Rozmawiajmy (o zającu i kuropatwie)

Niedawno pisząc o pamiętanych przeze mnie zebraniach mojego koła, w których uczestniczyłem jako kilkunastoletni chłopak wspominałem jak wiele z czasu przeznaczonego na debatę o sprawach wspólnych krewcy nemrodzi poświęcali waśniom i wywlekaniu na forum koła wzajemnych animozji. Ponad 30 lat później, prowadząc przez wiele lat zarząd koła nie mogłem się nadziwić jak wielkim problemem jest prosta rozmowa o poruszanych na walnych zgromadzeniach sprawach. Miałem w owym czasie ciągłe wrażenie, że tak naprawdę mało kogo poruszane sprawy interesują a jednocześnie w tak zwanych kuluarach często aż huczało. Ci sami koledzy, którzy na forum całego koła rzadko chcieli coś powiedzieć w okresie późniejszym wykazywali czasem niezwykłą wręcz aktywność. Zwykłym niestety problemem owej aktywności była jej znaczna odległość od realnej rzeczywistości nie mówiąc już o specyficznym rozumieniu pojęcia interes wspólny. Problem ten niestety nie jest jedynie problemem niewielkiej przecież grupy osób tworzących konkretne koło łowieckie. Jeżeli popatrzymy na sprawę szerzej to widać prawie gołym okiem, że problem jest powszechny a sprawa całkiem poważna. W ostatnich tygodniach podnoszona jest sprawa planowanego zawieszenia na czas nieokreślony przez Ministra Środowiska możliwości polowania na zające szaraki oraz kuropatwy (Projekt rozporządzenia oraz jego ( uzasadnienie). W uzasadnieniu Pan Minister pisze, że powodem zarządzenia ma być postępujący, dramatyczny spadek populacji obu tych gatunków oraz nieskuteczność działań PZŁ mających na celu ograniczenie populacji drapieżników, głównie lisa. Uzasadnienie proste i wydawałoby się, że logiczne, ale czy na pewno. Według mojej wiedzy największą a zapewne jedyną bazą danych w skali całego kraju jest baza danych o stanie populacji gatunków łownych w Polsce budowana w oparciu o coroczną sprawozdawczość kół łowieckich. Sumaryczne wyniki tej sprawozdawczości trafiają do GUS, ale ja skorzystałem z zapisów umieszczonych na oficjalnej stronie PZŁ. Cóż my tam widzimy? Wykazy stanów populacji najważniejszych zwierząt łownych w latach 2001 – 2010 na dzień 31.03. każdego roku prezentują tabele Ważniejsze zwierzęta łowne w roku łowieckim …./…..

Niezbyt dociekliwym czy niecierpliwym czytelnikom chcę powiedzieć, że stany zająca w latach 2001 – 2010 wzrosły o 22% a stany kuropatwy, o 27% co prosto jest z prezentowanych tabel wyliczyć. Na czym polega więc problem? Może propozycja Ministra Środowiska oparta jest na innych wyliczeniach a może wynika z danych dostarczonych Ministerstwu z terenów, na których była wielka powódź na wiosnę 2010 r.?, a więc danych z niewielkiej części kraju. Dodać też chyba trzeba, co zapewne koledzy myśliwi doskonale wiedzą, że plany polowań zależą od wcześniej określonych stanów danego gatunku zwierzyny i nikt nie poluje w sytuacji zagrożenia stanu populacji na danym terenie. Tak jest we wszystkich obwodach, na których działają przepisy Prawa Łowieckiego. Przeszukałem oficjalną stronę PZŁ szukając śladów jakiejś aktywności władz PZŁ w tej sprawie. Byłbym przysiągł, że jeszcze niedawno był tam zapis negatywnej opinii PZŁ podpisany przez Łowczego Krajowego, ale go nie znalazłem. Innych informacji wśród tak ważnych jak zachęta do kolejnych form ubezpieczenia nie znalazłem choć nie wątpię, że władze Związku w tej sprawie działają. Zajrzałem na forum znajdujące się na tej stronie – cisza, czyżby sprawa była zakończona a Ministerstwo odstąpiło od niemądrego moim zdaniem pomysłu? Trudno powiedzieć. Dlaczego nie rozmawiamy o tej i innych ważnych sprawach? Czy szeregowego myśliwego to nie interesuje? Czy władze Związku nie widzą potrzeby rozmowy na szerszym forum o takich sprawach? Naprawdę nie wiem, ale jedno jest dla mnie niewątpliwe chciałbym dożyć czasów, w których ludzie mądrzy i mający coś do powiedzenia nie będą wahali się mówić a ludzie nie mający własnych przemyśleń czy po prostu wiedzy będą potrafili i chcieli tych pierwszych wysłuchać.