stawia Okręgowe Rady Łowieckie, podobne zadania statut stawia też przecież Naczelnej Radzie Łowieckiej. Czy aby na pewno potrafimy pokazać, że te zadania realizujemy? Czy zgodnie ze Statutem;
par. 127, pkt. 5 – tworzymy kompleksowe plany rozwoju gospodarki łowieckiej na obszarze okręgu (i kraju) – szczerze mówiąc, prowadząc przez wiele lat duże koło, nie spotkałem,
pkt. 10 – inspirujemy porozumienia i tworzenie wspólnych przedsięwzięć, w tym w zakresie tworzenia rejonów hodowlanych – rejony są ale co z tego wynika?,
pkt. 16 – uchwalamy zasady racjonalnej gospodarki łowieckiej na terenie okręgu – nie spotkałem się,
pkt. 19 – popieramy prace naukowe w zakresie łowiectwa obejmujących teren okręgu – pisałem już o tym, nic takiego się nie dzieje a już z pewnością nic nie dociera na poziom kół łowieckich
że, przywołam niektóre tylko zadania dla Okręgowych Rad Łowieckich.
Czy koła realizują zadania Związku, które inspirowane są przez gremia wybieralne na poziomie okręgu i kraju? Czy na poziomie okręgów i kraju prowadzimy systematyczną działalność badawczą w zakresie łowiectwa lub czy finansujemy i inspirujemy taką działalność, przenosząc jej wyniki do praktyki? Czy mamy strategię współpracy z samorządem lokalnym? Czy prowadzimy zorganizowaną rozmowę z rolnikami, której moderatorem są władze okręgów? Czy mamy spójny system ubiegania się o środki unijne lub wielkie środki dostępne w Wojewódzkich Funduszach Ochrony Środowiska? Czy mamy zorganizowany system kształtowania kadr zarządzających bieżącą pracą Związku, w oparciu o kwalifikacje i system konkursowy ich doboru? Czy zbudowaliśmy system rozliczania z zadań przypisanych tym kadrom? Czy na poziomie okręgu i kraju mamy choćby katalog zadań realizowanych przez koła łowieckie? Czy tworzymy przekaz o dobrych i skutecznie realizowanych pomysłach kół? Czy jesteśmy pewni, że mamy wiarygodny obraz stanu zwierzyny drobnej w Polsce? Czy prowadzimy zorganizowane szkolenie kadr zarządzających kołami łowieckimi w zakresie zadań ekologicznych, możliwego dostępu do środków na te zadania, efektów wcześniejszych prac m.in. w zakresie skuteczności introdukcji różnych gatunków?
Katalog można wydłużać i być może na część z tych pytań da się znaleźć przykłady pozytywne ale instytucja zarządzająca majątkiem własnym wartości 140 milionów PLN i realizująca zadania Państwa Polskiego na terenie całego kraju, powinna zbudować skuteczny i przejrzysty system działania na nowe czasy i na większe oczekiwania otoczenia naszego łowiectwa. Nad tym warto w przedwyborczej debacie się pochylić, gdyż dużo wody upłynęło od zmian ustrojowych w Polsce i coraz wyraźniej widać ów szklany sufit wiszący nad nami, sufit pod którym jest dosyć ciepło i przytulnie ale rozwój bez jego przełamania nie będzie możliwy.


Witam Panie Zbigniewie,
Wdepne do Pana na momencik jesli Pan pozwoli……..
Co do manifestu Gduli Mlodszego, to w ktoryms miejscu wspomina on nieswietej pamieci szefa Reichspropagandaministerium i jego metodach. W wlasnym tekscie utrzymanym w duchu i tonacji epoki poznego Gierka. Przygania zdaje sie kociol garnkowi. Choc z drugiej strony – co mial innego napisac ?. Przypuszczalbym, ze na jego miescu i z tej pozycji splodzilbym podobny panegiryk z wtretami “co zlego to nie my”. Moze bardziej kabaretowy. Choc w gruncie rzeczy nie chodzi o kabaret.
Wie Pan, odnosnie Panskich Pytan, ktore stawia Pan z pewnoscia nie tylko sobie, nasuwa sie refleksja – czy struktura PZL, ktora
jest de facto jedyna zajmujaca sie caloksztaltem lowiectwa jest w stanie podolac tym wyzawniom – wymogom , wyobrazeniom ?
