I K P 2011 – Surwold, Niemcy

Znak organizatora Klubu Wyżła Krótkowłosego VORAN Weser Ems

Znak organizatora Klubu Niemieckiego Wyżła Krótkowłosego Voran w Weser-Ems

Tegoroczny IKP przebiegał pod znakiem podwójnego jubileuszu – był kolejną 25 edycją tego najważniejszego na świecie, międzynarodowego sprawdzianu dla wyżłów niemieckich krótkowłosych a więc mijało okrągłe 50 lat od pierwszych zawodów odbywających się co 2 lata a do tego klub Voran w Weser-Ems organizator imprezy obchodził jubileusz 10 lecia istnienia. Na konkurs zgłoszono 190 wyżłów krótkowłosych z Niemiec, Austrii, Szwajcarii, Stanów Zjednoczonych, Czech, Słowacji, Słowenii, Holandii, Belgii, Finlandii, Rosji, Francji, Hiszpanii oraz po raz pierwszy w historii tych zawodów aż 4 psy z Polski. Ostatecznie w szranki stanęło 168 psów co jest 7 wynikiem w historii tych zawodów. Sędziować miało 130 sędziów również w międzynarodowym składzie ale z wyraźną dominacją sędziów z różnych klubów wyżła z Niemiec i Austrii. Parę tygodni temu zostałem poproszony do udziału w zawodach w reprezentacji klubu Voran Weser-Ems a więc ranga imprezy i okoliczności jej towarzyszące rzeczywiście miały przygniatający ciężar tym bardziej, że były to pierwsze zawody na terenie Niemiec w których startowałem. Przygotowywałem się do wyjazdu starannie, dużo polowałem na kaczki i trochę na bażanty ale miałem poczucie, że nie do końca jestem gotowy do tak wysokiej rangi zawodów ze względu na nieszczęsnego zająca z którego respektowaniem ciągle Flora ma problemy a okazji do spotkania z szarakiem nie było niestety zbyt wielu.  Z Ukrainy przyjechali Aleksander i Anatol „dowodzący” Ukraińskim Klubem Wyżła Krótkowłosego zaproszeni na zebranie Światowego Klubu Wyżła Krótkowłosego odbywające się jak zwykle w czasie IKP i razem z Konradem w dwa samochody ruszyliśmy w liczącą prawie 1100 km drogę. Podróż mijała szybko na niekończących się rozmowach o psach i sprawach z nimi związanych a przy tym dobre drogi pozwoliły na przyjazd na 20.00 do hotelu w małej miejscowości odległej od miejsca konkursów o około 20 km. Pod koniec drogi mogliśmy obserwować za szybami samochodów prawdziwie holenderskie krajobrazy i nawet hotel stał nad kanałem ciągnącym się wzdłuż całego miasteczka, nic dziwnego byliśmy przecież prawie na granicy. Podziwialiśmy rozległe łąki poprzecinane rowami i kanałami z pasącymi się na nich mlecznymi krowami, wspaniale utrzymane pola na których dominowała kukurydza i zastanawialiśmy się czy w tym tak mocno uporządkowanym środowisku jest miejsce dla dzikiej zwierzyny. Z okien samochodów widzieliśmy sporo saren a na kanale w pobliżu hotelu liczne kaczki krzyżówki zupełnie wolne od lęku przed ludźmi ale na całej trasie nie widzieliśmy żadnego bażanta choć środowisko dla tego gatunku wydawało się wprost wymarzone. Rano po dobrym hotelowym śniadaniu ruszyliśmy do pobliskiego Surwold na miejsce zbiórki. Na rozległy przygotowany doraźnie parking przyjechaliśmy jako jedni z pierwszych tak, że było sporo czasu na rozprostowanie kości, wybieganie Flory i zorientowanie się jak wygląda teren przyszłej rywalizacji. Trzeba dodać, że Flora w kilka minut po wyjściu z samochodu znalazła i wystawiła dzikiego królika w niewielkiej kępie krzaków koło samochodu co niestety zapowiadało to czego się bałem a mianowicie obecność w łowisku szaraków.  W planie na ten dzień była ocena eksterieru a więc zaledwie przystawka dla mającego się odbyć nazajutrz konkursu w polu. Centrum imprezy znajdowało się na obrzeżach miejscowości w budynku, w którym mieścił się mały posterunek policji (otwarty 3 razy w tygodniu w ściśle oznaczonym czasie!). Zaplecze części biurowej stanowiła duża sala do której dostawiono dwukrotnie od niej większy namiot, w którym ustawiono kilka rzędów prostych stołów oraz przygotowano dwa bary i małą estradę na której później w przerwach części oficjalnej występował niewielki zespół. Na rozległym terenie za budynkami przygotowano 4 ringi, po dwa dla psów i suk a przed nimi postawiono 3 wozy serwujące kanapki, ciepłe posiłki oraz napoje w tym alkohol w różnej postaci. W holu na kilku stołach rejestrowano uczestników, losowano grupy na jutrzejszą pracę w polu oraz wydawano katalogi wystawy i inne materiały. Mnie i Florę losowanie przydzieliło do grupy 26 co jak się później okazało było strzałem w dziesiątkę z praktycznego i konkursowego punktu widzenia. Całą imprezę rozpoczęły przemówienia szefa Niemieckiego Klubu Wyżła Krótkowłosego prof. Herberta Lemmera oraz prezesa Klubu Voran Hermana-Josefa Schomakersa organizatora imprezy. Potem nastąpiła prezentacja krajów biorących udział w konkursie.

