Pierwsze dni jesieni zastały mnie i Florę na kresach dawnej Rzeczpospolitej. Pomysł krótkiego wypadu na Podole powstał niespodziewanie ale był z pewnością spełnieniem moich marzeń o zobaczeniu świata w którym żyły przez stulecia pokolenia Polaków, moich bliskich również. Osią wyjazdu był plan udziału w polowaniu na przepiórki i bekasy. Wziąłem Florę, zapakowałem samochód i ruszyłem na Wschód. Granicę minąłem nadspodziewanie gładko i bez innych niespodzianek dotarłem do celu podróży. Plan był prosty – polowanie, polowanie, polowanie a potem wypad do paru miejsc znaczących w historii Polski, Ukrainy i na pewno też Europy, choć dzisiaj mało kto o
tym w Europie zapewne pamięta. Plan został zrealizowany precyzyjnie a obrazy z tego ciekawego spotkania ze wspaniałymi ludźmi, piękną przyrodą Podola i pamiątkami dumnej przeszłości w załączonej galerii.



Dodaj komentarz