Łowiectwo w angielskim wydaniu – może jakieś wnioski dla nas?

„In the UK we generally use the term ‘field sports’ to describe hunting in its European meaning. It is important for the visitor to know that the word ‘hunting’ is generally used to mean hunting mammalian quarry and pest species  with dogs. The use of firearms to shoot man-made targets or to shoot species of birds and mammals is collectively referred to as ‘shooting’. Examples of other field sports carried out in the UK are fishing (or angling) and falconry.  ….. ” (British Association for Shooting and Conservation – BASC)

Od dłuższego czasu intryguje mnie brytyjskie łowiectwo i kynologia łowiecka, dlatego z prawdziwą ciekawością zasiadłem do lektury tekstu Kolegi Witolda Daniłowicza, opublikowanego w lutowym numerze Braci Łowieckiej. Autor rozpoczyna od rozważań nad nomenklaturą łowiectwa używaną na Wyspach, co jest ważne, gdyż nie tylko pokazuje znaczenie podstawowych słów, ale też pokazuje różnicę w postrzeganiu łowiectwa na Wyspach, w stosunku do reszty Europy. Czując jednak pewien niedosyt, sięgnąłem do materiałów dostępnych na stronie FACE.  We wstępie prezentuję dosłowny zapis wprowadzający do podstawowej wiedzy o łowiectwie brytyjskim, znaleziony na stronie organizacji reprezentującej brytyjskich myśliwych w FACE.

Ale do rzeczy. Dlaczego tak mnie interesuje łowiectwo brytyjskie? Powód jest prosty. W moim pojęciu, można wyspiarzy traktować jako „starszych braci” w organizowania łowiectwa, w przestrzeni bardzo zmienionej przez rozwój cywilizacji i do tego, w przestrzeni bardzo mocno posegmentowanej prawem własności, które tam rozumiane jest bardzo bezwzględnie i zawsze wiąże się z prawem do polowania na własnej ziemi. Najlepszym modelem do tak pomyślanych rozważań jest geograficzna Anglia gdyż warunki Szkocji czy Irlandii już nie do końca wypełniają przyjęte założenie.

Jak, w ogromnym uproszczeniu, działa łowiectwo w Anglii? Przede wszystkim i głównie jest to interes, który w skali całych Wysp daje przychód 6,2 miliarda GBP (po dzisiejszym kursie średnim NBP 34,72 miliarda PLN). Strzela się bażanty, pardwy, kuropatwy, sarny, jelenia europejskiego, daniela, jelenia sika oraz jego krzyżówki z jeleniem europejskim (!!) a nawet dwa gatunki jeleni sprowadzonych z Azji (chiński jeleń wodny i muntjac). Jak łatwo się domyślić słowo shooting dobrze pokazuje na czym owo „polowanie” polega. Jednym słowem, czysta komercja i zabawa sportowa okraszona elementami tradycji. Całość zarządzana albo z poziomu właściciela gruntu albo z poziomu urzędników lokalnych czy rzadko wyższego szczebla. Złożoności materii, a więc również złożoności zarządzania, dodaje kilkanaście organizacji zajmujących się różnymi segmentami tych sportów polowych, od wędkarstwa poczynając, a na sokolnictwie kończąc. Warto zajrzeć na stronę BASC czyli jednego z dwóch reprezentantów brytyjskich myśliwych w FACE żeby zapoznać się z licznymi szczegółami, które trudno w krótkim tekście przywoływać. Jedną jednak rzecz trzeba powiedzieć, a mianowicie, element „Conservation”, czyli ochrona, w tej informacji zajmuje niecałą stronę vs 18 stron opisujących „Shooting”.

Taki właśnie model łowiectwa, powtórzę – komercja, hodowlana zwierzyna, zabawa i sport – jest fundamentem krytyki łowiectwa przez organizacje ochroniarskie. Czy my naprawdę chcemy rozpocząć drogę w kierunku takiego łowiectwa u nas? Już na sam koniec ostatnia uwaga. Czy nie należy poważnie rozważyć, przy okazji dyskutowanych zmian w Ustawie Prawo Łowieckie, usunięcia tzw. polowań dewizowych na ptactwo w brytyjsko/czeskim stylu z definicji słowa „łowiectwo”?