„Tragedia wspólnego łowiska” BŁ 7/2016 – ad vocem

Zawsze z ciekawością czytam teksty pary autorskiej Bołoz/Kałużycki, i choć często się z nimi nie zgadzam, równie często zachęcają mnie do podjęcia omawianego tematu. Tym razem, chciałem odnieść się do sposobu widzenia przez wspomniany tandem autorski nowej, tzw.  „małej ustawy łowieckiej”, reorganizującej sposób szacowania, naliczania i rozliczania szkód łowieckich. Tekst w BŁ w krytyczny sposób porównuje przyjęte rozwiązania do „tragedii wspólnego łowiska”, a więc do sytuacji,  w której indywidualne i niczym nieograniczone  korzystanie ze wspólnego ale ograniczonego zasobu, musi doprowadzić do załamania się tegoż zasobu. Na końcu Autorzy umieścili parę zdań łagodzących wcześniejsze rozważania, przywołując pomysły z czasów II Rzeczpospolitej czy obecnie obowiązujące rozwiązania w Meklemburgii, jednak całość tekstu wyraźnie ma charakter krytyczny choć, co muszę z przykrością napisać, mocno powierzchowny.

Przeczytałem spokojnie, choć nie bez zniecierpliwienia i muszę powiedzieć, że po prostu w całości nie zgadzam się z przedstawionym sposobem myślenia. Najpierw podstawowe ustalenie. Jeżeli dobrze rozumiem, według Kolegów Bołoza i Kałużyckiego, owym wspólnym, a do tego ograniczonym zasobem, z którego będą korzystali indywidualni uczestnicy gry o rekompensaty łowieckie jest w ponad 50% budżet Państwa, a w pozostałej części kasy kół łowieckich. Skala – kilkadziesiąt milionów PLN (szkody łowieckie) versus kilkaset miliardów PLN (budżet Państwa) plus budżety kół łowieckich, kolejne dziesiątki milionów PLN. Jak widać ryzyko załamania zasobu jest znikome ale nie w tym jest podstawowa słabość w sposobie podejścia do tematu.

Najpierw w dużym skrócie – jak ten nowy system ma działać? Elementy systemu będą wyglądały w sposób następujący:

1. szacowanie szkód prowadzone będzie przez rzeczoznawców powołanych (zatrudnionych) w tym celu przez wszystkich Wojewodów,

2. ustalony został, dość uciążliwy z mojego punktu widzenia, tryb składania wniosków o szacowanie szkód,

3. w procesie szacowania będą mogły brać wszystkie strony procesu, a więc obok rzeczoznawcy, rolnik i przedstawiciel dzierżawcy obwodu oraz przedstawiciel izby rolniczej,

4. ustalony został administracyjny i sądowy tryb odwoławczy (również dosyć uciążliwy z mojej perspektywy),

5. szkody wypłacane będą, decyzją wojewodów właściwych dla położenia obwodu łowieckiego,  z powołanego Funduszu Odszkodowawczego, na który będą składały się wpłaty z budżetu Państwa, dzierżawców obwodów łowieckich (kół łowieckich) i inne, zapewne mniej znaczące,

 6. koła łowieckie  będą zasilały budżet Funduszu proporcjonalnie do ilości pozyskanej zwierzyny grubej (ryczałtowo – łoś 600, jeleń 350, daniel 135, sarna 105, dzik 80 PLN), a w razie nie zrealizowania planu odstrzału, kwota wpłaty zwiększona będzie proporcjonalnie do stopnia niewykonania tego planu.

Jakie rysują się skutki, tak zbudowanej zasady rekompensowania szkód łowieckich? Pozwolę sobie przedstawić je w punktach;

1. wielkość obciążenia kół łowieckich rozłoży się proporcjonalnie do wielkości korzystania przez koła z zasobów łowieckich, tym samym, obciążenie stanie się zdecydowanie bardziej sprawiedliwe, a ryzyko upadłości mocno do tej pory deficytowych obwodów powinno zmaleć,

2. znacznie zmniejszy się uciążliwość obsługi obwodów łowieckich,

3. narastała będzie świadomość, że właścicielem zwierzyny w stanie wolnym jest Państwo, a nie koło łowieckie (dzierżawca obwodu), co powinno zmniejszyć napięcia na linii rolnik-myśliwi,

4. istnieje duże niebezpieczeństwo, że ryczałtowy sposób wyceny spowoduje presję na pozyskanie większych sztuk, tym samym nasili się negatywna selekcja w populacji,

5. zwiększy się presja na 100% wykonanie planu odstrzału (duża, obligatoryjna kara za nie wykonanie), co powinno również poprawić rzetelność budowania planów odstrzału,

6. sumaryczna wielkość wypłacanych odszkodowań łowieckich nie musi wzrosnąć (zapewne mniejsza ilość zgłaszanych niewielkich, uciążliwych do obsługi szkód, wynikająca z uciążliwości ścieżki administracyjnej ale większa ilość dużych szkód) natomiast trudne do oszacowania ale zapewne wysokie, i z czasem rosnące, będą koszty obsługi Funduszu,

7. stopniowo zwiększy się  wiedza instytucji Państwa o gospodarce łowieckiej, co z czasem powinno przynieść większy nadzór urzędowy nad jej realizacją.