Bażanty na Opolszczyźnie

Zgodnie z zasadami które wyznaję, od prawie miesiąca nie poluję w swoim łowisku na bażanty ale nie mogłem oprzeć się zaproszeniu Jacka do jego obwodu pod Opolem. Koledzy, zajęciu przez cały sezon grubą zwierzyną, zupełnie nie mieli czasu na wędrówki za bażantami. Dopiero teraz postanowili ograniczyć nieco liczbę kogutów w swoim niewielkim, polnym obwodzie.

Wziąłem ze sobą Gapę i ruszyłem na Opolszczyznę. Pogoda dopisała. Cały dzień temperatura nieco poniżej 0 stopni, słoneczny, spokojny dzień. Polowaliśmy w 4 strzelby i 2 wyżły na terenie nieużytków i rowów porośniętych w znacznym stopniu tarniną. Braliśmy też obrzeża niewielkich, zamarzniętych stawów. Bażantów nie było zbyt dużo ale ostatecznie polując od 10.00 do 14.00 położyliśmy na pokocie 9 pięknych, starych kogutów. Emocji dodał 50 kg dzik który podniósł się z traw i tylko swojemu szczęściu zawdzięczał, że nie powiększył pokotu. W łowisku widać znakomity stan sarny. Miejscami na polach żerowały rudle liczące dziesiątki sztuk. Spotkałem też kilka zajęcy których stan, w opinii Kolegów, w ostatnich latach wyraźnie się poprawia.

Polowanie zakończyło sympatyczne ognisko i pieczone nad ogniem kiełbaski którym, jak to zwykle bywa, towarzyszyły ciekawe łowieckie opowieści. Wracałem do domu z plakietką Króla polowania i zaproszeniem na następne spotkanie w łowisku za kilka dni.