W ostatnim, lutowym numerze Łowca Polskiego ukazał się tekst Andrzeja Wilczopolskiego w którym autor omawia problem przed którym staje wielu myśliwych – pies w domu czy w kojcu. Chcę i ja wtrącić parę swoich słów do tej rozmowy. Najpierw w skrócie stanowisko autora tekstu z Łowca. Na pierwszym miejscu Andrzej Wilczopolski wskazał na korzystny wpływ życia psa w kojcu na jego fizyczne zahartowanie a potem omówił krótko jak budować kontakt z psem który normalnie żyje w kojcu. Wskazał też, że pies kojcowy stwarza mniej problemów pielęgnacyjnych dla właściciela a szczególnie jego lepszej połowy. W podsumowaniu autor ocenia kojec jako lepsze rozwiązanie dla psów myśliwskich. Ilustracją tekstu jest między innymi piękny i czysty kojec o jakim tylko pomarzyć większości naszych „kojcowych” czworonogów. Jak ja widzę sprawę?, przy czym nie będę ukrywał, że trzymałem, trzymam i będę trzymał moje wyżły i labradory w domu. Przede wszystkim, nie można wszystkich ras psów myśliwskich wrzucać w tej dyskusji do jednego worka. Każda z ras ma swoje
specyficzne cechy fizyczne i psychiczne, różny temperament i bardzo różne zadania w łowiectwie. Nie można, moim zdaniem, w tej dyskusji tak samo traktować jagdteriera i labradora, gończego i wyżła. Jeżeli w pracy oczekujemy od psa twardości fizycznej, agresywności i innych przymiotów wojownika a takie oczekiwania kierujemy do norowców, psów gończych czy dzikarzy to z pewnością kojec jest dla nich właściwym rozwiązaniem, tym bardziej, że praca tych ras nie wymaga bardzo ścisłej współpracy z przewodnikiem, przeciwnie wartością tych psów jest samodzielność. Nie wartościując poszczególnych ras trzeba jednak powiedzieć, że psi wojownik ma przed sobą zadanie znacznie mniej technicznie wyrafinowane niż na przykład pointer czy posokowiec. Jednym słowem dla legawców, labradorów czy posokowców lepsze będzie życie w bliskim kontakcie z przewodnikiem bo taki bliski kontakt jest też elementem ich pracy w polu. Co do fizycznej twardości psów żyjących w domu powiem, że intensywnie poluję z moimi psami, czasem w bardzo ciężkich warunkach terenowych czy pogodowych, i nigdy nie miałem problemu z ich odpornością i nigdy też nie zachorowały po takim polowaniu. Warunkiem jest oczywiście zadbanie o to aby po wielkim wysiłku, mokry pies został potraktowany tak, jak sami chcielibyśmy być potraktowani w takich okolicznościach. Standardem powinno być wytarcie naszego towarzysza i zapewnienie mu ciepłego i zacisznego schronienia po polowaniu. Pies dobrze odżywiony i w dobrej kondycji fizycznej a przy tym zadbany, również po polowaniu, na pewno nie będzie miał problemów zdrowotnych, niezależnie gdzie żyje. Wrócę jeszcze do kojca. Na rynku można znaleźć naprawdę bardzo szeroką ofertę przestronnych, suchych i ciepłych kojców dla psów różnej wielkości, cóż z tego jak standardem jest ciasna klatka w której pies spędza tygodnie nie mając większego kontaktu z przewodnikiem. Klatka która jest jednocześnie wychodkiem czyszczonym tylko od czasu do czasu. Co do budowania relacji z naszym psem. Nie jest tak, że kierunek budowania tej relacji jest jeden. Nie tylko pies uczy się od nas naszych oczekiwań, gestów i wymagań względem niego. My również musimy bardzo uważnie przyglądać się naszemu psu dla zrozumienia w pełni jego przekazu, a zapewniam, ta nauka jest naprawdę trudna. Na poznanie sygnałów które od naszego pupila otrzymujemy potrzeba naprawdę wiele czasu i nabycia niełatwej umiejętności ich odbioru. Budowanie relacji z psem to dwukierunkowy przepływ informacji, pamiętajmy o tym. Dla budowania takich relacji na pewno nie wystarczy 3o minut spaceru czy zabawy dziennie. Do tego potrzebne są częste kontakty, częste wyjścia w teren, polowania, wyjazdy w nowe miejsca jednym słowem aktywne stwarzanie warunków do rozwoju wzajemnych relacji. Co do problemów pielęgnacyjnych i innych kłopotów wynikających z życia pod jednym dachem. Jest to oczywiście problem ale podejmując decyzję o zakupie psa musimy go brać pod uwagę. Decydując się na zakup psa jednym z elementów naszej decyzji musimy uczynić rzetelną analizę naszych możliwości lokalowych oraz życiowych. Pisałem już na tej stronie o dylemacie rodowodowy czy kundel – decyzja o zakupie psa to decyzja zmieniająca nasze życie na kilkanaście lat i podejmujmy ją rozważnie i świadomie. Kojec nie może być sposobem na brak odpowiedzialności za podjętą decyzję.



Zgadzam się w całej rozciągłości. Nie wyobrażam sobie, żeby mój wyżeł miał siedzieć zamknięty w kojcu przez większość dnia. A posiadam wyżła z hodowli niestety kojcowej. No cóż, mogę tylko ubolewać nad losem owej wyżlicy, matki mojego wyżła.
Pozdrawiam