Otrzymuję czasem pytania dotyczące szkolenia młodych wyżłów stawiane przez czytelników strony. W tej formie możliwy jest oczywiście tylko przekaz bardzo skrótowy i nie wiem czy przez to zadowalający odbiorcę takiej rady. Dyskutowana jest coraz szerzej potrzeba uruchomienia systemu szkolenia psów myśliwskich ponieważ do tej pory zasadą systemu jest brak zasady. Działa na tym rynku wielu, czasem bardzo doświadczonych szkoleniowców, ale nie ma dostępnego szeroko programu praktycznej nauki pracy z psem myśliwskim. W krajach gdzie świat kynologii łowieckiej opiera się o kluby ras jednym z podstawowych obszarów działania takiego klubu jest właśnie szkolenie zarówno psów jak i ich przewodników przez bardziej doświadczonych kolegów. Spotkania klubowe, oprócz sympatycznego wymiaru towarzyskiego, są też ważnym praktycznie forum wymiany doświadczeń i rywalizacji między właścicielami psów. Próby i konkursy organizowane w ramach klubu są tylko podsumowaniem okresu szkolenia i weryfikacją umiejętności psów i ludzi w stosunku do założonego standardu. Całość systemu skutecznie buduje wiedzę przewodników psów oraz określa standardy szkolenia i wymagań. Nie można się dziwić, że wiedza szeregowego myśliwego niemieckiego, austriackiego, czeskiego czy słowackiego jest nieporównanie wyższa niż wiedza kynologicznej członków naszych kół łowieckich. Bez zainwestowania właśnie w wiedzę nie ma co nawet marzyć o poprawie poziomu polskiej kynologii łowieckiej. Po tym, może nieco przydługim wstępie, przechodzę do istoty sprawy a więc do kolejnego otwarcia pytania – dlaczego rodowodowy? Podejmując się samodzielnego wyszkolenia własnego psa myśliwskiego stajemy przed naprawdę trudnym zadaniem. Ostateczny efekt wieloletniej pracy (tyle trwa ułożenie wyżła czy dobrego posokowca) zależy oczywiście od naszej cierpliwości, aktywności, umiejętności, zdolności do twórczego wykorzystywania własnych i cudzych doświadczeń ale zależy też bardzo od tego jaką wartość łowiecką przekazaną przez rodziców ma nasz wybraniec. Nie miejmy też złudzeń, jeżeli chcemy mieć naprawdę dobrego psa użytkowego to na pewno nie wystarczy wyprowadzić go z kojca na kilka polowań w czasie sezonu. Świat psów to świat gestów, spojrzeń i całej gamy różnych zachowań budujących relacje w psim stadzie ale też relacje psa z przewodnikiem. Do zbudowania takich relacji potrzebny jest czas, czas wspólnych spacerów, czas poświęcony na wspólną zabawę, czas polowań. Tylko wtedy kiedy poświęcimy ten czas naszemu wychowankowi możemy liczyć na jego wzajemność. Nakłady poniesione na zakup szczeniaka są niczym w porównaniu z kosztami, które poniesiemy potem przez kilkanaście lat wspólnego życia z naszym wybrańcem. Na nakłady te składa się niemały koszt karmy, opieki weterynaryjnej, wyjazdów w teren w celu szkoleniowym, koszty udziału w konkursach i wystawach jeżeli chcemy poważnie traktować swój wysiłek. Zastanówmy się teraz czy warto „zaoszczędzić” przy zakupie paręset złotych żeby zaryzykować zakup szczeniaka bez utrwalonych cech łowieckich i w złej formie fizycznej, z czym będziemy musieli się mocować przez kolejne lata, do tego wszystkiego nigdy nie osiągając celu o którym marzyliśmy patrząc na osiągnięcia innych? Policzmy jak to jest możliwe żeby szczeniak mógł kosztować kilkaset złotych mając na uwadze choćby tylko koszty przyzwoitej karmy i opieki weterynaryjnej. Wracamy więc do pytania – dlaczego rodowodowy?, ano właśnie dlatego.
Dlaczego rodowodowy?, spójrzmy na sprawę jeszcze inaczej
– 19 kwietnia 2012Kategorie: Kynologia, Kynologia - przemyślenia, Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia



Dodaj komentarz