Są takie polowania, które od zawsze wiążą się z polską tradycją łowiecką. Takim z pewnością jest zimowe polowanie na zające. W przeszłości to polowanie kojarzyło się szeroką przestrzenią zasypanych śniegiem pól, próbującymi wymknąć się z obieży szarakami, również trudem wędrówki przez zaśnieżone pola, często przenikliwym zimnem, radością skutecznego strzału, pokotem, spotkaniem z kolegami. Niestety, w ostatnich latach mamy prawie bezśnieżne i ciepłe zimy, w wielu łowiskach szaraki stały się rarytasem, a polowania na nie prawdziwą rzadkością.
Na szczęście są też takie rejony naszego kraju, gdzie nadal poluje się na zimowe zające prawie jak za dawnych lat. Z prawdziwą przyjemnością spędziłem ostatnią niedzielę na takim polowaniu dzięki zaproszeniu kolegów z Działoszyckiego „Szaraka”. Może nie wynik jest najważniejszy ale 40 szaraków na pokocie z pewnością było miłym dopełnieniem tego wspaniałego, dobrze zorganizowanego polowania.



Czytam te brednie po raz kolejny ale po raz pierwszy zarzygałem klawiaturę. To są wynurzenia 4-latka, ogarnij się Zbigniewie. Po raz kolejny apeluję abyś pokazał zdjęcia które są prawdziwym obliczem waszego skurwysyństwa. Żałosne.
Jakie zdjęcia Szanowny Danielu masz na myśli? Tak przy okazji, czytasz po wielokroć i za każdym razem „rzygasz”? Naprawdę współczuję, choć czasem mam wrażenie, masz w sobie trochę masochizmu.