Ja, człowiek korzeniami tkwiący w Polskich Kresach urodzony, wychowany i żyjący na Śląsku zawsze w czasie młodzieńczych a potem łowieckich wędrówek po Małopolsce chłonąłem klimat tamtej ziemi tak różny od moich codziennych doświadczeń. Dzisiaj coraz lepiej rozumiem różnice tych światów, wcześniej zaledwie je wyczuwałem. Dzisiejsza rzeczywistość każe nam kolejny raz szukać tożsamości, czegoś pozornie tak oczywistego, że nie warto nawet o tym mówić, ale jednak niezwykle trudnego do opisania i przez to bardzo ulotnego. Kilka miesięcy temu dostałem w prezencie od Janka, wielokrotnie na tej stronie przywoływanego właściciela Figaro – Pamiętnik Łowiecki Ordynacji Łańcuckiej z lat 1924 – 1943 a więc z czasów ostatniego Ordynata Alfreda III Potockiego, z miłą dedykacją na pierwszej stronie. Rok po roku karty tego dokumentu pokazują nam szczegóły gospodarki łowieckiej na obszarze Ordynacji, zarządzanej przez jednego z czołowych przedstawicieli establishmentu II Rzeczpospolitej a również ówczesnej Europy. Człowieka nienagannie wykształconego, niezwykle zamożnego, skoligaconego z najświetniejszymi rodami Europy. Co dzisiaj zwraca moją uwagę w tych zapisach obok wielkiej urzędniczej staranności? Dla mnie najcenniejsze jest dobitne pokazanie, w każdym corocznym podsumowaniu wyników finansowych, ogromnej dysproporcji pomiędzy poniesionymi nakładami a materialnym efektem w postaci ilości i wartości pozyskanej zwierzyny. Skromne przecież z dzisiejszej perspektywy rozkłady i materialna korzyść z nimi związana w najmniejszym nawet stopniu nie są proporcjonalne do poniesionych kosztów, idących w dziesiątki tysięcy ówczesnych złotych. Ciśnie się na usta pytanie co w tym cennego? Cenny jest sposób myślenia każący człowiekowi dźwigającemu odpowiedzialność za wspólną wartość być zdolnym do poniesienia kosztów tej odpowiedzialności. Czy nie takie myślenie legło u podstaw stworzonego zaraz po II Wojnie Światowej Prawa Łowieckiego z którego tak jesteśmy dumni? Pomyślmy o tym przeglądając karty tego ciekawego dokumentu będącego kawałkiem naszej wspólnej, łowieckiej tradycji.
Dziennik Łowiecki Ordynacji Łańcuckiej z lat 1924-1943 – o czym dzisiaj myślę czytając jego karty?
– 9 maj 2011Kategorie: Galeria, Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia


Dodaj komentarz