„Kto to jest Lech Bloch” BŁ 11.2012 – ad vocem

Lech Bloch - Łowczy Krajowy

Lech Bloch – Łowczy Krajowy

Ostatnia opublikowała artykuł Huberta Myśliwskiego opatrzony tytułem jak w nagłówku mojego tekstu. Muszę powiedzieć, że przeczytałem go z przykrością, niezależnie od tego jaka jest moja opinia o obecnych władzach PZŁ. Od lat w debacie publicznej dominuje wątek osobisty na merytorycznym i z pewnością łowiectwo nie jest tutaj obszarem wyjątkowym. Przestańmy mówić o sobie nawzajem a zacznijmy mówić o problemach i najlepszych sposobach ich rozwiązania. Jakie treści ja chcę odczytywać z tekstu Huberta Myśliwskiego? Polski Związek Łowiecki jest wielką organizacją pozarządową realizującą zadania Państwa Polskiego wobec licznych populacji zwierząt w stanie wolnym, na terenie omalże całego kraju. Cała struktura organizacyjna Związku oraz obowiązujące prawo nastawione są na wykorzystanie dla realizacji tego wielkiego zadania społecznej aktywności rzeszy polskich myśliwych. Obecnie ich liczba przekracza 110 tysięcy co dobitnie świadczy o skali zadania. Co jest moim zdaniem wielkim i ciągle dalekim od rozwiązania problemem w w skali działania Związku? Tym podstawowym problemem, artykułowanym zresztą już przez różne środowiska,  jest aktywność struktur okręgowych i centralnych PZŁ oraz poziom merytoryczny zarządzających, na wszystkich szczeblach Zrzeszenia. Jak to rozumieć? Zacznijmy od góry. Bieżącą działalnością Związku zarządzają Łowczowie Okręgowi i Łowczy Krajowy powoływani na te stanowiska decyzjami Naczelnej i Okręgowych Rad Łowieckich a więc statutowych ciał wybieralnych PZŁ. Problem w tym, że decyzje personalne nie są obudowane żadną zasadą otwierającą drogę na te stanowiska osobom najbardziej kompetentnym. Przy powoływaniu zarządzających dużymi przedsiębiorstwami, a takim jest z pewnością PZŁ, wszędzie na świecie, w tym i w Polsce obowiązuje zasada konkursowego doboru kandydatów. Wracając do artykułu, nie jest dla mnie ważne czy Lech Bloch jest znany czy nieznany Polakom, nie jest on przecież celebrytą. Strategicznie ważne jest natomiast to czy jest on lepszym kandydatem od innych, czyli czy w ocenie merytorycznej komisji jest lepiej wykształcony, lepiej przygotowany i ma większe doświadczenie niż inni kandydaci. Tylko taki dobór daje gwarancję jakości kadry zarządzającej PZŁ i to niezależnie czy jest ona znana szerszemu ogółowi Polaków. Konia z rzędem temu kto udowodni, że ogół Polaków zna na przykład prezesa PKN Orlen czy podobnej wielkiej firmy. Pamiętajmy przy tym, że Łowczy Krajowy ma pensję niewiele mniejszą niż prezes PZPN a więc z pewnością lista kandydatów to tego fotela będzie bardzo długa. Problem kształtowania kadry zarządzającej w PZŁ nie kończy się oczywiście na strukturach centralnych czy okręgowych. Podstawową pracę dla związku wykonują koła łowieckie i ich zarządy, i choć są wybierane przez Walne Zgromadzenia, powinny podlegać obowiązkowym szkoleniom we wszystkich obszarach działania, w tym szczególnie w zakresie hodowli zwierzyny i gospodarki łowieckiej. Obecnie obowiązujący w  PZŁ system szkoleń kończy się praktycznie na kandydatach do Związku. Efekty takiego stanu rzeczy widać w bardzo wielu miejscach ale dla mnie spektakularna jest impotencja PZŁ w walce z nagonką prowadzoną na łowiectwo i myśliwych. Ta niezdolność do merytorycznej dyskusji ze zwykle prymitywnymi napaściami wynika, moim zdaniem, w dużym stopniu z braku dostatecznej liczby osób kompetentnych na kluczowych stanowiskach w PZŁ. Takie oto myśli błądziły mi po głowie po przeczytaniu ostatniej Braci. Jest jeszcze w listopadowym numerze Braci parę problemów do których chcę wrócić w najbliższych dniach.