TORA – niemiecki terier myśliwski

W połowie lat osiemdziesiątych, w czasie kiedy w naszym domu w Katowicach królowała jamnica Dunia, postanowiłem kupić niemieckiego teriera myśliwskiego. Nie do końca pamiętam motywy ówczesnej decyzji, ale najpewniej u jej podłoża leżała moja duża w tym czasie aktywność łowiecka w polowaniu na grubego zwierza oraz nadzieja, że nowy pies „wzmocni nasze siły” w polowaniu na norach. O jagdterierach krążyły bardzo pochlebne opinie i postanowiłem takiego psa kupić. Byłem świadomy, że trudno będzie znanego z wściekłego temperamentu psa wychować w mieszkaniu Katowicach, dlatego po porozumieniu z Michałem Świerkotem, kolegą z koła pies miał zamieszkać u niego, na terenie dużego gospodarstwa rolnego jego rodziców. Gospodarstwo mieści się w samym sercu obwodu, na którym gospodarujemy, więc miejsce wydawało się bardzo dobre. Suczka Tora zamieszkała w nowym, specjalnie dla niej wybudowanym kojcu. Nie spełniła na pewno pokładanych w niej łowieckich nadziei, być może z powodu niełatwego do opanowania temperamentu. Wydaje mi się, że u psów tej rasy pasja łowiecka, żeby nie powiedzieć wściekłość łowiecka, przesłania tak niezbędne dla skutecznego polowania cechy, jak zdolność do współpracy z przewodnikiem czy inteligencja pozwalająca łatwo znaleźć się w różnych sytuacjach, co widzę u moich wyżłów czy labradorów. W gospodarstwie Tora była niezastąpiona w tępieniu szczurów. Jeżeli ten zwierz pojawił się w zabudowaniach gospodarczych, suka omal przestawała jeść i spać tak długo aż dopadła intruza. Urodziła 9 ślicznych szczeniaków, które wyglądały jak wielokrotna kopia tego samego pieska. W czasie jednego z wyjazdów łowieckich Michała do naszego drugiego obwodu, zaginęła na terenie rozległych lasów nadleśnictwa Rudy i nigdy nie została odnaleziona.