W ostatni, ciepły i spokojny wieczór lipca, wybrałem się na moją starą czatownię nad naszym stawem. W tym rejonie obwodu plan kozłów jest już wykonany dlatego, choć broń miałem ze sobą, liczyłem raczej na spędzenie miłych godzin w miejscu przez nas stworzonym i do tego tętniącym życiem. Nie zawiodłem się.
Wśród gałązek wielkiej kępy białego derenia, tuż za amboną, uwijały się dziesiątki ptaków, za wyspą na naszym stawie darły się w niebogłosy krzyżówki, za rzeką sarny pracowały intensywnie nad przedłużeniem życia swojemu gatunkowi. Powietrze nasycone było zapachem żniw, ziół i pełne setek owadów kłębiących się nad wodą.
To miejsce stworzone wysiłkiem myśliwych i z myślą o gatunkach łownych stało się domem setek różnych gatunków roślin i zwierząt tworząc enklawę bioróżnorodności tak bardzo wszystkim potrzebnej.
PS. Z niemałym trudem, posługując się Przewodnikiem Collinsa “Ptaki”, rozpoznałem małego ptaka na zdjęciach jako gajówkę. Czy komuś przychodzi do głowy inna możliwość?
- Moja dzisiejsza czatownia na skraju naszego stawu. Za amboną płynie Pszczynka. Po mojej prawej stronie, zarośnięta wschodnia grobla stawu.
- Widok z okna czatowni na wschodnią gałązkę stawu. Ach, te wspaniałe kolory lata!!
- Za rozległym nieużytkiem, na skraju kukurydzy kolejna ambona.
- Na skarpie tego, porośniętego obecnie kukurydzą pola, będziemy jesienią sadzili dziką różę i ałyczę.
- Na wodzie pojawia się krzyżówka.
- … która spokojnie zajada się wodną roślinnością.
- Wśród gałązek derenia białego uwija się gromadka gajówek.
- Z przyjemnością przyglądam się ich niezmordowanej aktywności.
- Zgadnij, gdzie jestem?
- Tutaj!
- Po drugiej stronie rzeki trwa w najlepsze ruja saren.



Leave a Reply