Pechowe kaczki

Kolejne, tym razem dosyć dla mnie pechowe, spotkanie na kaczym polowaniu w „Cyrance”. Mój pech polegał na zniszczeniu opony w samochodzie pod koniec drugiego pędzenia, w czasie którego zresztą, strzały polujących za niedaleką granicą obwodu sąsiadów spłoszyły setki kaczek i gęsi z naszego stawu a pod koniec dnia na uszkodzeniu aparatu – stąd brak zdjęć z pokotu.
Na tym limit pecha się wyczerpał i choć nie brałem praktycznie udziału w 2 spośród 3 pędzeń, to polowanie trzeba uznać za bardzo udane, suki (tym razem Jaga i Gapa) nieźle się napracowały gdyż padło w sumie 115 sztuk kaczek i łysek a nawet 2 gęsi. Ja też co nieco strzeliłem a do tego dzień minął w doskonałej koleżeńskiej atmosferze.
Trzeba powiedzieć, że na kolejnym już polowaniu, weteranka Jaga podnosiła kaczki i łyski leżące na stawie w takiej odległości, że koledzy nawet nie próbowali wysyłać swoich psów a i Gapa, dla której to było pierwsze polowanie na kaczki, nieźle się rozkręciła.
Na jednym ze zdjęć widać w jak trudnych warunkach pracowały psy – Jaga, po wyjściu z wody a aportem oblepiona była kłującymi, wbitymi w ciało owocami orzecha wodnego (Trapa natans L.), co nie zraziło jej do pracy.
Zapraszam do galerii