Ciągłość warunkiem rozwoju kultury łowieckiej (i nie tylko)

KONWENCJA UNESCO W SPRAWIE OCHRONY NIEMATERIALNEGO DZIEDZICTWA KULTUROWEGO

Artykuł 2 pkt. 1

1. „Niematerialne dziedzictwo kulturowe” oznacza praktyki, wyobrażenia, przekazy, wiedzę i umiejętności – jak również związane z nimi instrumenty, przedmioty, artefakty i przestrzeń kulturową – które wspólnoty, grupy i, w niektórych przypadkach, jednostki uznają za część własnego dziedzictwa kulturowego. To niematerialne dziedzictwo kulturowe, przekazywane z pokolenia na pokolenie, jest stale odtwarzane przez wspólnoty i grupy w relacji z ich otoczeniem, oddziaływaniem przyrody i ich historią oraz zapewnia im poczucie tożsamości i ciągłości, przyczyniając się w ten sposób do wzrostu poszanowania dla różnorodności kulturowej oraz ludzkiej kreatywności. Dla celów niniejszej Konwencji, uwaga będzie skierowana wyłącznie na takie niematerialne dziedzictwo kulturowe, które jest zgodne z istniejącymi instrumentami międzynarodowymi w dziedzinie praw człowieka, jak również odpowiada wymogom wzajemnego poszanowania między wspólnotami, grupami i jednostkami, oraz zasadom zrównoważonego rozwoju.

 Warto może na chwilę wrócić do tego o czym pisałem przed wieloma miesiącami a mianowicie do tekstu Konwencji UNESCO dotyczącej zachowania, dla przyszłych pokoleń, elementów niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Dla przypomnienia tekst Konwencji, niestety bez udziału Polski, podpisano w Paryżu 17 października 2003 r a u nas Konwencja ta weszła w życie dopiero 16 sierpnia 2011 r. To, omalże 8 letnie opóźnienie jest niestety wyrazem postawy naszych władz, co pokazuje wyraźnie dalszy ciąg zdarzeń. Co się dzieje z wdrożeniem przepisów już przecież Polskę obowiązujących?, ano niewiele a w sferze działań praktycznych nic. Niech wyrazem tego „nic” będzie apel do Ministra Kultury zamieszczony na stronie http://tyndyryndy.blogspot.com/2012/03/apel-ws-realizacji-konwencji-unesco-o.html. Prezentując w czerwcu 2011 r.,  w czasie VI Intelektualiów Łowieckich w Pałacu Zamoyskich w Kozłówce informację o wyżej wspomnianej Konwencji naiwnie, jak się okazało sądziłem, że pojawiła się szansa na pokazanie dorobku łowiectwa jako elementu kultury niematerialnej. Wyrazem praktycznym owej naiwności jest zupełny brak  zainteresowania tematem ze strony Ministerstwa Kultury ale, co gorsza, jeszcze mniejsze zainteresowanie problemem wykazuje środowisko myśliwych. Może w tym braku zainteresowania coś jednak jest, może po

Król jest nagi

Król jest nagi

prostu jak przychodzi do konkretów to nie ma się czym chwalić? Poczekamy, zobaczymy. Po tym, przydługim zapewne wstępie przechodzę do sedna sprawy a mianowicie do kynologii łowieckiej i łowiectwa szerzej. Przywołana wyżej definicja niematerialnego dziedzictwa kulturowego, obok szeregu różnych elementów i warunków zawiera jeden, będący kluczem do całego problemu. Tym kluczem jest ciągłość –  ciągłość myślenia, ciągłość gromadzenia wiedzy, ciągłość gromadzenia doświadczenia, ciągłość budowania. Bez owej ciągłości nie ma możliwości tworzenia dóbr kultury, w żadnym zresztą jej wymiarze. Polskie Prawo Łowieckie jest pięknym wyrazem ciągłości myślenia o sposobie zarządzania środowiskiem i populacjami zwierząt łownych. Ta ciągłość nie uległa erozji nawet pomimo presji różnych zmian historycznych i dzięki temu mamy obecnie wspaniałe ramy prawne dla rozwoju łowiectwa i w tym praktycznym, codziennym wymiarze i tym wymiarze kulturotwórczym. Jak korzystamy z tych warunków? W wymiarze praktycznym zapewne nieźle. Mamy przecież wspaniałe, pełne zwierza łowiska w których bieżące zarządzanie zaangażowane jest ponad 110 tysięcy polskich myśliwych. W tym długofalowym wymiarze niestety fatalnie. Przykłady; nie stworzyliśmy żadnego systemu doboru kadry dla łowiectwa opartego o kwalifikacje kandydatów, nie ma żadnego, poza podstawowym systemu szkolenia, nie są prowadzone systematyczne prace badawcze pozwalające przenieść wiedzę do praktycznego łowiectwa, system OHZ-etów nie stanowi w najmniejszym nawet stopniu zaplecza dla rozwoju kynologii łowieckiej, sokolnictwa, szkoleń, prac badawczych itp., prawo dopuszcza do polowania psy nierasowe nie mające żadnych, wymiernych kwalifikacji praktycznych co niszczy hodowlę rasowego, użytkowego psa myśliwskiego, nie ma żadnej polskiej firmy produkującej broń dla łowiectwa itd., itd. Jednym słowem system, pomimo wspaniałych ram formalnych działa jedynie w wymiarze podstawowym a więc na poziomie ludzi i kół łowieckich. Zastanówmy się, czy chcemy być prostymi zjadaczami chleba czy może Sarmatami tworzącymi wspaniałą przestrzeń z której my i nasze dzieci będziemy mogli być dumni. Rozliczmy się sami przed sobą z dokonań trudniejszych niż wykonywanie planów łowieckich, zwalczanie drapieżników czy kłusownictwa. Pokażmy co potrafiliśmy stworzyć ponad owo codzienne zjadanie chleba. Pamiętajmy, że włożenie na siebie odświętnego, łowieckiego munduru jest jedynie manifestacją przynależności do organizacji a nie dowodem udziału w tworzeniu dóbr kultury.