Pierwszy dzień - grupa polsko-ukraińska na prezentacji uczestników IKP

Pierwszy dzień - grupa polsko-ukraińska na prezentacji uczestników IKP

Po okresie małego zamieszania w czasie którego uzbrojono ringi w sprzęt nagłaśniający a uczestnicy przygotowali swoje psy do występów rozpoczęła się ocena eksterieru. Na każdym ringu oceniano dwie grupy psów rozpoczynając od prezentacji całej grupy a potem oglądano krótko każdego psa omawiając głośno dla publiczności jego wady i zalety. Flora która nie lubi takich występów chodziła po ringu spięta manifestując głównie chęć opuszczenia tego miejsca co oczywiście nie pozostało bez wpływu na jej ocenę. Otrzymała bardzo dobry po raz pierwszy w życiu ale trzeba powiedzieć, że podobnie oceniono większość występujących psów. Potem przeszliśmy na ring na którym toczyła się batalia o zwycięstwo wśród psów. Dobrze wypadł w ocenie Archie Keiviento Iwony Porębskiej uzyskując ocenę doskonałą i miejsce w pierwszej dwudziestce. Kolejno eliminowano psy ze stawki tak, że ostatecznie na ringu pozostało 5 najlepszych w ocenie sędziów psów wśród których na 2 miejscu znalazł się Gert ze Stipek prowadzony

V2 IKP 2011 Gert ze Stipek z Ludkiem Mullerem w czasie finału

V2 IKP 2011 Gert ze Stipek z Ludkiem Mullerem w czasie finału

przez Ludka Mullera odwieczny, wystawowy rywal Fiorda. Pokazuję oryginalne Wyniki IKP 2011 zamieszczone na stronie Niemieckiego Klubu Wyżła zawierające również wyniki konkursu w polu i przyznane certyfikaty CACIT.  Po pokazie, do późnego wieczora toczyły się rozmowy o psach i ludziach z kolegami z Czech, Ukrainy i Rosji. Wieczorem odbyło się spotkanie z sędziami i uczestnikami 42 grup utworzonych do pracy w polu na którym była okazja do wstępnego poznania się oraz ustalenia miejsca i czasu spotkania. Zbiórkę wyznaczono na 7.00 rano co wtedy wydało się nam nieco dziwne ponieważ w tamtej strefie czasowej jest o tej porze całkiem ciemno ale czas pokazał, że organizatorzy wiedzą co robią.  Czekaliśmy jeszcze na Aleksandra biorącego udział w obradach  Światowego Klubu Wyżła i po jego powrocie wróciliśmy do hotelu pamiętając o czekających nas trudach dnia następnego. Noc trwała krótko i nad ranem ruszyliśmy ponownie w kierunku Surwold. Dzień zapowiadał się przepięknie niebo usiane gwiazdami, bezwietrzna pogoda a na samochodzie ślady porannego mrozu. Na miejscu spotkania szybko znaleźliśmy naszą grupę i ruszyliśmy w teren. Na horyzoncie widać było zaledwie ślad brzasku a my zatrzymaliśmy się przy pokrytej szronem łące i na rozkaz sędziego kolejno ruszaliśmy na krótko z psami. Do dzisiaj nie do końca rozumiem zamiar prowadzących ale najpewniej chodziło o rozruszanie psów przed czekającą nas prawdziwą pracą. Po przejechaniu kolejnego kilometra stanęliśmy na wąskiej ale brukowanej drodze wśród pól. Trzeba powiedzieć, że szczęście o którym pisałem na początku przy losowaniu grup polegało na tym, że trafił się naszej grupie teren bezpośrednio przylegający do centrum konkursu tak, że pole na którym pracowaliśmy było dosłownie po drugiej stronie drogi. Większość grup nie miała takiego szczęścia a niektóre musiały jechać prawie pod Bremę czyli co najmniej 100 km. W naszej grupie były 4 psy, poza Florą psy niemieckie. Sędziowało grupę przez cały dzień 3 sędziów niemieckich oceniających wszystkie konkurencje i podejmujących samodzielnie wszystkie decyzje. Wracając do pracy w polu, stanęliśmy nad szerokim na około 100 metrów i długim na co najmniej 500 metrów nieużytkiem porośniętym pokrzywami i innymi chwastami. Perspektywę zamykały zarośla za którymi rozpoczynał się przepiękny świt.

