Flora córka Jagi, urodzona 28 maja 2008 r., tatuaż numer H-093, odbiór miotu przez komisję Oddziału Katowickiego Związku Kynologicznego 15 lipca 2008 r. Takie są dane suczki, która pozostała z nami po odejściu wszystkich pozostałych szczeniaków do nowych właścicieli. Nie było w planie zostawianie szczenięcia pomimo, że miot F był niezwykle udany i pięknie odchowany. W domu były wtedy 2 labradorki Mufa i Buba, wyżlica Jaga oraz mały yorkshireterier Nuta i pomimo, że przestrzeniu u nas nie brakuje wydawało się, że to wystarczy. Stało się inaczej. Kolejne szczeniaki odchodziły do nowych właścicieli, łamiąc nam oczywiście za każdym razem serce aż w końcu zostały 2 suczki, Fabia i Flora. Fabia zamówiona przez Tomka, który przeprowadzał się do nowego domu w sąsiedniej miejscowości czekała na odbiór a dalsze losy Flory nie były jeszcze przesądzone. Obie miały przygotowany kojec w domku gospodarczym, w którym spędzały noce i czas niepogody a pozostały czas spędzały na dworze i na długich ze mną spacerach. Wychodziłem z maluchami do sadu na długie spacery, obserwując z ciekawością ich zmagania z nowym dla nich światem. Każda z nich przeżywała te wyjścia w inny sposób. Fabia zwykle wolała zostawać w pobliżu domu i tylko z trudem dawała się zachęcić do przejścia magicznej granicy jaką stanowiła furtka. Gdy już się zdecydowała, szła bez większego oporu. Z Florą było inaczej. Lubiła nasze wyjścia, bardzo lubiła biegać i nigdy nie wykazywała oznak zmęczenia czy zniechęcenia spacerem. W terenie wyraźnie dominowała nad Fabią. W kojcu było inaczej. Fabia rozrabiała co niemiara i zawsze pierwsza rzucała się na jedzenie, często odganiając od miski Florę. Flora nie podejmowała tej przepychanki poza sytuacjami, w których Fabia stawała się zbyt agresywna. Wtedy Flora reagowała ostro i sprowadzała szybko siostrę na ziemię. Bardzo polubiłem spokojną, ale jednocześnie zdecydowaną i niedającą sobie w kaszę dmuchać suczkę. Zapadła decyzja – zostaje z nami. W dniu odbioru Fabii Flora przeniosła się do domu i tak już zostało. Początki nie były łatwe przede wszystkim przez, jak już wspominałem nieco zmierzłą labradorkę Mufę, która była psem nr 1 i niełatwo przyjmowała nowe zwierzę do stada. Jak zwykle po paru dniach Mufa przyjęła do wiadomości nową sytuację i Flora mogła odetchnąć i zacząć budować swoją pozycję w rodzinie. Wyrosła na silną i piękną sukę. Przez wystawy przeszła jak burza, zdobywając kolejne certyfikaty na championa najpierw młodzieży a potem już wśród psów dorosłych. Dla mnie jako dla hodowcy i właściciela najdłużej zostanie w pamięci opis Flory zapisany w karcie oceny przez doświadczonego, międzynarodowego sędziego Tadeusza Chwalnego. Pozwolę sobie go w tym miejscu w całości zacytować;
„Elegancka w każdym calu, pięknie zbudowana, zrównoważona psychicznie, niezwykle regularna, bliska ideału wzorca rasy”
Było to na międzynarodowej wystawie w Katowicach w marcu 2009 roku, została na tej wystawie oczywiście Zwycięzcą Młodzieży. Dostała również nominację na największą na świecie, legendarną wystawę psów angielski Crufts.
Flora w maju 2011 r. ukończy trzeci rok życia a dopiero teraz zdecydowałem się napisać o niej te parę słów. Dlaczego dopiero teraz? Myślę, że długo nie wiedziałem w jaki sposób o niej opowiedzieć. Dojrzewa inaczej niż Jaga, jej matka. Jeżeli można je porównywać to Jaga jest jak wulkan, kipi energią, czasem wręcz diabelskim temperamentem. Wybuchy nieposkromionej pasji łowieckiej trudne są do opanowania, potrafi wskoczyć na drzewo ze stojącej obok kopy siana w pogoni za uciekającym kotem, atakuje bez pardonu każdego drapieżnika jest prawdziwym, nieposkromionym łowcą. Florę można porównać do śnieżnej kuli toczącej się ze stromego wzniesienia. W miarę upływającego w pracy czasu nabiera coraz większej pasji, nigdy nie pokazuje oznak zmęczenia, jest niebywale twarda, odporna i konsekwentna w najtrudniejszych nawet warunkach. Jest większa i silniejsza od swojej matki ale jej uległa. Nie jest to uległość poddanego, jest to uległość mądrej córki. Jest wspaniale, stylowo pracującym wyżłem. Myślę, że po doświadczeniach minionego sezonu w czasie którego naprawdę dużo razem polowaliśmy i po treningu przed sezonem nadchodzącym, będzie w stanie wygrywać każde zawody. Pomimo tego co o niej napisałem jest jeszcze nie do końca zapisaną kartą i jestem naprawdę ciekawy co mi pokaże w przyszłym sezonie. Nie będę też ukrywał, że zamierzam za rok wychowywać jej szczenięta i wierzę, że będą wspaniałe.



Dodaj komentarz