Powoli kończą się wybory w kołach łowieckich, nadciąga czas rozstrzygnięć na szczeblu okręgowym a potem krajowym. Warto poświęcić czas na rozmowę o różnych sprawach istotnych dla naszego łowiectwa. Jestem świeżo po zebraniu sprawozdawczo-wyborczym mojego koła i pozostaję pod wrażeniem drogi którą zespół ludzi, znanych mi przecież w większości od dziesięcioleci, przeszedł w ostatnich 10-15 latach. Tak jak napisałem na stronie koła, przeszliśmy od grupy wesołych, łowieckich zapaleńców do zespołu ludzi świadomie realizujących duże projekty w zakresie łowiectwa i ekologii. W tych latach stworzono bazę techniczną, finansową oraz wykreowano zespół kompetentnych ludzi zdolnych takie zadania realizować. Choć oczywiście nie obyło się bez wpadek, to dzisiejszy obraz mojego koła może być z pewnością wizytówką polskiego modelu łowiectwa.
Dlaczego o tym piszę? Piszę, gdyż pozytywne przykłady są dowodem na to, że założenia są dobre i jedyne co jest potrzebne to konsekwentne, choć niełatwe, budowanie pozytywnej rzeczywistości. Co musi być podstawą tego pozytywnego budowania rzeczywistości? Z pewnością ludzie i o nich parę słów. Słychać ciągle z różnych miejsc, że w łowiectwie polskim powinno być więcej myśliwych, że jesteśmy w ogonie Europy jeżeli chodzi o liczbę polujących. W dyskusjach na tej stronie, w wypowiedziach wielu decydentów łowieckich, również krytyków polskiego łowiectwa ten wątek przewija się stale. Pytanie czy naprawdę w Polsce poluje zbyt mało osób?
Na początek oczywiste, oczywistości – myśliwy to taki człowiek, któremu powierzamy wartościowy, a nawet unikalny i praktycznie bezcenny, fragment naszej wspólnej własności i do tego dajemy mu prawo do posiadania broni palnej dla realizacji części zadań związanych z zarządzaniem tym majątkiem. Tak stawiając sprawę, łatwo od razu powiedzieć, że są z pewnością dwie cechy które powinien posiadać depozytariusz tego zadania – uczciwość i wiedza. Uczciwość, gdyż zawsze zarządzanie majątkiem wspólnym budzi demony chciwości, i wiedza gdyż wszelkie duże zadania ekologiczne, realizowane w tak wielkiej skali jak zadania łowiectwa, wymagają wielkiej wiedzy i wyczucia, którego często nie da się wyczytać nawet z uniwersyteckich podręczników. Tylko łowiectwo w obszarach pierwotnej przyrody, jak również łowiectwo traktowane jak sport czy rozrywka, mogą mieć charakter masowy. Łowiectwo, widziane jako ważna część zarządzania środowiskiem, takiego charakteru mieć nie może, ze względu na konieczny katalog wymagań w stosunku do organizacji łowieckiej i jej członków. Im więcej osób spełnia wymagania do udziału w takim łowiectwie, tym oczywiście lepiej ale z pewnością ilość myśliwych nie może być wartością nadrzędną.
W nagłówku wpisu pokazałem czołówkę jednej ze śląskich, lokalnych gazet pokazującą przypadek kłusownika, będącego wysokiej rangi urzędnikiem państwowym, a do tego, niestety, przez wiele lat aktywnego działacza okręgowych struktur PZŁ. Czy potrafimy, jako środowisko, rozpoznawać i eliminować takich ludzi i problemy które stwarzają zadaniu które realizujemy? Ten i wiele innych przykładów pokazuje, że nie jest z tym dobrze. W tej sprawie niedawno w Łowcu Polskim zabrał głos Naczelny Redaktor, co musi oznaczać, że z jego perspektywy ten problem też jest widoczny. Kryterium drugie – wiedza. Pisałem już na ten temat wielokrotnie. Poza szkoleniem obowiązkowym dla nowo wstępujących, nie ma systemu szkolenia ustawicznego w Związku, nie ma też katalogu wymagań minimalnych kompetencji zarządzających kołami łowieckimi i strukturami Związku powyżej koła. Wielokrotnie zarzucano Polskiemu Związkowi Łowieckiemu zaniedbania w tej sprawie i do tej pory nic pozytywnego się nie zdarzyło. Może to śmieszne, ale w PZŁ nie zbudowano nawet katalogu wymagań minimalnych dla psów wykorzystywanych na polowaniu. Wygląda trochę na to, że nie jest to zaniedbanie ale raczej efekt myślenia systemowego.