W tym miejscu zaczynamy pracę w polu - świt nad rozległym nieużytkiem

W tym miejscu zaczynamy pracę w polu - świt nad rozległym nieużytkiem

Pole pokrywał świeży przymrozek a nad nami ciągnęły głośno krzycząc klucze dzikich gęsi. Nie zapomnę tego widoku długo. Ruszamy jako drudzy. Przed nami słychać liczne koguty bażanta, widać jak przelatują szukając sobie lepszego miejsca. Jest ich mnóstwo! Po chwili Flora ściąga i staje w pięknej stójce. Zrywa się kogut, pada strzał suka rusza do przodu ale wezwana gwizdkiem karnie wraca. Niestety tracimy mały punkt ale reszta bardzo dobrze. W tym miejscu oceniono pracę przed i po strzale 4 psów w ciągu niecałej godziny!, to się nazywa organizacja! Po krótkim omówieniu pracy psów przez sędziego głównego co jest regułą po każdej konkurencji w czasie tego konkursu ruszamy do dalszej pracy.

Świt nad stawem wśród pól - początek pracy w polu

Świt nad stawem wśród pól - początek pracy w polu

Dwukrotnie wychodzimy na rozległe pola rzepaku gdzie oceniany jest sposób szukania, konkurencja wysoko punktowana i ważna dla ostatecznego wyniku. Na pierwszym polu Flora pięknie znajduje i wystawia koguta bażanta a na drugim już w pełnym słońcu sygnalizuje obecność zająca. Nie pozwalam jej rozwinąć skrzydeł bojąc się jej niesubordynacji co niestety obniża nam ocenę i skazuje na dyplom II stopnia ale i tak oddycham z ulgą. Na tym samym polu, następnego dnia w czasie pracy najlepszych psów walczących o zwycięstwo w konkursie ruszone zostały 2 zające i oba psy wyłamały się przewodnikom przegrywając swoja szansę! W południe organizatorzy proszą na krótkie śniadanie po którym ruszamy dalej. Kolejna konkurencja – aport dzikiej kaczki z pola gorczycy. Flora pięknie, górnym wiatrem odnajduje zgubę i oddaje ją w klasycznym siadzie. Wczesnym popołudniem ruszamy do pracy na wodzie. Tym razem mamy do przejechania ponad 20 km. Na miejscu oczom naszym pokazuje się rozległy nieużytek pokryty częściowo tylko podmokłym trzcinowiskiem w którego środkowej

Tutaj sprawdzano pracę psów w wodzie

Tutaj sprawdzano pracę psów w wodzie

części znajduje się lustro wody z kępami trzciny i brzegami porośniętymi szuwarem. Miejsce trudne dla psów ale idealnie pasujące do wymagań konkursu. Zaczynamy konkurs. Pierwsza suka pięknie wypracowuje kaczkę, pada strzał i pies aportuje bezbłędnie ptaka. Teraz ruszamy my. Kaczka jak na złość rusza na drugą stronę stawu nawet na chwilę się nie zatrzymując a potem rusza z wiatrem w jego narożnik po prawej stronie. Flora idzie do wody pięknie górnym wiatrem sprawdza trzcinowisko co dokumentują zdjęcia zrobione przez Aleksandra ale kaczki nie znajduje. Ruszamy wzdłuż stawu – stójka do siedzącej w trzcinowisku kaczki a potem pogoń za nią na drugi, odległy o co najmniej 50 metrów brzeg. Energiczna praca w szuwarze a potem w krzakach porastających brzeg i po chwili Flora wyciska na lustro wody 2 kaczki! Strzał i piękny aport. Tak kończymy te zawody. Cieszę się z dyplomu choć przecież mogło być lepiej. Flora jest trzecim polskim psem który zdobył dyplom IKP w czasie 50 lat trwania tego konkursu!, to w końcu jest prawdziwa miara sukcesu. Wracamy do hotelu, następnego dnia finały w polu i po odebraniu dyplomów długi powrót do domu. Fotograficzny reportaż z całości konkursu w załączonej galerii a w następnym artykule moje wrażenia z całej imprezy. Na koniec kilka słów o pozostałych polskich psach.  Archie Keiviento Iwony Porębskiej wypadł doskonale uzyskując jako pierwszy polski pies dyplom I stopnia na IKP, Eros kolegi Nowickiego niestety nie zaliczył konkursu a Quintus Marka Pudełki poważnie zachorował przez samym IKP i nie wystartował. W sumie w 50 letniej historii IKP dyplomy spośród polskich psów zdobyły; I stopnia  Archie Keiviento oraz  II stopnia Heder Moon Eyes Urszuli Lichniak i moja Flora Czarny Dwór ze Skolnitego.

PS. Dzisiaj (30.12.2011 r.), dzięki uprzejmości Iwony Porębskiej dotarła do mnie informacja, że pierwszym polskim wyżłem na IKP, który zdobył dyplom (II stopnia) był NESTOR z Tarnowskiej Krainy prowadzony przez Pana Marka Roszkiewicza. Z pewnością występ tego psa miał miejsce przed 2005 r. ale gdzie i dokładnie kiedy nie znalazłem informacji. Osoby posiadające taką informację jak również inne o występach polskich wyżłów krótkowłosych proszę o przekazanie ich na mój adres mailowy a na pewno taka informacja trafi na stronę.