Wyżły – doświadczenia roku 2010 – część druga

Memoriał im. Novotneho

Na Memoriał im. Milana Novotneho zgłosiłem zarówno JAGĘ II jak i jej córkę 2-letnią FLORĘ. Było trochę problemów technicznych na etapie przekazywania pieniędzy na konto organizatorów, co okazało się później kłopotliwe w skutkach ale ostatecznie zapakowałem suki do samochodu i skoro świt 18 września ruszyliśmy w kierunku Tesany pod Brnem, dystans w sumie około 290 km. Na miejsce zbiórki dotarliśmy prawie 1 godzinę przed czasem i mieliśmy możliwość krótkiego relaksu przed zawodami planowanym na 2 dni. Na miejscu okazało się, że JAGI nie ma w katalogu, oczywiście w związku z tymi perypetiami o których wyżej. Na szczęście po wyjaśnieniach została dopuszczona do zawodów. Memoriał im. Milana Novotneho prowadzony jest według regulaminu praktycznie identycznego z regulaminem Niemieckiego Konkursu Wyżłów Krótkowłosych im. Dr Kleemanna, będącego największym sprawdzianem polowym dla psów tej rasy. Wcześniej Czesi dopuszczali do udziału w tym konkursie inne rasy wyżłów, w tym roku po raz pierwszy były to zawody tylko dla wyżłów krótkowłosych. Scenariusz zawodów jest dosyć prosty, zaczynamy od oceny eksterieru, osobno suki i osobno psy, na koniec porównanie najlepszego psa i najlepszej suki. W konkursie uczestniczyły 22 wyżły dlatego ocena odbywała się na jednym ringu. Głównym sędzią był szef Bawarskiego Klubu Wyżła Krótkowłosego, bardzo ceniony sędzia, wybitny znawca rasy. Obie moje suki otrzymały ocenę doskonałą, JAGA dostała się do pierwszej piątki zawodów. Cały pokaz wygrała Heder Moon Eyes Urszuli Lichniak. Gratulacje, tym bardziej, że Heder kapitalnie pracowała też w dalszej, już polowej części memoriału. Dalsza część zawodów to praca w polu z jedynym technicznym elementem, w postaci prostego aportu pojedyńczego bażanta oraz praca w wodzie gdzie wymagane jest przeszukiwanie trzcin w poszukiwaniu nielotnej kaczki oraz aport kaczki z lustra wody. Zadania dla psów były jak widać nieskomplikowane. Ładny teren pozwalający na szeroką pracę psów w polu, niestety dużo zajęcy i niezbyt dużo ptactwa. Staw gdzie odbywały się konkurencje wodne trudny dla psów, z gęstym twardym i głębokim szuwarem. Zaczęła JAGA w polu, pracowała pięknie i szeroko, zrobiła klasyczną jak to ona stójkę na 100 m ode mnie, spokojnie dotrzymała aż podszedłem na kilka metrów, poczym ruszyła jak burza za uchodzcym zającem, do którego stała. Nie dała się odwołać i na tym skończyła się jej kariera w konkursie. Szkoda bo patrząc potem na pracę innych psów myślę, że byłaby w ścisłej czołówce. Niestety zemścił się brak treningu na zającu, którego pomimo wielokrotnych prób nie potrafiłem spotkać w naszych łowiskach. Twarda nauczka na przyszłość.
FLORA pracowała dobrze choć nieco gorzej niż zwykle ale winę za to ponoszę głównie ja ponieważ bojąc się podobnej wpadki jak z JAGĄ trzymałem ją bardzo krótko, co zmniejszyło jej ocenę za styl pracy i odebrało przez to dyplom I stopnia, choć punktów miała dosyć. Ostatecznie skończyła z dyplomem II stopnia. Ponieważ przyjechaliśmy po doświadczenie i naukę byłem z wyjazdu zadowolony.