Nadchodzą wybory zarządzających Polskim Związkiem Łowieckim. Czy nie warto określić zasady doboru, przynajmniej dla zatrudnianych w PZŁ łowczych okręgowych i instruktorów? Przecież wprowadzenie prostej i oczywistej w innych obszarach zasady konkursowego wyboru kandydatów, od razu da inną jakość zatrudnianych przecież z naszych składek i mających odpowiedzialne zadania ludzi. Myślę, że warto o tym w okresie przedwyborczym pomyśleć i podyskutować.


Quiz ! Wskaż pięć szczegółów różniących zenka od kłusownika. zenek myśliwy strzelający zgodnie z prawem w jednej z tutejszych galerii pełnej dumnych mężczyzn pod bronią:
1.będący nosicielem wszystkich chorób cywilizacyjnych,
2.nie widzący dalej niż czubek własnego nosa,
3.naparzający do tego co uważa za prawdopodobny obiekt strzelaniny,
4.będący wśród 20 % strzelających celnie (takie idiotyczne założenie patrz pkt.1), bo myśliwi są jak snajperzy a 80% zwierząt na polowaniach nie umiera od razu, w takim razie ktoś łże. Jak wiadomo łgają ekolodzy i im podobna banda oszołomów.
I quiz nr 2. Czym różni się zbigniew, dumny mężczyzna pod bronią od kłusownika ? W galerii można znaleźć zdjęcie na którym jest dzieciak, to łamanie prawa czy też nie ? I czy ten dzieciak już wie, że zabijanie to nie tylko zabijanie (uwielbiam to !) ?
I taka myśl, na miarę waszej tradycji którą tak uwielbiacie. Tradycji obwieszania się trofeami pochodzącymi od pozyskanych (też to lubię) bestii.
Zauważyłem gdzieś relację z wizyty na czyimś grobie, zapewne myśliwego. Ale gdzie trofea ? Czyż nie byłoby fantastycznie aby każdy przechodzień wiedział kim był zmarły. Nie kolejny anonimowy grób a miejsce gdzie spoczywa pogromca bestii, dumny mężczyzna pod bronią. To byłoby coś niesamowitego ! Grób a nad nim poroże ! I jakieś epitafium na miarę ziemskich dokonań. Na przykład: jako dumny …itd pozyskał chroniąc przyrodę 245 dzików, 128 saren i 300 zajęcy. Zarąbiste !
Człowieku, masz problem sam ze sobą. Zajmij się czymś pożytecznym. Co z tym kanarkiem – nakarmiony?
Jak zawsze pozdrawiam a dzisiaj również wyjątkowo, zachęcam do udziału w wyborach
Ilość problemów jakie mam, szczególnie ostatnio, jest niezliczona. A kanarek to co zjada ? Wieprzowinę ? Dziczyznę ? Czy też ołów z dubeltówki ? A ty zbigniewie wraz z dumnymi mężczyznami pod bronią głosowaliście na myśliwego komorowskiego czy kukiza ? A może palikota ? a może jako prawdziwi maczo z giwerami głosowaliście na kandydatkę ogórek ? co do działalności jakiejkolwiek byle pożytecznej, to przyrodę chętnie bym chronił ale jak wam dorównać ? Nie wiem jak to uczynić, o ja ignorant. dasz bur !
Jest problem ale niestety nie potrafię tobie, Szanowny Danielu pomóc. Podobnie jak Kolegę Pawła zachęcam na okresowe przestawienie się na odbiór, to dobrze robi ostrości widzenia świata.
Pozdrawiam
Witam Panie Zbigniewie,
zamiast komentarza:
http://bucewzielonych.blogspot.de/2015/05/syndrom-dziczych-cyckow-renkom-zbucowany.html
Jesli idzie o problem ilosci i relacje. To nawet nie jest produkcja wlasna, bo ppt z duzo drastyczniej przedstawiona sytuacja w tym zakresie i duzo precyzyjniejsza analiza jest juz od dawna w „decydenckim” obiegu. Z perspektywy jednego kola moze to wygladac inaczej ale pasywna obserwacja kontemplacji wlasnego pepka przez PZL nie bedzie trwac wiecznie. Dajmy sie zaskoczyc.
pozdr
daka