„ Polowanie to trwa dopóty, dopóki pardwy jako tako na strzał dopuszczają i kończy się zwykle w końcu września. W jesienne, ciepłe i ciche dnie, gdy w południe słońce dobrze jeszcze przygrzewa, a po ciemnym błękicie snują się srebrzyste nici babiego lata i z niezmierzonych wysokości dolatuje tęskny głos odlatujących żórawi, pardwy, wygrzane na słońcu, nieraz blizko jeszcze dopuszczają i polowanie takie na tle cudnej, złotej jesieni na bezbrzeżnem, mszystem odludziu niezatarte w duszy pozostawia wspomnienia.”
Włodzimierz Korsak „Rok myśliwego” 1922 r.
Tak kończy się jeden z rozdziałów „Roku myśliwego” Włodzimierza Korsaka, dobrze zarazem wprowadzając w temat tradycyjnych, ale już zapomnianych polowań z wyżłem. Warto odnotować, że w podręczniku jakim był „Rok myśliwego”, aż 8 rozdziałów traktowało o różnych polowaniach z legawcem. Na jakie polowanie z legawcem zezwala polskie prawo obecnie? Polujemy na 4 gatunki kaczek, na kuropatwy i na bażanty. Na kuropatwy polujemy oczywiście bardziej nominalnie niż faktycznie, pozostały naprawdę nieliczne rejony gdzie stany tego kuraka zezwalają jeszcze na łowiecką eksploatację. Tylko tyle pozostało dla miłośników wyżła z wcześniejszego bogactwa możliwości. Czy pamiętamy jak było kiedyś? Warto chyba parę słów o tym napisać. Na terenach dawnej Rzeczpospolitej, obok polowań również dzisiaj dozwolonych, polowano z legawcem na bekasiki, bekasy-kszyki, dubelty, cietrzewie, głuszce, pardwy, słonki i przepiórki.
Bogactwo możliwości, od których współczesnemu myśliwemu może zakręcić się w głowie. Jeszcze z moich młodzieńczych lat pamiętam polowania na bekasy-kszyki, przepiórki czy jesienne słonki, ale już wtedy były to raczej rarytasy dla prawdziwych zapaleńców polowania z legawcem niż codzienne doświadczenia łowieckie. Zacznijmy od pierwszych trzech gatunków bekasa, ptaków żyjących na rozległych terenach podmokłych łąk i torfowisk, które niestety gospodarka człowieka w dużym stopniu przekształciła w pastwiska i tereny uprawne zabierając siedliska bekasowi. Zmiany przyrodnicze spowodowały regres w populacji tych ptaków będących obecnie pod ścisłą ochroną gatunkową, co niestety nie poprawiło ich sytuacji. Pewną nadzieję stwarzają energiczne działania na terenie Unii zmierzające do ochrony bagien i terenów podmokłych. Na bekasa-kszyka i dubelta polowano od drugiej połowy lipca do ich odlotu wraz z pierwszymi przymrozkami, ale głównie w sierpniu i we wrześniu. Mniejsze bekasy stwarzają dla strzelca dużą trudność przez szybki i bardzo niestabilny w pierwszym momencie od zerwania się lot. Dubelt natomiast jest ptakiem większym i szczególnie w sierpniu i wrześniu, kiedy staje się niezwykle tłusty, jest niezbyt trudnym przeciwnikiem dla nawet mało wytrawnego strzelca. Mięso jego w tradycyjnej kuchni myśliwskiej było prawdziwym przysmakiem. W dzisiejszych czasach poluje się na dubelty jeszcze na terenie Białorusi i Rosji, i co więcej, polowanie na tego ptaka jest ważnym elementem łowieckich tradycji na tamtych terenach. Konkursy wyżłów w pracy na dubelcie do dzisiaj są jednym z podstawowych sprawdzianów zarówno dla wyżłów ras angielskich jak i niemieckich w Rosji, na Ukrainie i na Białorusi. Osobiście miałem okazję wziąć udział w polowaniu na bekasy i dubelty przed 2 laty w czasie pobytu na Białorusi. Polowaliśmy na rozległych przestrzeniach łąk powstałych po zmeliorowaniu bagien Polesia. Bekasów było mnóstwo, szczególnie bekasików i bekasa-krzyka, spotykaliśmy też, miejscami dosyć liczne, dubelty. Ptaki te mają szczególny odwiatr powodujący, że nasze wyżły niemające wcześniej z nimi
kontaktu, potrzebują 2-3 dni aby zacząć traktować je jako zwierzynę łowną i robić do nich stójki. Na tamtym terenie poluje się też na cietrzewie spod wyżła, ale później, w drugiej połowie sierpnia i we wrześniu. Na cietrzewie spod wyżła poluje się późnym latem również na rozległych obszarach Rosji. Polowanie to opisywane wielokrotnie w polskiej literaturze łowieckiej jest trudne ze względu na warunki terenowe jak również ostrożność ptaków. Często poluje się w terenie zakrzaczonym, podmokłym tak, że sprzyjająca lepszemu wynikowi polowania jest obecność dwóch myśliwych pracujących z jednym wyżłem. Z pewnością jest to jedno z tych polowań, które śnią mi się po nocach i co ważne jeszcze dostępnych. Nigdzie nie poluje się obecnie na głuszce spod psa, i nawet na początku 2o stulecia, przy innych stanach tego ptaka strzelało się koguty raczej przypadkowo w czasie polowania na cietrzewia.
