Jak wspomniałem w poprzednim artykule następnego dnia, po warsztatach wyżłów planowane było polowanie które łączyć miało ze sobą kilka spraw. Po pierwsze nadchodzący dzień świętego Huberta był bardzo dobrym pretekstem do spotkania w kniei ale też polowanie zorganizowane było przez myśliwych z KŁ Sokół dla ich gości, myśliwych z sąsiedniego KŁ Knieja. Ponadto polowanie planowane głównie na dziki miało być pokazem pracy wspaniałych dzikarzy, karelskich psów na niedźwiedzia prowadzonych przez niezwykle doświadczonych przewodników z hodowli Roztoczańskie Echo. Jak się potem okazało były jeszcze inne elementy, które przyniosło samo życie a które dodatkowo podniosły wartość tego spotkania. Ważne elementy tego polowania znajdziesz czytelniku w załączonej galerii, do której zapraszam. Polowanie rozpoczęło się zbiórką części uczestników w domku myśliwskim. Tutaj zgłosili się koledzy z sąsiedniego koła oraz przyjechali podkładacze ze swoimi psami. Po krótkim przygotowaniu wszyscy wsiedli na podstawioną podwodę i ruszyli do lasu gdzie przy kapliczce świętego Huberta czekali pozostali uczestnicy polowania, gospodarze łowiska. Zbiórkę wspaniale rozpoczęła prawdziwym koncertem na sygnałówce łowieckiej jedyna Diana na tym polowaniu. Tak pięknie wykonanych sygnałów chyba w życiu nie dane mi było słyszeć myślę, że nie tylko ja byłem pod wrażeniem. Potem odbyło się pięknie przeprowadzone ślubowanie 2 młodych myśliwych, którzy wstąpili do koła. Ślubowanie przyjmował Janek łowczy koła, a wprowadzał adeptów do grona myśliwych prezes KŁ Sokół. Na koniec ślubowania mogliśmy usłyszeć ponownie piękny koncert w wykonaniu prawdziwej Diany. Potem ruszyliśmy do kniei. Brano duże mioty ze względu na liczebność uczestników ale też ze względu na danie możliwości szerokiej pracy doświadczonym dzikarzom. W czasie pędzenia było więc sporo czasu na obejrzenie piękna otaczającej nas jesiennej kniei, rozmowy z kolegami a nawet na krótki trening aportu lisa strzelonego w pędzeniu. Florę miałem ze sobą w czasie całego polowania. Zarówno na wozie jak i na stanowisku zachowywała się z właściwą sobie rozwagą będąc jak sądzę doskonałym ambasadorem również takiego wykorzystania wyżła. Pokaz aportu lisa na pewno zostanie w pamięci kolegów z Podkarpacia. Gruba zwierzyna była jak to zwykle bywa dopiero w ostatnim miocie, z którego musiałem zrezygnować ze względu na czekającą na mnie w domu odległym prawie o 300 km rodzinę. Wziąłem ze sobą do domu wspomnienie tego pięknego dnia i cieszę się, że mogę się tym wspomnieniem podzielić.
-
Witaj w Arras!
Arras to szablon WordPress zaprojektowany dla stron informacyjnych z wieloma zarządzalnymi funkcjami.
-
Ostatnie wpisy
- IGO i ISKRA ze Skolnitego już z własnymi rodowodami
- Koguty w Jaworznie na początek Nowego Roku
- Organizacja non-profit – czy to jedynie puste określenie w dzisiejszych czasach?
- IGO i ISKRA – Sylwester 2021w łowisku
- Poświąteczne koguty
- Wigilia Wigilii 2021 w łowisku
- Listopadowo-grudniowe migawki z łowiska
- Kierunek Rumunia i Turcja
- „Z wyżłami przez Europę” w grudniowej Braci
- Świąteczne koguty w Jaworzenie
-
Chmura tagów



Dodaj komentarz