Ewolucja Towarzystwa 1936 – 2018

„…. Pan Wacław starał się edukować przyszłych rycerzy św. Huberta w trudnej dziedzinie jaką jest tradycja i kultura łowiecka. Kiedyś w trakcie wykładu dostał z sali pytanie, dlaczego przed wojną były Towarzystwa Łowieckie, a dzisiaj Koła Łowieckie. Po chwili zastanowienia odpowiedział:
– Przed wojną myśliwi to było Towarzystwo!
…..” Paweł Gdula (Fb, ŁP)

Jeszcze tylko PWN-owska definicja słowa „towarzystwo” –

1. «czyjaś obecność przy kimś»
2. «grono osób zaprzyjaźnionych lub grupa osób (też: jedna osoba) stanowiąca czyjeś najbliższe otoczenie»
3. «organizacja, stowarzyszenie, zgrupowanie ludzi mających wspólne cele; też: spółka handlowa, przemysłowa»
4. «elita, salony»
– i już zaczynam.

Wpadł mi ostatnio w oko tekst Kolegi Redaktora Pawła Gduli zatytułowany „Myśliwskie Towarzystwo”, zachęcający czytelników, zapewne głównie myśliwych, do poprawy jakości reagowania na różne wpisy pseudoekologów napastujących, zwykle w niewybredny sposób, brać łowiecką w przestrzeni internetowej. Do samego meritum, to znaczy do jakości rewanżu na agresywne wpisy nieprzyjaciół łowiectwa nie będę się odnosił, bo pisałem o tym już wielokrotnie. Tym razem wezmę na tapetę przyjętą przed Kolegę Redaktora retorykę, typową zresztą dla sposobu budowania przekazu o współczesnym łowiectwie. Ta typowość, była właśnie zachętą dla mnie do napisania tego krótkiego tekstu.

Najpierw garść faktów pozornie oczywistych ale myślę, że praktycznie mało znanych, gdyż mało kto był współcześnie zainteresowany wspominaniem tego zakątka „starych czasów”. Wszyscy oczywiście doskonale wiemy, że Polski Związek Łowiecki, jako stowarzyszenie Polski Związek Łowiecki, powstał w 1936 roku i był zwieńczeniem trudów budowania – co najmniej od 1923 roku – krajowej organizacji polskich myśliwych. Warto też wiedzieć, że w owym czasie, nasza ogólnopolska organizacja myśliwych zrzeszała zaledwie około 20% polujących. Wybuchła II Wojna Światowa i po wojnie stowarzyszenie Polski Związek Łowiecki zostało reaktywowane. Tak, ale tutaj rzecz o której zapewne mało kto pamięta – stowarzyszenie Polski Związek Łowiecki zostało rozwiązane rozporządzeniem Ministra Rolnictwa z dnia 4 maja 1953 r.,  a w jego miejsce powołano dzisiejsze zrzeszenie Polski Związek Łowiecki które uczyniono depozytariuszem masy spadkowej rozwiązanego stowarzyszenia. Gdyby więc spojrzeć bardzo rygorystycznie na fakty, to dzisiejszy zrzeszenie PZŁ liczy sobie 65 lat i ani roku więcej. Powstał nowy związek budowany w zupełnie nowych czasach, na zupełnie innych zasadach, a przede wszystkim na innych w większości kadrach.

Teraz mój wątek osobisty. Tak się złożyło, że urodziłem się w 1953, niedługo po powołaniu zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Tak się też złożyło, że poluję od 1972, a dodatkowe kilka lat wcześniej, u boku ojca, mogłem również obserwować koło w którym poluję do dzisiaj.  Daje mi to 50-letnią perspektywę tego o czym piszę. Jakie było moje koło 50 lat temu? Jak wyglądało wtedy „Towarzystwo” o którym pisze Kolega Redaktor? Cóż, nie wchodząc w szczegóły, mogę powiedzieć, że z przedwojennego „Towarzystwa” pozostały resztki, liczące może 3-4 osoby, praktycznie niewidoczne w codziennym życiu koła.  Pozostałych, dominujących liczebnie i pod każdym innym względem członków koła, można by zaliczyć raczej do „towarzystwa” i to przez bardzo małe „t”.

Czy przez 65 lat istnienia zrzeszenia Polski Związek Łowiecki potrafiliśmy skutecznie odbudować przedwojenne Towarzystwo? Czy wykonaliśmy we właściwy sposób pracę szkoleniową?  Czy zbudowaliśmy kulturę organizacyjną promującą najlepsze wzorce i kreującą najlepsze kadry? Czy, czy, czy? Oto jest pytanie! Kolejne brzmi – czy potrafimy o tym prawdziwie rozmawiać?