“Łowieckie mity” w ŁP 1/2015 – początek przedwyborczej debaty

Zamówiłem pod koniec roku i już wczoraj otrzymałem pierwszy numer Łowca. W treści, trochę inaczej niż zwykle, zaczyna być wyczuwalny nastrój przedwyborczej gorączki. I dobrze, bo przecież gdzie, jak nie w Łowcu i innych łowieckich mediach, ma się toczyć dyskusja o przeszłości i przyszłości naszego Związku. Podano termin Zjazdu Krajowego i dynamikę procesu wyborczego, opowiedziano o wizycie dużej grupy reprezentantów środowiska w Sejmie wprowadzając Czytelnika w klimat “sprawozdawczo-wyborczego” artykułu Redaktora Naczelnego pod, jednak trochę zagadkowym tytułem, “Łowieckie mity”.

Z ciekawością siadłem do lektury tekstu Naczelnego. W treści – historia, dorobek, “Ożywić pola”, praca z młodzieżą, więcej myśliwych, aktywne koła łowieckie a więc przekaz niezmienny od lat. Parę słów o własnych grzechach, widzianych jako grzechy pojedynczych osób źle kształtujących wizerunek wspólnoty, błędy w zasadach inwentaryzacji (?), trochę o jakości środowisk naukowych pracujących w obszarze nam bliskim, trochę o ludziach próbujących psuć łowiectwo. Całość, choć mająca pokazać łowiectwo jako część systemu ochrony środowiska, ubarwiona zdjęciami z polowań i wolna od obrazów dokonań ekologicznych, być może z powodu małej ich, dla odbiorców, atrakcyjności.

Jak to widać z mojego punktu widzenia? Duże spotkanie w Sejmie pod hasłem “Łowiectwo elementem ochrony przyrody” i późniejsze do tego odniesienia super! Tak powinniśmy budować nasz przekaz. Piszę o tym od lat i cieszę się z tego, iż pojawiła się taka narracja w działaniach Związku. Potem ważna informacja o tym, że jest nas prawie 120 tysięcy, że Związek dysponuje majątkiem trwałym o wartości 140 milionów złotych a myślę, że gdyby dodać do tej liczby wartość zasobów kół łowieckich można by tą kwotę zwielokrotnić. To wszystko mówi o naszej pozycji i możliwej skali działania. Dla wszystkich jest to z pewnością ważny przekaz o tym, jak dużym partnerem jesteśmy.

Pytanie jednak brzmi i zapewne wielu zadaje sobie to pytanie, co realnie z naszej wielkości i potencjału wynika? Czy ten potencjał skierowany jest na realizację zadań wspólnych, publicznych, czy też, jest w znaczącej części skierowany do wewnątrz Związku. Pisałem ostatnio o zadaniach przed którymi Statut PZŁ stawia Okręgowe Rady Łowieckie, podobne zadania statut stawia też przecież Naczelnej Radzie Łowieckiej. Czy aby na pewno potrafimy pokazać, że te zadania realizujemy? Czy zgodnie ze Statutem;

par. 127, pkt. 5 – tworzymy kompleksowe plany rozwoju gospodarki łowieckiej na obszarze okręgu (i kraju) – szczerze mówiąc, prowadząc przez wiele lat duże koło, nie spotkałem,

pkt. 10 – inspirujemy porozumienia i tworzenie wspólnych przedsięwzięć, w tym w zakresie tworzenia rejonów hodowlanych – rejony są ale co z tego wynika?,

pkt. 16 – uchwalamy zasady racjonalnej gospodarki łowieckiej na terenie okręgu – nie spotkałem się,

pkt. 19 – popieramy prace naukowe w zakresie łowiectwa obejmujących teren okręgu – pisałem już o tym, nic takiego się nie dzieje a już z pewnością nic nie dociera na poziom kół łowieckich

że, przywołam niektóre tylko zadania dla Okręgowych Rad Łowieckich.

Czy koła realizują zadania Związku, które inspirowane są przez gremia wybieralne na poziomie okręgu i kraju? Czy na poziomie okręgów i kraju prowadzimy systematyczną działalność badawczą w zakresie łowiectwa lub czy finansujemy i inspirujemy taką działalność, przenosząc jej wyniki do praktyki? Czy mamy strategię współpracy z samorządem lokalnym? Czy prowadzimy zorganizowaną rozmowę z rolnikami, której moderatorem są władze okręgów? Czy mamy spójny system ubiegania się o środki unijne lub wielkie środki dostępne w Wojewódzkich Funduszach Ochrony Środowiska? Czy mamy zorganizowany system kształtowania kadr zarządzających bieżącą pracą Związku, w oparciu o kwalifikacje i system konkursowy ich doboru? Czy zbudowaliśmy system rozliczania z zadań przypisanych tym kadrom? Czy na poziomie okręgu i kraju mamy choćby katalog zadań realizowanych przez koła łowieckie? Czy tworzymy przekaz o dobrych i skutecznie realizowanych pomysłach kół? Czy jesteśmy pewni, że mamy wiarygodny obraz stanu zwierzyny drobnej w Polsce? Czy prowadzimy zorganizowane szkolenie kadr zarządzających kołami łowieckimi w zakresie zadań ekologicznych, możliwego dostępu do środków na te zadania, efektów wcześniejszych prac m.in. w zakresie skuteczności introdukcji różnych gatunków?

Katalog można wydłużać i być może na część z tych pytań da się znaleźć przykłady pozytywne ale instytucja zarządzająca majątkiem własnym wartości 140 milionów PLN i realizująca zadania Państwa Polskiego na terenie całego kraju, powinna zbudować skuteczny i przejrzysty system działania na nowe czasy i na większe oczekiwania otoczenia naszego łowiectwa. Nad tym warto w przedwyborczej debacie się pochylić, gdyż dużo wody upłynęło od zmian ustrojowych w Polsce i coraz wyraźniej widać ów szklany sufit wiszący nad nami, sufit pod którym jest dosyć ciepło i przytulnie ale rozwój bez jego przełamania nie będzie możliwy.