W piękne, zupełnie nie zimowe, wigilijne przedpołudnie wyruszyliśmy na koguty w składzie Maciek, Tomek (adept łowiecki i fotografia), autor tego wpisu oraz Goran i Gapa. Dzień był ciepły i słoneczny a Matka Natura dała nam spotkanie z licznymi rudlami saren żerującymi na oziminach, pięknymi kluczami dzikich gęsi a na koniec dała też i łowiecki sukces Maćkowi. Poniżej krótki fotograficzny reportaż z tego wyjazdu.
- Zbliżamy się do łowiska. Mijamy liczne rudle saren żerujące na oziminach
- Nieco dalej klucze dzikich gęsi szukają żerowisk
- Nieco dalej klucze dzikich gęsi szukają żerowisk
- Kontrola posypu dla bażantów – biorą!
- Maciek z Goranem rusza w wyschnięty i gęsto zarośnięty staw
- Po chwili Goran staje w stójce …
- .. kura
- .. kura
- Goran energicznie przeszukuje nieużytek
- Nieco dalej kolejny rudel
- Goran
- Za małym rozlewiskiem, na gęstej oziminie żerowało kilka dzikich gęsi
- Kontrola pracy psa w takim terenie jest niezłym wyzwaniem dla prowadzącego
- Gapa
- W wysokiej grobli świeże nory – najpewniej jenotów
- W wysokiej grobli świeże nory – najpewniej jenotów
- Ja z Gapą „wojuję” w drugim stawie
- W czasie przechodzenia przez otwarte pole Gapa staje w stójce
- Z traw podnosi się szarak
- … Gapa nie wytrzymała i ruszyła w pogoń
- … ale z tym zawodnikiem była bez szans
- Reprymenda po powrocie
- Maćkowi się poszczęściło
- Krótki trening przed powrotem – Gapa
- Krótki trening przed powrotem – Goran
- Opuszczamy warszowickie pola znowu w towarzystwie rudla saren



Dodaj komentarz