Ostatnie tygodnie przyniosły wiele ciekawych i ważnych wydarzeń sportowych. Dwa z nich pozwolę sobie przywołać bo są znakomitą ilustracją tezy o której chcę napisać. Pierwsze z nich to występ polskiej drużyny, z wiadomym skutkiem, na EURO 2012, i drugie, to występy polskich siatkarzy w Lidze Światowej w ostatnich dniach. Oba zespoły z pewnością chciały pokazać się z jak najlepszej strony, w obu grali i grają dobrzy zawodnicy skąd więc ten dramatycznie różny wynik sportowy? Ano właśnie – Sarmaci gdzie jesteście!! Na czele pierwszego zespołu stał człowiek, którego marzeniem było nie skompromitować siebie i drużyny, na czele siatkarzy stoi natomiast człowiek, który jedzie na każde zawody aby je wygrać nie bacząc na silę przeciwnika i okoliczności. Sarmatyzm w polskiej historii pokazywany jest często, a w szkole mojej młodości tak pokazywany był zawsze, jako śmieszny okres bufonady, pieniactwa, pijaństwa, nieodpowiedzialności oraz postaw każących ruszyć szarżą z lancami na czołgi. Dlaczego taki przekaz był i nadal istnieje można tylko zgadywać ale z pewnością u jego podstaw nie leży ani chęć wykreowania z naszych szeregów ludzi zdolnych, ani budowanie dobrego nastroju społecznego czy poczucia naszej wartości. Spróbujmy popatrzeć na ten czas w polskiej kulturze i życiu społecznym jako na okres dumy z własnych osiągnięć i możliwości, okres wiary we własny potencjał, wiary w nas samych. Sarmaci zbudowali I Rzeczpospolitą jako najsilniejsze i największe państwo ówczesnej Europy, Sarmaci potrafili
zwyciężać każdego przeciwnika przy pozornie jego miażdżącej przewadze, że przywołam przykłady bitew pod Kłuszynem czy Kircholmem. Sarmaci zbudowali Zamość, powołali do życia Akademię Krakowską i próbowali stworzyć kraj gdzie obowiązywały zasady społeczne łudząco podobne do dzisiaj obowiązujących w Unii Europejskiej. Trochę, jak to zwykle, się rozpędziłem ale już wracam na ziemię a więc do kynologii. Tak się przed laty zupełnie przypadkiem złożyło, że zostałem właścicielem suczki rasy wyżeł niemiecki krótkowłosy – Jagi. Jaga pochodziła z hodowli Czarny Dwór ale praktycznie niosła w sobie prawie 90% krwi niemieckiej hodowli Hege-Haus i trochę krwi czeskiej hodowli ze Stipek. Suczka zrobiła championat wystawowy ale przede wszystkim okazała się niezwykłym psem użytkowym. Obok wybitnych cech użytkowych miała też, nie bójmy się tego powiedzieć naprawę trudny, niezależny i mocny charakter wymagający niemałego doświadczenia i konsekwencji w szkoleniu. Ja w owym czasie nie miałem zbyt dużo czasu ze względu na obciążenia zawodowe i wielką rolę w szkoleniu Jagi w pierwszym okresie jej edukacji odegrał Konrad, o czym już zresztą pisałem na tej stronie. Jagę pokrył GORAN di Dual Status, pies niosący 100% krwi Hege-Haus. Z tego skojarzenia urodziło się 11 szczeniąt o których sukcesach wystawowych i polowych wielokrotnie pisałem. Osobiście miałem i mam nadal bliski kontakt z 6 spośród nich tak, że miałem szansę poznać ich silne i słabe strony. Sam, jak wiadomo, poluję z Florą, której miałem szanse poświęcić znacznie więcej czasu w pierwszym okresie jej życia niż jej matce Jadze. W ciągu tych lat wielokrotnie spotykałem się, i to w różnych środowiskach, z niepochlebnymi uwagami na temat linii Hege-Haus, oczywiście też wielokrotnie z opiniami przeciwnymi. Zawsze zdumiewała mnie, przekazywana szeroko przez różne osoby, negatywna opinia o ich trudnym charakterze, problemach w szkoleniu, agresywności itp. To co dla mnie, na co dzień, rzucało się przede wszystkim w oczy u wszystkich znanych mi psów tej linii to twardość charakteru, twardość w pracy, niesłychana pasja łowiecka, chęć do pracy w wodzie, odporność fizyczna i psychiczna. Z pewnością wszystkie one mają niezależny charakter partnera w pracy a nie parobka ale ta ich cecha, choć nie ułatwia szkolenia, jest jednocześnie ich niezwykłym kapitałem, dla potrafiącego na tym budować. Psy tej linii nie są dla słabych przewodników, będą też wymagały dużo pracy z nimi od osób nie polujących intensywnie ale z pewnością z dobrze ułożonym i prowadzonym psem tej linii da się zwyciężyć pod każdym Kłuszynem czy Kircholmem, czego przyszłym właścicielom oczywiście serdecznie życzę.



Dodaj komentarz