„Szwedzkie ” polowania w Kole Łowieckim „OSTOJA” – listopad 2012

Listopad to szczyt sezonu polowań na grubego zwierza. Moje koło od zawsze grubą zwierzyną stało i choć bywały, po pożarze w Rudach, gorsze okresy to obecnie jest się naprawdę czym chwalić. Wybrałem się na ostatnie dwa polowania zbiorowe prowadzone, jak to  zwykle u nas, metodą „szwedzką” czyli po prostu z ambon. O zaletach takiego polowania pisano wielokrotnie, ja chcę jedynie pokazać jak to działa w moim kole. Pierwsze polowanie odbyło się w niewielkim kompleksie około 900 ha lasu do którego przed może 20 laty wprowadziliśmy daniela. Drugie polowanie odbyło się w 6700 hektarów lasu liczącym łowisku, będącym fragmentem dużego kompleksu lasów rudzkich. Oba szwedzkie pędzenia trwały tylko 2 godziny, na drugim polowaniu były po szwedzkich jeszcze dwa klasyczne pędzenia. Efekt – łącznie padło 60 sztuk grubej zwierzyny i 1 lis. W pierwszym, liczącym 40 sztuk, pokocie dominował daniel, w tym 2 piękne stare byki a w drugim jeleń, choć padły też 3 daniele oraz 3 grube dziki. Oba polowania zakończył ciepły posiłek w kniei oraz oczywiście rozmowy o tym co było i będzie w przyszłości. Dla mnie i dla Maćka na pewno w pamięci pozostanie drugie z tych polowań. Strzeliłem w czasie pędzenia starego, grubego odyńca z połamanymi w czasie długiego żywota szablami, co można zobaczyć na zdjęciach. Nie dość na tym, miałem niewypał do drugiego podobnego pojedynka który ostatecznie znalazł się na pokocie strzelony przez kolegę z sąsiedniej ambony. Maciek też strzelał do dzików ale dopiero wspaniała praca 13-letniej Diany, posokowca bawarskiego doprowadziła go do strzelanej sztuki. Dzik do którego doprowadził Maćka pies żył jeszcze a dochodzenie go w zapadającym zmierzchu, bez wystrzelanej wcześniej amunicji na pewno zostanie w jego i mojej pamięci. Zapraszam do oglądania poniższej galerii, którą w ciągu najbliższych dni uzupełnię o zdjęcia z pierwszego pokotu.