Polowanie na pardwy, zwane kuropatwą północy, jest w tradycyjnej literaturze łowieckiej uważane za jedno z ciekawszych i dających najwięcej wrażeń, polowań z legawcem. Dzisiaj takie polowania możliwe są jeszcze na terenie tundry północnej Rosji, w Skandynawii i w Szkocji. Polowanie, co do zasady, przypomina polowanie na kuropatwę. Poluje się w drugiej połowie sierpnia i na początku września, kiedy pardwa bytuje w stadkach rodzinnych. W Rosji polowanie odbywa się w krajobrazie północnej tundry, w pięknej scenerii, w której zrywające się stadka pardwy nawet na doświadczonym myśliwym robią wielkie wrażenie. Piękny, współczesny opis tego polowania można znaleźć na stronie http://www.hunter-club.ru/stories.php prowadzonej przez rosyjskiego hodowcę wyżłów, którego miałem okazję poznać na ubiegłorocznym IKP. Jak widać, również z jego opowieści, nie można oddzielić tego polowania od wspaniałej, dzikiej przyrody jesiennej tundry. Polowanie to ma jeszcze jedną cechę, o której na co dzień nawet nie myśli współczesny europejski myśliwy. Tereny polowań są tak odległe od cywilizacji, że poluje się wokół założonego biwaku, który musi zastąpić na czas polowania wszystkie wygody cywilizacji, co czyni taki wyjazd jeszcze bardziej atrakcyjnym.
Pozostały do omówienia jeszcze polowania na przepiórki i jesienne słonki. Polowania te są jedną z głównych atrakcji dla myśliwych polujących współcześnie z wyżłem na terenie Ukrainy, również w Rosji i na Białorusi. Zacznijmy od przepiórki. Na terenie całej Ukrainy przepiórka jest liczna a w okresie przelotów miejscami nawet bardzo liczna. Poluje się w terenie i w sposób podobny jak na kuropatwy. Ptak ten daje silny odwiatr i można nacieszyć się pięknymi stójkami swoich psów do wytropionych stadek czy pojedynczych ptaków. Przepiórkę można też coraz liczniej spotkać w Polsce, m.in. na terenie województwa podkarpackiego. Miałem wielokrotnie okazję, trenując z moimi wyżlicami w tamtych terenach, spotykać liczne przepiórki będące doskonałym partnerem dla treningu dużego pola. Chcę wierzyć, że jest jeszcze szansa na powrót tego polowania do naszego kalendarza. Konkursy wyżłów w pracy na przepiórce są tradycyjną częścią sprawdzianów polowych wyżłów na Wschodzie. Na potrzeby tego tekstu przejrzałem plany konkursów Rosyjskiego Klubu Wyżła Krótkowłosego na 2012 rok. Na 21 sprawdzianów, 10 dotyczyło pracy na kuropatwie, 5 na przepiórce, 3 na dubelcie oraz po jednym na kaczce (o dziwo, ten rodzaj polowania z wyżłem jest tam mało popularny) i po jednym konkursie wielo- i wszechstronnym. Jeżeli już jesteśmy przy konkursach, to na terenie Rosji, Ukrainy i Białorusi dominowały do niedawna próby i konkursy prowadzone tylko w dużym polu o charakterze field-trialsów oparte o specyficzny, różny od naszego
regulamin. W tych konkursach liczny a nawet dominujący jest udział wyżłów ras angielskich znakomicie sprawdzających się na rozległych przestrzeniach Wschodu. Dopiero w ostatnich latach zaczęły pojawiać się konkursy o charakterze wielostronnym wzorowane na niemieckim, czeskim i również polskim regulaminie. Ciekawe dla wielu może być to, że na stronie Rosyjskiego Klubu Wyżła Krótkowłosego obok rosyjskiego tłumaczenia regulaminów niemieckich DERBY i SOLMS możemy zobaczyć również tłumaczenie polskiego regulaminu prób i konkursów wyżłów. Konkursy na tamtym terenie mają również wspaniały wymiar święta kynologicznego. Proszę sobie wyobrazić postawione w szczerym polu, z dala od ludzkich osiedli namiotowe miasteczko kilkudziesięciu zwykle uczestników konkursów, którzy przyjeżdżają czasem setki a nawet tysiące kilometrów i przez kilka dni najpierw trenują a potem zmagają się z konkurentami, wieczorami prowadząc niekończące się rozmowy o psach i polowaniach.
Słonka, która dla nas była do niedawna atrakcją wiosennego polowania, jest przedmiotem polowań, głównie na Ukrainie w okresie jesiennych przelotów na południe. Polowania te, choć ostatnio spotykają się z krytyką w Europie są tradycyjnym celem jesiennych polowań z wyżłem u naszych wschodnich sąsiadów. Słonka ciągnie na południe z wielkiego obszaru północnej i centralnej Rosji i jej stany osiągają miejscami, szczególnie na południu Ukrainy dużą liczebność. Poluje się z wyżłem w zaroślach czy rzadko podszytych lasach. Problemem jest to, że często pies i jego zachowanie są niewidoczne dla myśliwego. Dla uwolnienia się od tego problemu stosuje się różne formy sygnalizatorów ruchu psa np. małe dzwoneczki. Ich zamilknięcie jest sygnałem stójki naszego wyżła w zaroślach. Polowanie z pewnością ciekawe i niełatwe. Pamiętam jak przed wielu już laty przyjeżdżali na Dolny Śląski francuscy myśliwi stowarzyszeni w klubie miłośników takiego właśnie wykorzystania wyżła o czym donosił, w owym czasie, Łowiec Polski. Można niestety powiedzieć, że również ten rodzaj polowania należy do znikających, pod naporem zmian w środowisku i w przepisach prawa, elementów kultury łowieckiej.
Jak widać z tego krótkiego przeglądu często w zasięgu naszej ręki istnieje jeszcze możliwość zapolowania z naszym wyżłem w sposób, który wydawałoby się, przeszedł już do historii.



Dodaj komentarz