Nasz staw w ostatni lipcowy wieczór

W ostatni, ciepły i spokojny wieczór lipca, wybrałem się na moją starą czatownię nad naszym stawem. W tym rejonie obwodu plan kozłów jest już wykonany dlatego, choć broń miałem ze sobą, liczyłem raczej na spędzenie miłych godzin w miejscu przez nas stworzonym i do tego tętniącym życiem. Nie zawiodłem się.
Wśród gałązek wielkiej kępy białego derenia, tuż za amboną, uwijały się dziesiątki ptaków, za wyspą na naszym stawie darły się w niebogłosy krzyżówki, za rzeką sarny pracowały intensywnie nad przedłużeniem życia swojemu gatunkowi. Powietrze nasycone było zapachem żniw, ziół i pełne setek owadów kłębiących się nad wodą.
To miejsce stworzone wysiłkiem myśliwych i z myślą o gatunkach łownych stało się domem setek różnych gatunków roślin i zwierząt tworząc enklawę bioróżnorodności tak bardzo wszystkim potrzebnej.
PS. Z niemałym trudem, posługując się Przewodnikiem Collinsa „Ptaki”, rozpoznałem małego ptaka na zdjęciach jako gajówkę. Czy komuś przychodzi do głowy inna możliwość?