Temat zgłoszony w tytule opisywany był wielokrotnie w Polsce, często w najdrobniejszych szczegółach, i mój krótki tekst w najmniejszym nawet stopniu nie chce być kolejnym wejściem na dobrze znany teren. Chcę tylko podzielić się swoimi refleksjami dotyczącymi praktycznych aspektów działania różnych systemów łowieckich. Jak pisałem, parę dni temu wróciłem z Konkursu im. Dr. Kleemanna w Niemczech. Przy okazji spotkania kynologicznego była okazja porozmawiać o niemieckim łowiectwie z ludźmi, którzy żyją i polują w tamtym świecie na co dzień. Co zwróciło moją uwagę? Przypomnę, że niemiecki model łowiectwa ukształtowany został w swojej podstawowej części Pruską Ustawą Łowiecką już w 1907 r., o czym miałem zresztą okazję pisać już na tej stronie. Najogólniej, na czym zasady tego systemu polegają. Po pierwsze, prawo do polowania związane jest z własnością ziemi w taki sposób, że właściciel 75 i więcej ha tworzy na nich odwód łowiecki i ma prawo, a nawet obowiązek (musi był członkiem związku łowieckiego) polować. Obszary o mniejszej powierzchni łączone są w obwody o minimalnej powierzchni 150 ha i prawo polowania na nich podlega „grze rynkowej”, czyli po prostu jest dzierżawione przez myśliwych. Minimalny okres dzierżawy terenów polnych to 9 lat, a leśnych 12 lat. Jeden myśliwy nie może być dzierżawcą łowiska o powierzchni większej niż 1000 ha. Plany odstrzału, określenie warunków polowania i nadzór nad przestrzeganiem zasad są po stronie administracji leśnej i państwowej. Jeszcze raz chcę podkreślić, że podaję jedynie ogólne zasady systemu potrzebne mi do rozważań. Z grubsza rzecz biorąc, podobne w praktycznych skutkach regulacje występują w całej Zachodniej Europie. Słuchając opowieści o polowaniu w niemieckich obwodach uświadomiłem sobie jasno, że w tamtym systemie myśliwy sprowadzony jest praktycznie do roli strzelca wykonującego polowanie i nawet zasady gospodarowania zwierzyną, na tych niewielkich przecież powierzchniach które ma do dyspozycji, powstają gdzie indziej. Dużej dyscyplinie społecznej i ścisłemu nadzorowi należy zawdzięczać, że w takim systemie wzajemne „wybijanie” sobie zwierzyny na granicach i inne efekty prostych ludzkich słabości są pod dostateczną kontrolą. Jedno, co w takim układzie z pewnością nie może dobrze działać to proekologiczne zadania, które łowiectwo i myśliwi powinni realizować. W tym wymiarze przewaga naszego modelu łowiectwa, dla mnie, nie budzi wątpliwości. Nawoływania niektórych, zresztą ostatnio dosyć głośne, abyśmy wreszcie przyjęli „sprawdzony i dobry model zachodni” jest niczym innym, tylko próbą przejęcia kolejnego obszaru ludzkiej aktywności we władania stada urzędników różnych szczebli, co zawsze kończy się źle. W czym jest problem u nas, co daje coraz większe pole dla działania takich „reformatorów”? Niestety, tym problemem jesteśmy my sami. W systemie w którym przekazuje się duże powierzchnie łowisk samorządnym kołom łowieckim niezwykle ważna jest integrująca i merytoryczna aktywność struktur działających w ramach systemu ponad kołami. Potrzebna jest ich merytoryczna kompetencja, aktywność i wyobraźnia bo, na szczęście, środki finansowe którymi te struktury dysponują są niemałe. Z realizacją tych warunków jest narastający problem, który niestety może dać pole do skutecznej destrukcji polskiego łowiectwa i doprowadzić do ustanowienia u nas „sprawdzonego i dobrego modelu zachodniego”, że przywołam opinie niektórych ideologów tej zmiany. „Pospolitego ruszenia” tzw. dołów, jako motoru potrzebnych zmian, raczej nie należy oczekiwać i pozostaje tylko wierzyć, że jeżeli było dość determinacji i mądrości aby nasz model łowiectwa stworzyć, to znajdzie się też dość mądrości aby go usprawnić.
Systemy łowieckie Zachodu, czym różnią się od naszego?
– 20 wrzesień 2012Kategorie: Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia, Polecane



Dodaj komentarz