Z mojego punktu widzenia to wyglada nastepujaco – w kategoriach militarnych:
– mysliwy niezrzeszony – ciura obozowy
– mysliwy kolowy – szeregowiec
– wladze kola – kaprale
– organa okregowe – sierzanci
– Warszawa – generalicja
Niby demokratyczne, stawia sobie jakies cele, ale w gruncie rzeczy jest to – przepraszam za wyrazenie – hierarchicznie ustawiona do koryta struktura, ktora zajmuje sie sama soba. Swiom podworkiem, swoimi Ohazetami. Tam nie ma miejsca na jakas
szersza dyskusje – wizje , aktywnosc wychodzaca daleko poza ramy tej struktury. Tak mi sie wydaje.
pesymistycznie czyli z pozycji optymisty z doswiadczeniami pozdrawiajac
daka
Zapewne w dużym stopniu tak jest ale co gorsza, problem jest znacznie szerszy ba, nawet polityczny. Po prostu cała dzisiejsza konstrukcja zwana Polską tak z grubsza działa. Wspaniałym modelem jest górnictwo – od zawsze wiadomo gdzie jest problem, od miesięcy narastają problemy i długi, przy czym wszyscy, ze związkowcami na czele, o tym wiedzą i oczywiście póki płynie kasa ani mru, mru. Nagle jak ktoś zabiera postaw czerwonego sukna rozpoczyna się lament i awantura. Nikt jakoś nie wpadł w ostatnich dziesięcioleciach na to, że władza jest od tego, żeby problemów i małych wojenek nie było a nie od tego żeby ratować to co się z tytułu podstawowych zaniechań rozleciało.
Ja jednak, chorobliwie niepoprawny optymista i człowiek myślący patologicznie pozytywnie mam nadzieję, że jest jednak jakiś powód dla którego opuściliśmy jaskinie, choć teoretycznie nie powinno się to zdarzyć.
Wie Pan, Panie Zbigniewie,
Ma Pan z pewnoscia racje, iz jestesmy osadzeni w jakims szerszym “kregu kulturowym” i to ma z pewnoscia duzy wplyw na “coroprate culture” w PZL – albo szerzej – w srodowisku mysliwych. Rowniez w odniesieniu do szeregu problemow, ktore Pan w pierwszym poscie wymienil. Wypada tu jednak zachowac zdrowy pesymizm. To sie zdaje nazywa realizm.
Generalnie jest nas – mysliwych – malo. O ile sie orientuje srednia wieku czlonkow PZL wynosi, badz
niedawno wynosila – 58 lat. Sporo czlonkow jest calkowicie pasywnymi ( ile %?) ograniczajac sie do polowania, zaplacenia skladek
i koncentrujac na grajdolku wlasnego kola lowieckiego/obwodu. Dla jakiegos % to jest tylko i wylacznie hobby i nic wiecej. Ale
dla jakiego ?. Czy ten obraz da sie uogolnic – czy jest prawdziwy ?. Nie jestem pewien. Ale taki jest PZL i tak wyglada
srodowisko mysliwych. Z takim srodowiskiem – z taka “armia” wiazane sa jakies oczekiwania. Bo nie ma innej.
Choc drzew z korzeniami to sie raczej nie wyrwie…..
Ten przyklad z gornictwem jest bardzo dobry – faktycznie boimy sie otwarcie dyskutowac i to jest chyba “wola odgorna”.
Druga sprawa, to to, ze jesli juz sie dyskutuje to czesto bardziej w oparciu o emocje niz o fakty. Ostatnio mialem do czynienia
z kwestia ew. zmian terminow polowan na jelenie.Koniec-koncow decyzja polityczna w postaci rozporzadzenia.
