Wyjazd do Bratysławy na Światową Wystawę Psów – październik 2009

Jesienią 2009 r. Flora była już Młodzieżowym Championem Polski a jej rodzeństwo, które było pokazywane na wystawach w Polsce, na Ukrainie i w Rosji również odnosiło znaczące sukcesy. Z dzisiejszej perspektywy, spośród 12 szczeniaków miotu F Jagi II, żyje 9 w tym 3 psy i 6 suk. Nie wszystkie oczywiście miały szczęście być pokazywane na wystawach ale w gronie rodzeństwa mamy obecnie 1 Interchampiona, również Championa Polski, Rosji i Ukrainy (FIORD), 2 Championaty Młodzieżowe i 2 Championaty Polski (FRYGA i FLORA) oraz w trakcie (2xCWC do tej pory) 2 kolejne Championaty Polski (FIGARO i FURIA). Miot był niezwykle udany i jednocześnie wyrównany. Przed rokiem jeszcze takiej wiedzy o jakości naszych psów nie mieliśmy ale wierzyliśmy, że możemy pokazać je w kynologicznym świecie bez wstydu.

Namówiłem Konrada oraz Aleksandra i postanowiliśmy wystawić nasze psy na Światowej Wystawie w Bratysławie. Po namyśle, zdecydowaliśmy się na Klasę Młodzieżową. Pojechaliśmy w 2 samochody, Aleksander z Konradem wieźli Fiorda i Frygę, ja jechałem z Florą. Towarzyszyły nam Katia, żona Aleksandra oraz moja córka Hania z Tomkiem. Wynajęliśmy 2 domki w ośrodku rekreacyjnym pod miastem i w przededniu naszego występu ruszyliśmy na południe. Wybraliśmy trasę przez Słowację i przejście graniczne w Zwardoniu, wybór był niezły, choć wtedy dojazd do przejścia oraz kilkanaście kilometrów za nim, po słowackiej stronie, mocno nam napsuło nerwy. Pamiętam jakie wrażenie zrobiło na mnie przekroczenie słowackiej granicy (nie byłem na Słowacji wiele lat), miałem wrażenie, że cofnąłem się w czasie i widzę Polskę z czasów E. Gierka, z jej szaro-burym kolorytem, dziurawymi drogami, GS-owskimi restauracjami itp.. Im dalej od gór a bliżej Bratysławy tym było oczywiście lepiej. Trochę błądziliśmy szukając zamówionej kwatery ale w końcu szczęśliwie dotarliśmy na miejsce. Ośrodek spełnił nasze oczekiwania, warunki były co prawda dosyć skromne ale całkowicie wystarczające, natomiast jego wielką zaletą był rozległy teren otaczający kwaterę, pozwalający na wybieganie psów, co w czasie takiej imprezy jest bardzo ważne a często trudne. Wszędzie zakwaterowani byli uczestnicy wystawy, często bardzo egzotyczni. Niektóre grupy przed domami przygotowywały swoje tradycyjne szaszłyki, wszędzie słychać było języki z terenu całej, szeroko rozumianej Europy i nie tylko. Nic dziwnego, w wystawie trwającej 3 dni, brało udział ponad 20 tysięcy psów.

Następnego dnia rano załadowaliśmy się do samochodów i ruszyli w kierunku terenów Międzynarodowych Targów na których odbywała się wystawa. Zostawiliśmy samochody na niezłym parkingu nad samym Dunajem i wraz z tłumem ludzi i psów przedostaliśmy się na tereny targowe. Szczęśliwie dla nas grupa VII, w tym wyżły niemieckie krótkowłose, oceniane były na ringu zlokalizowanym w wielkim namiocie a nie na terenie hal wystawowych. Nasze psy zdecydowanie lepiej czuły się na otwartej przestrzeni, niż w głośnej hali wystawowej, wśród przewalających się tłumów ludzi. W katalogu było zgłoszonych ponad 80 wyżłów krótkowłosych. Oceniał sędzia z Serbii, dr M. Urocević. Dzień był ładny, słoneczny i jak na tą porę roku bardzo ciepły. Rozpoczęły jak zwykle psy. Fiord prowadzony przez Aleksandra prezentował się na ringu bardzo dobrze, pomimo iż w ostatnich dniach prawie nie jadł, zapewne z powodu emocji związanych z wyjazdem. Otrzymał ocenę doskonałą i przegrał tylko z GERT-em ze Stipek. Szczęśliwy Aleksander przyjmował nasze gratulacje. Ten występ Fiorda był zapowiedzią jego możliwości i naprawdę wielkich sukcesów wystawowych w późniejszym okresie. Jak piszę wyżej został Interchampionem FCI, przed ukończeniem 3 roku życia i myślę, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Wśród psów zwyciężył i został Zwycięzcą Świata, piękny pies z Serbii Esko Avaline. Sukces odniósł też pies z czeskiej hodowli Jasenky Dor, będący własnością Waldemara Cichonia, który został v-ce Zwycięzcą Świata. Po tych emocjach przyszła pora na występ Frygi i Flory. Flora zachowywała się na ringu niezbyt dobrze ale otrzymała bez problemu ocenę doskonałą. Fryga wypadła lepiej i o mały włos nie zdobyła miejsca na podium, ostatecznie zajęła 4 pozycję. Choć pozostał pewien niedosyt wiążący się z naszą niezbyt precyzyjną prezentacją na ringu, to w sumie byliśmy z występu zadowoleni. W gronie tak pięknych i wyrównanych eksterierowo psów najmniejszy nawet błąd, czy niedokładność prowadzącego psa na ringu, zmniejsza jego szanse. Tą naukę przyjęliśmy z pokorą i z mocnym postanowieniem dalszej pracy. Wśród suk wygrała brązowa przedstawicielka Ukrainy, suczka jest córką RON-a vom Hellwegufer będącego własnością Aleksandra. Był dodatkowy powód do radości. RON zresztą został później ojcem szczeniaków Frygi z którą wracalimy z wystawy – zapowiedź miotu, który pojawi się 10 stycznia 2011, na stronie www.psymoje w nowościach. Wracaliśmy w dobrych humorach oglądając piękne zamki wzdłuż trasy powrotnej, co dokumentują prezentowane zdjęcia. Obiad jedliśmy przy autostradzie, w restauracji prowadzonej, co było dla nas wielkim zaskoczeniem, przez rodaków z Żywca, którzy choć mieszkają stałe w Polsce, na tym terenie od lat prowadzą interesy. Gratulujemy aktywności i życzymy sukcesów.

Uważam ten wyjazd za ważny i udany. Zobaczyliśmy najlepsze wyżły, mieliśmy szansę z nimi konkurować i pokazaliśmy, że w tej stawce możemy się czuć dobrze. Na tym poziomie o zwycięstwie decyduje obok jakości psów, również sposób ich prezentacji, nastrój dnia, preferencje sędziego i ostateczny sukces jest trudny do przewidzenia. Dla nas najważniejsza była zgodna, doskonała ocena naszych ulubieńców.