Kaczki w moim kole z Maćkiem, Andrzejem, Goranem i Gapą

Piękne, upalne dni oraz dobre wyniki wcześniejszych wypadów na kaczki zachęciły nas do kolejnej próby sił na stawach. Spotkanie przy książce wpisów do łowiska, a potem 3 godziny wędrówki z psami po znanych nam od dziesięcioleci miejscach. Było super, psy pracowały wspaniale, skuteczność strzelecka o charakterze zmiennym, nastrój niezmiennie doskonały. Zapamiętam ten dzień z jeszcze jednego powodu. W porannym zamieszaniu zapomniałem załadować do samochodu dubeltówki, tak że większość czasu spędziłem brodząc z Goranem i Gapą w ciepłej wodzie stawów i zbierając obrazy tego polowania w aparacie. Nie żałuję, a to co widziałem w galerii poniżej. Zapraszam.