Uderzylo mnie katastrofalne podejscie, ktore streszcza sie do sformulowania subiektywnie zabarwionych argumentow jako
podstawy do wniosku o decyzje . Jest jakis problem – odczuwany przynajmniej jako problem. Ale brak faktow. Ile, kto, kiedy tego jelenia strzela. Jakie wynikaja z powyzszego reperkusje ?. NIC. Zadnych danych . Nie tyle, ze nie mozna ich zebrac – bo to jest wylacznie problem techniczny – ale w gruncie rzeczy te fakty wydaja sie ewidentnie przeszkadzac. Zarowno stronie argumentujacej
pro, jak i kontra…….:)))
Wziasc pare tysiecy odstrzalow, posadzic studenta, zeby przeanalizowal to w czasie i przestrzeni z roznymi parametrami …pozyskanie indywidualne, zbiorowe, okresy pelni, inne uwarunkowania. I dopiero wtedy bedzie widac “co sie dzieje”
i wyciagac z tego jakies wnioski – a nie na podstawie tego co sie komus WYDAJE, ze sie dzieje. Wyniki moga byc zaskakujace.
Jednak dopiero na tej podstawie mozna kreowac jakies rozwiazania. Dalsza propozycja zrobienia w tym kontekscie kilkuset anonimowych ankiet zeby otrzymac opinie ludzi, ktorych to bedzie dotyczyc=SWIETOKRADZTWO !!!!!. Co ? jakis szeregowy buc w zielonym kapelusiku ma sie wypowiadac na temat tego co MY uchwalilismy ?. Nigdy w zyciu !!!. Po co ?. Na co ????. “Przetestowanie” rozwiazan w ograniczonej przestrzeni, zeby ustalic JAK te rozwiazania funkcjonuja, jak daja sie wyezekwowac ?.
Eeeee tammm……po co ?.
Tak mniej wiecej wygladala ta “corporate culture”. Moze Pan ma inne doswiadczenia stad optymizm niepoprawny.
A z jaskin faktycznie wyszlismy. Dzieki rewolucji. Agrarnej.
pozdrowienia
Z posługiwaniem się wiedzą, jako podstawą widzenia rzeczywistej rzeczywistości jest dużym problem. Zajmuję się uczeniem dorosłych ludzi od bardzo dawna (medycyna z przyległościami dla wyjaśnienia) i z takiej perspektywy widać to jak na dłoni. Po pierwsze nie lubimy się uczyć i uważamy, że jak prześlizgniemy się przez egzamin to potem “damy sobie jakoś radę”, bo nie wiedza ale układy itp. zadecydują o naszej przyszłej karierze, po drugie nie szanujemy wiedzy, co wyraża się między innymi tym, że wiedza nie jest zwykle dostatecznie ważnym elementem oceny ludzi wybieranych na różne funkcje (vide ostatni premierzy), po trzecie nie szanujemy ludzi mających wiedzę co zresztą z perspektywy ludzi bez wiedzy jest o tyle zrozumiałe, że oni po prostu nie wiedzą, że nie wiedzą …. Polska jest krajem o bodaj najniższych nakładach na naukę i edukację w Unii. To jest fakt i zapewne nie jest to przypadek.
Łowiectwo w większości codziennych decyzji merytorycznych oparte jest o jednostkowe czy grupowe doświadczenie. Często słabo się robi słuchając różnych odświeżaczy krwi i innych naukowców domowej roboty. Uwielbiam dyskusje górników dołowych z kombajnistami na temat gospodarki populacjami zwierząt łownych. Niestety takie myślenie przenosi się na zachowania systemowe ponieważ w doborze kadr zarządzających kołami i wyżej, kryterium wiedzy nie istnieje w świadomości wyborców, a przecież decyzje są demokratyczne. Jakoś nie pamiętamy, że Grecy, ojcowie demokracji, wymagali od głosujących przeszkolenia przed aktem głosowania i co więcej, przecież nie wszystkim pozwalali głosować.
Żeby oprzeć decyzje w łowiectwie, i nie tylko w nim, mocniej o kryterium wiedzy trzeba decyzji z poziomu zarządzających życiem zbiorowości. Od dołu się nie da!! Dlatego wybory są tak ważne.
Czy jednak ktoś rozumie, że przyjęcie na siebie uczestnictwa w takiej czy innej radzie łowieckiej nie jest równoznaczne z zajęciem spokojnej synekury na starość, a zobowiązaniem, do którego trzeba mieć potencjał chęci, wiedzy i sił fizycznych? Nie sądzę.
Serdecznie pozdrawiam